Według Porozumienia Rezydentów nowe przepisy mogą ograniczyć dostępność medyków, doprowadzić do zamykania szpitali i stworzyć warunki do ich przejmowania przez prywatny kapitał.

Na konsekwencje ustawy regulującej zasady zatrudniania i wynagradzania personelu medycznego zwrócił uwagę podczas debaty poświęconej zmianom w ochronie zdrowia przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Sebastian Goncerz. Jak relacjonuje, w trakcie dyskusji, która odbyła się 5 listopada w Pałacu Prezydenckim, zapytał uczestników spotkania, kto uważa, że nowe przepisy są dobre i poprawią sytuację pacjentów. Nie zgłosił się nikt.

„Na sali zaległa cisza, po krótkiej chwili przerwana śmiechem ze strony niektórych uczestników. Nie zgłosił się nikt - ani medycy, ani pacjenci, ani dyrektorzy, ani Ministerstwo, ani NFZ” – napisał Goncerz w komunikacie Porozumienia Rezydentów.

Spotkanie w Pałacu Prezydenckim odbyło się pod hasłem „Krok przed decyzją”. Zorganizowała je Rada Zdrowia przy Prezydencie RP, której przewodniczy prof. Piotr Czauderna. Uczestniczyli w nim przedstawiciele środowisk pacjenckich, personelu medycznego, szpitali, Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia. Celem debaty było zebranie opinii o skutkach zmian w systemie ochrony zdrowia przed decyzjami prezydenta dotyczącymi ustaw.

Jakie zmiany w zatrudnianiu i wynagrodzeniach medyków przewiduje ustawa?

Krytyka Goncerza dotyczy przede wszystkim rządowej ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw. Ma ona uporządkować zasady zatrudniania i wynagradzania osób wykonujących zawody medyczne, które udzielają świadczeń finansowanych przez NFZ.

Przepisy przewidują m.in. maksymalne stawki godzinowe i miesięczne wynagrodzeń, ograniczenie łącznego czasu pracy do dwóch pełnych etatów oraz wymóg uzyskania zgody dotychczasowych pracodawców na podjęcie pracy u kolejnego świadczeniodawcy. Regulacja ogranicza również możliwość zawierania umów za pośrednictwem spółek i spółdzielni lekarskich oraz zakazuje uzależniania wynagrodzenia medyka od wysokości kontraktu placówki z NFZ.

W wersji uchwalonej przez Sejm przewidziano także co do zasady wymóg zatrudnienia na co najmniej pół etatu u świadczeniodawcy udzielającego świadczeń szpitalnych lub ambulatoryjnej opieki specjalistycznej w poradniach przyszpitalnych. To właśnie ograniczenia dotyczące wymiaru zatrudnienia i podejmowania dodatkowej pracy mogą mieć znaczenie dla placówek, które korzystają z personelu pracującego w kilku miejscach.

Senat proponuje zmiany. Minimalny wymiar zatrudnienia ma być niższy

Ustawa przeszła już przez Sejm. Posłowie uchwalili ją 22 października 2026 r. Za przyjęciem głosowało 229 posłów, przeciw było 144, a 67 wstrzymało się od głosu. 27 października dokument trafił do Senatu jako druk nr 893.

Senacka Komisja Zdrowia rozpatrzyła ustawę 3 listopada i zarekomendowała wprowadzenie poprawek. Po debacie na posiedzeniu Senatu 4 listopada zgłoszono kolejne wnioski legislacyjne. 5 listopada komisja ponownie się nimi zajęła i przedstawiła sprawozdanie.

Jedna z istotnych rekomendowanych zmian dotyczy minimalnego wymiaru zatrudnienia. Komisja zaproponowała obniżenie go z połowy do jednej czwartej pełnego etatu. Nie oznacza to jednak, że ustawa została już ostatecznie przyjęta przez Senat. Na 6 listopada prace nad nią w izbie wyższej parlamentu nie były zakończone. Dopiero po rozpatrzeniu stanowiska Senatu ustawa może trafić do prezydenta.

Nikt nie jest w stanie oszacować skali skutków

Goncerz podkreśla, że środowiska uczestniczące w debacie zgadzają się co do potrzeby ograniczenia nieprawidłowości w systemie, uporządkowania wynagrodzeń i uregulowania czasu pracy. Jednocześnie – jak relacjonuje – istnieją obawy dotyczące konsekwencji nowych przepisów.

„Nikt nie jest w stanie oszacować skali skutków” – napisał przewodniczący Porozumienia Rezydentów. Pyta, ilu lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów i innych pracowników medycznych nie uzyska zgody na pracę u kolejnego świadczeniodawcy, a także w których placówkach może zabraknąć personelu.

Według Goncerza nie wiadomo również, gdzie ograniczona zostanie liczba udzielanych świadczeń i w których miejscach może dojść do wydłużenia kolejek. „Prawda jest taka, że poruszamy się po omacku” – ocenia.

Przewodniczący Porozumienia Rezydentów ostrzega także przed ryzykiem zamykania szpitali w następstwie zmian kadrowych i finansowych. Wysuwa przy tym obawę, że na problemach placówek może skorzystać kapitał zagraniczny zainteresowany ich przejęciem. Jest to jednak jego prognoza, a nie potwierdzony skutek przyjętych regulacji.


Źródło: informacja prasowa PR OZZL