Co znajdziesz w artykule?
Można by ich nazwać pacjentami po przejściach. Leczą się od miesięcy, czasem lat. Wędrują od specjalisty do specjalisty. Gdzieś na początku tej drogi postawiono im diagnozę, potem ją zweryfikowano, wreszcie wrócono do pierwotnej. Różnie bywa. A samopoczucie pacjenta przez ten czas przypomina sinusoidę: lepiej, gorzej. Wreszcie jest tylko gorzej. I wtedy pacjent trafia na autorytet w swojej dziedzinie, który stawia nową diagnozę. Namówiliśmy takich specjalistów, by opowiedzieli, w jaki sposób doszli do prawidłowego rozpoznania. Powstały historie nie tylko medyczne, ale też pełne emocji, jak zwykle, gdy cierpienie miesza się z nadzieją.
Spis treści
Poddając się schematowi myślenia pacjentki, która źródła swoich dolegliwości upatruje w zakażeniu czy współżyciu z partnerem, w pewnych momentach zapominamy, że czasami zupełnie inne elementy mogą być decydujące. Skutkiem tego jest długa droga do prawidłowej diagnozy, niepotrzebne leczenie oraz cierpienie kobiety. Tego wszystkiego można by uniknąć, gdyby lekarze szukali źródła choroby, zebrali dokładny wywiad i powiązali ze sobą wszystkie, pozornie nieistotne fakty. A także gdyby okazali