Streszczenie

Prof. Krzysztof J. Filipiak, sekretarz Rady Naukowej Kardiologii po Dyplomie (KJF): Szanowny Panie Profesorze, Grzegorzu, jesteście polskim liderem województw w dziedzinie liczby wszczepionych kardiowerterów-defibrylatorów (ICD) na milion mieszkańców (ryc. 1). Siła tradycji? Wszczepiliście tych urządzeń w województwie pomorskim dwukrotnie więcej niż średnia z pozostałych województw w Polsce. Prof. Grzegorz Raczak (GR): Na taki wynik złożyło się kilka przyczyn. Po pierwsze, wierzymy w wyniki dużych prób klinicznych, które mówią, że implantacja kardiowerterów-defibrylatorów, zarówno w profilaktyce wtórnej, jak i pierwotnej, istotnie zmniejsza śmiertelność. Przy tym analizy opłacalności, także wykonane w naszym kraju (a więc uwzględniające nasze realia), wskazują, że koszt roku uratowanego życia jest akceptowalny. Po drugie, wiedzę na ten temat rozpowszechniamy nie tylko wśród kardiologów, ale również wśród lekarzy medycyny rodzinnej. Wspólne posiedzenia Oddziału Gdańskiego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej przynoszą efekty. Po trzecie, implantacje ICD to procedury opłacalne dla jednostki, która je wykonuje, trudno więc się dziwić, że chętnych do ich wykonywania nie brakuje. Sprzyja temu fakt, że zgodnie z programem „Zdrowie dla Pomorzan”, określającym kierunki rozwoju kardiologii w naszym województwie w latach 2008-2013, istnieje u nas w chwili obecnej 5 dużych centrów zawałowych, trzy w Trójmieście oraz po jednym w Kościerzynie i w Słupsku. Wszystkie te ośrodki posiadają i rozwijają pracownie elektroterapii implantujące między innymi ICD, co przekłada się na ostateczny wynik województwa. No i po czwarte, może rzeczywiście działa tu, jak ją nazwałeś, jakaś siła tradycji? KJF: Dlaczego w takim razie w województwie pomorskim – kolebce polskiej elektrofizjologii – tak mało było ablacji w 2008 roku? Liczba 54 zabiegów na milion mieszkańców przy średniej ogólnopolskiej 126 to nie jest dobry wynik (ryc. 2).   GR: Dziękuję Ci za miłe słowa, czyli nazwanie województwa pomorskiego „kolebką polskiej elektrofizjologii”. Kilka lat temu rzeczywiście zajmowaliśmy pod tym względem jedno z czołowych miejsc w Polsce. Cóż, zamknięcie Szpitala Klinicznego nr 3 Akademii Medycznej w Gdańsku przy ulicy Kieturakisa i przeniesienie Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca w nowe miejsce przy ulicy Dębinki, gdzie trzeba było odtworzyć pracownię elektrofizjologii, spowodowało dramatyczne ograniczenie naszej działalności. Po prostu przez ponad dwa latanie mieliśmy gdzie pracować. To powodowało rutynowe, coroczne obcinanie przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) naszego kontraktu, co wyraźnie kontrastowało z trendami ogólnopolskimi, wykazującymi regularny wzrost finansowania procedur ablacji. Gdy nasze możliwości techniczne zaczęły wracać do normy, okazało się, że okrojony kontrakt na ablacje nie może być zbyt szybko powiększony. Co ciekawe, większą przychylność w rozwiązywaniu tego problemu widziałem ze strony ówczesnych władz NFZ niż dyrekcji Akademickiego Centrum Klinicznego Akademii Medycznej w Gdańsku, pogrążonej w beznadziejnej walce z komornikami prześladującymi nasz rekordowo zadłużony szpital. Argumenty, że ablacje to nie tylko nowoczesna pomoc chorym z zaburzeniami rytmu, ale również dobry interes dla szpitala, jakoś nie przebijały się do świadomości naszych decydentów. Dzisiaj sytuacja nadal nie wygląda zbyt dobrze albo przynajmniej jest mocno niepewna. NFZ twierdzi, że nie ma pieniędzy, nowo wybrana dyrektor szpitala deklaruje co prawda zrozumienie naszych problemów, ale żadnych konkretnych działań jeszcze nie podjęła. Uczciwie trzeba przyznać, że nie miała na to zbyt wiele czasu, bo dyrektorem jest od niedawna, ale my jesteśmy niecierpliwi, gdyż problem jest naprawdę palący. Dobrą wiadomością dla mieszkańców województwa pomorskiego jest uruchomienie drugiej obok akademickiej pracowni elektrofizjologicznej w Szpitalu Specjalistycznym Świętego Wojciecha na Zaspie. W szpitalu tym istnieje od dawna silny ośrodek elektroterapii, wszczepiający dużo stymulatorów serca, stymulatorów resynchronizujących (CRT,CRTD) i ICD, teraz będą również ablacje. Oczywiście wyposażenie pracowni oraz wykształcenie samodzielnych elektrofizjologów jest trudne i zajmuje dużo czasu, jednak jako konsultant wojewódzki, który zobowiązany jest myśleć kategoriami regionu, a nie tylko własnej jednostki, gorąco popieram podejmowanie takich działań. Dwie pracownie w województwie pomogą rozładować długie kolejki chorych oczekujących na zabieg, przyspieszą też nasz powrót na bardziej zaszczytne miejsca na listach rankingowych.

Pełny tekst artykułu

Artykuł archiwalny w formacie PDF

Otwórz PDF (100 KB)