Czy znajdą się na to pieniądze?

Narodowy Fundusz Zdrowia chce znacznie zwiększyć liczbę osób zajmujących się kontrolą świadczeniodawców. Obecnie ma około 110 kontrolerów, a Ministerstwo Zdrowia szacowało początkowo, że potrzeba kolejnych 480 etatów. Po ponownej weryfikacji założeń liczbę tę zmniejszono do 400. O planach i sporze o ich finansowanie napisała 21 września „Rzeczpospolita”.

Po co więcej kontrolerów?

Zwiększenie kontroli ma być odpowiedzią na doniesienia o nieprawidłowościach w rozliczaniu świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Nowe przepisy mają rozszerzyć uprawnienia kontrolne prezesa NFZ. Fundusz ma skuteczniej sprawdzać m.in. rzeczywisty czas pracy medyków oraz sposób wykazywania świadczeń przez placówki.

Chodzi o wykrywanie tzw. bilokacji lekarzy, czyli sytuacji, w których ten sam lekarz jest wykazywany jako pracujący w tym samym czasie w różnych miejscach. Kontrole mają także wychwytywać upcoding – zawyżanie przez placówkę wartości rozliczanych świadczeń w taki sposób, aby otrzymać wyższą refundację, niż wynikałoby to z faktycznie wykonanej procedury.

Obecnie brak kontrolerów powoduje, że  - jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej” - Fundusz musi wizytacje „kolejkować”.

400 etatów i 500 mln zł

Początkowo Ministerstwo Zdrowia zakładało zwiększenie zatrudnienia o 480 osób. Po analizie potrzeb liczba ta została zmniejszona do 400. Według informacji „Rzeczpospolitej” koszt nowych etatów oszacowano na około 500 mln zł w ciągu 10 lat. W resorcie zdrowia zapewniono, że rozszerzenie aparatu kontrolnego ma zostać sfinansowane w ramach planu finansowego NFZ, bez dodatkowych pieniędzy z budżetu państwa.

To właśnie finansowanie jest jednym z problemów projektu. Ministerstwo Finansów i Gospodarki zwracało uwagę na brak zabezpieczenia środków na zwiększenie zatrudnienia i kwestionowało wzrost wydatków NFZ związany z budową nowych struktur kontrolnych. Resort wskazywał również na możliwość szerszego wykorzystania automatyzacji zamiast tworzenia wszystkich planowanych etatów.

Uda się zatrudnić kontrolerów?

Na razie nie jest to przesądzone. Jednak, według danych przytoczonych przez „Rzeczpospolitą”, wpływy z kar nakładanych przez NFZ przewyższają koszty funkcjonowania Departamentu Kontroli. 

Skala planowanych wydatków na kontrolerów jest niewielka w porównaniu z całym budżetem Funduszu. Według aktualnego planu finansowego koszty NFZ w 2026 r. wynoszą 221,7 mld zł. Dla porównania w 2025 r. było to około 217,1 mld zł.

NIK podaje, że w 2023 r. w NFZ było 5612 etatów. Jednocześnie koszty administracyjne Funduszu wyniosły w tym roku 1,12 mld zł i stanowiły 0,68 proc. wszystkich kosztów NFZ. W latach 2021–2023 udział kosztów administracyjnych nie przekraczał 1 proc. Dla porównania koszty ZUS stanowią 1,4 proc. kosztów Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. 

Z punktu widzenia samej skali finansowej NFZ należy natomiast do największych publicznych płatników w Polsce. Jego roczne koszty przekraczają 220 mld zł, podczas gdy planowany koszt rozbudowy aparatu kontrolnego – około 500 mln zł w ciągu dekady – odpowiada średnio około 50 mln zł rocznie, czyli około 0,023 proc. rocznych kosztów Funduszu z 2026 r. 


Źródła: rp.pl. nfz.gov.pl, nik.gov.pl