Co znajdziesz w artykule?

Skala uzależnienia od benzodiazepin – trudna do oszacowania

Na leczenie zgłaszają się głównie pacjenci na etapie bardzo zaawansowanego uzależnienia, którzy ponieśli już duże straty zdrowotne i życiowe. A jest to wierzchołek góry lodowej. Bardzo mało jest osób, które, choć jeszcze nie zostały postawione przez nałóg pod ścianą, już widzą, że dzieje się coś złego. Najbardziej wiarygodnymi danymi są europejskie szacowania popularności substancji psychoaktywnych w grupie wiekowej 15-16 lat (ESPAD). Okazuje się, że pod względem benzodiazepin polskie nastolatki są niekwestionowanymi liderami wśród rówieśników w Europie: miało już z nimi do czynienia około 16 proc. młodzieży, podczas gdy średnia europejska to około 6 proc. (prawie trzy razy mniej, po nas jest Litwa, Francja i Monako). Jednocześnie spożywanie narkotyków i alkoholu jest na poziomie średniej europejskiej. To oznacza, że jeśli jesteśmy liderami akurat w spożyciu benzodiazepin, to nie z powodu wyróżniającej się aktywności polskich dilerów, tylko wszechdostępności tych środków w domowych apteczkach.

By pacjent nie był nastawiony na efekt doraźny

Leki przeciwdepresyjne tym różnią się od benzodiazepin, że aby zaczęły działać, wymagają nasycenia nimi organizmu. Zanim pacjent zacznie doświadczać pierwszych objawów poprawy, mijają przynajmniej dwa tygodnie. Wyraźną ulgę odczuje po jakichś sześciu tygodniach leczenia. Lekarz nie może zaniedbać przekazania informacji, że przez pierwsze tygodnie pacjent może czuć się nawet gorzej, po to aby po tym przejściowym czasie leki zaczęły działać, a korzyścią z ich brania będzie rzeczywiste wyleczenie. W innym wypadku pacjent, nastawiony na efekt doraźny, będzie zniecierpliwiony, bo wziął pastylkę, a ona nie działa. Zdarza się też, że otrzymał od lekarza stosowną informację, ale chce iść na skróty, bo po co ma brać leki i czekać na efekty kilka tygodni, skoro istnieje tabletka, która zadziała natychmiast. Problem jednak w tym, że choć uspokajacze pomagają przetrwać najgorszy czas, to nie leczą, tylko znoszą objawy tak długo, jak długo utrzymują się one w organizmie. Dopiero antydepresanty dokonują istotnych zmian w organizmie, które przywracają pacjenta do dobrej formy. Naprawdę nie warto utrzymywać przewlekłego leczenia benzodiazepinami nawet wtedy, kiedy pacjent jest zadowolony. Warto go przekonać i leczyć skutecznie innymi lekami.

Spis treści

O terapii i nawrotach rozmawiamy z dr n. med. Anną Basińską-Szafrańską, ordynator Oddziału Leczenia Zespołów Abstynencyjnych (OLZA) w Zespole Profilaktyki i Leczenia Uzależnień Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie

PpD: Dlaczego tak dużo osób uzależnia się od leków, które dostępne są na receptę?

DR ANNA BASIŃSKA-SZAFRAŃSKA: Jednym z powodów jest brak dyscypliny w środowisku medycznym. Mamy do czynienia z nadmiernym przepisywaniem leków uspokajających, mimo że od przeszło 30 lat