Trzeba sprawić, by niezaszczepieni nie zakażali innych

Jak zwiększyć spadającą motywację Polaków do szczepień? Pomysłów nie brakuje. Tym razem rozwiązanie zaproponował profesor Miłosz Parczewski, główny lekarz ds. COVID-19 w woj. zachodniopomorskim i jeden z doradców premiera ds. pandemii.
Jak powiedział w rozmowie z Radiem Zet, należy rozważyć wprowadzenie godziny policyjnej, a nawet zakazu przemieszczania się między województwami dla osób, które nie chcą się szczepić.
– Nie można dać takim ludziom szansy na zakażanie innych – przekonuje profesor Parczewski. Jak mówi, nie można nikogo siłą ani przepisami zmusić do szczepienia się przeciwko COVID-19, ale można sprawić, żeby taka osoba sama zdecydowała, że się zaszczepi.
Nie jest to pierwszy kontrowersyjny pomysł zgłaszany przez ekspertów, którego celem jest skłonienie większej grupy społeczeństwa do zaszczepienia się i szybszego uzyskania tzw. odporności zbiorowej.
Pod koniec kwietnia prof. Anna Piekarska, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, która jest członkiem Rady Medycznej przy premierze, w TVN24 powiedziała, że gdy udostępnimy wszystkim szczepienia, powinno się wprowadzić odpłatność za leczenie COVID-19 dla osób unikających szczepień. Taką właśnie propozycję miała przedstawić premierowi.
Choć pomysł zyskał wielu zwolenników, jednak minister zdrowia Adam Niedzielski rozwiał wszelkie wątpliwości. – To nieakceptowalny pomysł. Nie widzę możliwości myślenia w ten sposób – jednoznacznie stwierdził minister.
Szef resortu wyjaśnił, że zadaniem państwa jest zapewnianie Polkom i Polakom dostępu do lekarzy i specjalistów bez konieczności finansowania procesu leczenia w inny sposób niż ze składek na Narodowy Fundusz Zdrowia.
Adam Niedzielski nie zmienił zdania w sprawie ewentualnego przymusu szczepień. W rozmowie z Polsatem podkreślił, że za bardziej skuteczne uważa stałe zachęcanie oraz promowanie dostępnych w kraju szczepień przeciwko koronawirusowi. – Nie rozważamy wprowadzenia przymusu – zadeklarował.