
Od jakiegoś czasu w mediach słowo „senior” odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Czytam, słucham, że u człowieka w „pewnym wieku” każdy dzień jest do bani. Mieszka sam, więc cierpi na samotność, bo jest wdowcem/wdową, ma niską emeryturę, co dnia połyka garść tabletek, bo wysiada mu nie tylko kręgosłup, ale i pozostałe elementy organizmu, więc narzeka na kolejki do lekarzy wszystkich specjalizacji. Jego dnia nie rozświetli garstka