Dostęp Otwarty

Inwestycje

Kto się boi nowego szpitala?

Agnieszka Kasperska

Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej przeniosło się właśnie do nowego, 11-piętrowego budynku. Przeprowadzka wiązała się z niepokojami w innych lubelskich szpitalach.

W nowym budynku przygotowano 285 łóżek (o 90 więcej niż w starym gmachu). Znajdą się w nim oddziały: ginekologii onkologicznej, otolaryngologiczny, chirurgii urazowo-ortopedycznej, chirurgii ogólnej, urologiczny, immunologii klinicznej, hematologiczny, chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej. Będzie też dziesięć nowych poradni. To jednak nie koniec zmian. Jeszcze w czerwcu ruszy rozbiórka starego szpitala, a już pod koniec przyszłego roku powinny być gotowe trzy kolejne budynki: pawilon łóżkowy, poradnia i biuro. Gdy powstaną kolejne części COZL, dostępnych będzie w sumie 507 łóżek.

W nowym budynku pacjenci mają być leczeni już od 1 lipca, tymczasem nie udało się jeszcze uzyskać kontraktu z NFZ.

– Liczymy jednak na to, że kontrakt zostanie podpisany na czas. Na to, że tak się stanie, mamy obietnicę ministerstwa, a to najważniejsze – podkreśla Rafał Janiszewski, rzecznik prasowy COZL, i dodaje, że gdyby jednak kontraktu nie udało się podpisać, pacjenci nie zostaną odprawieni z kwitkiem. – Będziemy leczyć pacjentów, nawet gdyby miało się to wiązać z zadłużeniem placówki.

Kwestia finansowania COZL budzi jednak znacznie większe emocje. Do niedawna mówiło się, że centrum będzie mieć problem z zapełnieniem nowego gmachu i chce otwierać oddziały, przejmując część kontraktów z innych marszałkowskich szpitali, m.in. Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie. Przeciw temu ostro zaprotestowali ich dyrektorzy oraz związkowcy.

– Informacje o chęci przejęcia kontraktowania były bardzo niepokojące – przyznaje Jacek Zięcina, przewodniczący Solidarności 80 w lubelskim szpitalu wojewódzkim. – Obawialiśmy się, że zlikwidowanych zostanie pięć oddziałów, co w przypadku naszego najbardziej zadłużonego szpitala w województwie oznaczałoby pogrążenie go. Inną alternatywą była cesja części kontraktów. To także była bardzo niepokojąca wizja. Dlatego braliśmy udział w sesji sejmiku, na której ten temat był dyskutowany, i przedstawiliśmy nasze stanowisko.

– Po medialnym nagłośnieniu sprawy urząd marszałkowski wycofał się z tej koncepcji – przyznaje Rafał Janiszewski. – Warto jednak podkreślić, że nikt nie chciał zabierać kontraktów innym placówkom. Idea była taka, aby dokonać tylko cesji kilku punktów, np. z oddziału laryngologicznego innej placówki, w ramach którego prowadzilibyśmy laryngologię onkologiczną.

Władze COZL przekonują, że był to dobry pomysł. Dzięki niemu NFZ nie musiałby ogłaszać konkursu ofert, a COZL zyskałoby kilka punktów w ramach nadwykonania (pakiet onkologiczny).

Budowa nowego budynku COZL wiąże się jednak z jeszcze jednym problemem. Większy budynek to konieczność zatrudnienia nowych pracowników. Odczują to inne lubelskie placówki.

– Od 1 lipca pracę w COZL rozpocznie około 30 naszych pielęgniarek. Wypowiedzenia złożyły już trzy miesiące wcześniej, ale dla nas to ogromna strata. Tracimy osoby wyspecjalizowane, z wyższym wykształceniem. Trudno będzie je zastąpić – przyznaje Mariola Orłowska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych wojewódzkiego szpitala im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego. – Przekonały ich lepsze warunki finansowe. Boimy się jednak, że z tego powodu w naszym szpitalu przynajmniej przez jakiś czas będzie zbyt mało personelu i pacjenci nie będą mieli odpowiedniej opieki.