Filip Nowak o pomyśle zakazu łączenia pracy w sektorze publicznym i prywatnym.

Czy lekarze powinni wybierać między pracą w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia? Na razie nie ma planów wprowadzenia takiego rozwiązania – wynika z wypowiedzi prezesa NFZ Filipa Nowaka. Pytany w czwartek w RMF FM o możliwość rozdzielenia obu sektorów, odpowiedział: „Jest za wcześnie, by wprowadzić taką regulację”.

Lekarz publiczny albo prywatny?

Pytanie o rozdzielenie sektorów pojawiło się w kontekście planowanego przez Ministerstwo Zdrowia limitu wynagrodzeń w publicznej ochronie zdrowia – do 240 zł brutto za godzinę. Resort zapowiedział także m.in. obowiązek zatrudnienia lekarza na co najmniej pół etatu w jednym szpitalu oraz dokładniejsze ewidencjonowanie rzeczywistego czasu pracy.

Nowak podkreślił, że lekarz powinien mieć możliwość wyboru, czy chce pracować w sektorze publicznym, czy prywatnym. Jednocześnie zaznaczył, że potrzebna jest większa przejrzystość tego, gdzie i na jakich zasadach lekarz udziela świadczeń.

Jak tłumaczył, kontrole NFZ pokazują, że problemem może być przenikanie pacjentów między systemem publicznym i prywatnym. Chodzi m.in. o sytuacje, w których ścieżka pacjenta w obu sektorach nie jest wystarczająco przejrzysta.

Prezes NFZ odniósł się także do proponowanego wymogu zatrudnienia lekarza co najmniej na pół etatu. Ma on być odpowiedzią m.in. na problem tzw. lekarzy walizkowych – osób, które przyjeżdżają do szpitala na wykonanie konkretnego zabiegu, ale nie uczestniczą później w dalszym prowadzeniu pacjenta.

Limit 240 zł i małe szpitale

Nowak został również zapytany, czy przy ograniczeniu stawki do 240 zł za godzinę część szpitali może znaleźć się w sytuacji podobnej do Szpitala Miejskiego w Miastku.

Placówka w Miastku zmaga się z bardzo poważnymi problemami finansowymi i kadrowymi. Jej zadłużenie sięga około 40 mln zł, a w lipcu czasowo zawieszono działalność oddziałów chirurgii i intensywnej opieki medycznej z powodu braku obsady lekarskiej. Szpital przygotowuje się też do konsolidacji z Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Słupsku.

Zdaniem Nowaka Miastko pokazuje przede wszystkim problem organizacji sieci szpitali i opierania się przed konsolidacją placówek.

„Miastko jest świetnym przykładem tego, do czego prowadzi upór przeciwko konsolidacji i restrukturyzacji udzielanych świadczeń w danym miejscu. Gdyby Miastko wiele lat temu, a były takie przymiarki, połączyło się, skonsolidowało z odległym o 15 minut drogi szpitalem w Bytowie, nie byłoby tych problemów. Jest za dużo szpitali w Polsce, które dyżurują w systemie 24-godzinnym, a mogłyby pracować w systemie planowym.

Za dużo pieniędzy płacimy personelowi medycznemu, nie tylko lekarzom, za dyżurowanie. Jestem wrogiem likwidacji szpitali, jestem entuzjastą dostosowywania oferty produktowej szpitali do potrzeb mieszkańców” – powiedział prezes NFZ.

Oznacza to, że NFZ nie opowiada się za likwidacją małych szpitali, lecz za zmianą zakresu udzielanych przez nie świadczeń, tak aby odpowiadały lokalnym potrzebom i możliwościom kadrowym.

Pomysł rozdzielenia sektorów

Postulat „jeden lekarz – jeden etat” nie jest nowy. OZZL i Porozumienie Rezydentów promowały go szczególnie w 2019 r., w ramach akcji ograniczania czasu pracy lekarzy i wypowiadania klauzul opt-out. W 2020 r. OZZL ponownie postulował zasadę jednego etatu w zamian za odpowiednio wysokie wynagrodzenie.

Sam pomysł całkowitego zakazu łączenia pracy publicznej i prywatnej był później podnoszony przez różne środowiska polityczne. W kampanii prezydenckiej w 2025 r. Adrian Zandberg wpisał do swojego programu zasadę, zgodnie z którą lekarz miałby wybierać między pracą w państwowym szpitalu a prywatną praktyką.

Najbardziej zdecydowanie postulat ten został jednak sformułowany przez PiS. W grudniu 2025 r. Jarosław Kaczyński ogłosił, że w przygotowanym przez partię projekcie reformy ochrony zdrowia znajdzie się „całkowite oddzielenie pracy w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia”. W kwietniu 2026 r. Przemysław Czarnek zapowiadał powołanie zespołu, który miałby przygotować ustawowe rozdzielenie obu sektorów.

Obecnie idea nie ma szerokiego poparcia wśród lekarzy. W badaniu NIL „PERSPEKTYWA 27”, przeprowadzonym wśród 2243 lekarzy i lekarzy dentystów, pełny zakaz łączenia pracy publicznej i prywatnej poparło 15,1 proc. respondentów spośród tych, którzy zajęli stanowisko. Większą akceptację zyskały rozwiązania polegające na rozdzieleniu kolejek, grafików i rozliczeń oraz ograniczaniu rzeczywistych konfliktów interesów. Łukasz Jankowski, prezes NRL mówił wtedy (maj 2026), że ostry zakaz łączenia pracy w dwóch sektorach „wydłuży kolejki i wydrenuje system ze specjalistów”. Podkreślił, że problemem nie jest to, czy lekarz pracuje w sektorze publicznym czy niepublicznym, ale mieszanie się ścieżek pacjenta w ramach tych dwóch systemów.

Źródło: RMF24.pl

NFZ