Co znajdziesz w artykule?

Pracoholizm to określenie, które wywołuje mieszane uczucia. Z jednej strony żyjemy w kulturze uznania dla ciężkiej pracy, z drugiej wiemy już, jak ważna w życiu jest równowaga między pracą a sferą prywatną. Prawdopodobnie każdy z nas spotkał się kiedyś z osobą, której można by było nadać etykietę pracoholika, a pewnie spora część sama mierzyła się (lub mierzy) z problemem nadmiernego obciążenia pracą.

Duże korporacje początkowo zachłysnęły się rzekomym zaangażowaniem pracownika i uznawania nadgodzin za formę pożądanego poświęcenia na rzecz firmy. Teraz patrzymy na to z dużo większym dystansem. Ów dystans wziął się z dostrzeżenia, że długofalowo regularna praca po godzinach przynosi dużo więcej szkód niż pożytku – zarówno pracownikowi, jak i firmie.

Obraz nakręconego kofeiną młodego, ambitnego pracownika, który z ochotą spędza w pracy 12 godzin dziennie, a także wizja osoby z podkrążonymi oczami i zgarbionymi plecami, zmuszonej siedzieć za biurkiem kolejną godzinę, nie pokazuje złożoności tego problemu.

W tym artykule chcemy się przyjrzeć pojęciu pracoholizmu, jego wielowymiarowości, skutkom oraz metodom zapobiegania. Odniesiemy się do najnowszych badań, które rzucają światło na to, czym jest pracoholizm i co sprawia, że jest on tak groźny dla naszego zdrowia. Odpowiemy także na pytanie, dlaczego poziomu pracoholizmu nie można mierzyć liczbą przepracowanych godzin.

Spis treści

Niepokojące dane

Raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) z 2016 roku przyniósł niepokojące dane: Polska uplasowała się na siódmym miejscu (z 38) w rankingu społeczeństw, które przepracowują rocznie najwyższą liczbę godzin – było to średnio 1928 godzin. Środowisko lekarzy dentystów jest szczególnie narażone na problem pracoholizmu. Na rynku nadal jest mniej specjalistów, niż potrzeba, zdobycie uprawnień i rozwój zawodowy wymagają bardzo dużej inwestycji czasowej oraz