Kontrowersje

Akt zgonu wypisz sobie sam

Katarzyna Nowosielska

Śmierć lekarza podczas dyżuru w szpitalu przestaje być zaskoczeniem. Ostatnio do takich dramatycznych przypadków dochodzi kilka razy w roku. Na początku września w szpitalu w Końskich zmarł 59-letni chirurg. Przywiozła go tam karetka, po tym jak zasłabł po 24-godzinnym dyżurze, który pełnił na oddziale chirurgicznym w szpitalu powiatowym we Włoszczowej. Później miał pójść na kolejny dyżur na SOR, ale już nie dał rady. Miesiąc wcześniej, w Niepołomicach pod Krakowem, zmarła 28-letnia rezydentka. Kobieta pełniła najpierw ośmiogodzinny dyżur w jednej z klinik, a potem jeszcze dwunastogodzinny w przychodni. Rok wcześniej w Białogardzie na zawał zmarła 44-letnia anestezjolog. Dyżurowała prawie 94 godziny.

Dyżurują bez ograniczeń, ale zahamowanie tej tendencji budzi sprzeciw i ich, i pracodawców.


Tzw. maratony to nagłośnione pojedyncze przypadki, bo zakończone tragicznie. Codziennie jednak w szpitalach nieprzerwane kilkudziesięciogodzinne dyżury pełnią setki ich kolegów. Potwierdza to raport z kontroli, jaką w 226 podmiotach leczniczych przeprowadziła Państwowa Inspekcja Pracy (PIP). Dlatego PIP apeluje o wprowadzenie limitu czasu pracy dla personelu medycznego.

PIP ujawniła przypadki, w których lekarze świadczyli pracę i pełnili dyżury nieprzerwanie przez 55, a nawet 79 godzin bez wymaganego odpoczynku. Raport pokazał też, że nawet jeśli lekarz kończy dyżur, to często jest zobowiązany przez szpital, aby był gotów przez kolejne 24 godziny świadczyć usługi medyczne w razie potrzeby. Fikcją są więc w szpitalach przepisy Kodeksu pracy, zgodnie z którymi pracodawca musi zapewnić 11-godzinny, nieprzerwany odpoczynek po zakończeniu dyżuru. Ponadto kontrole PIP ujawniły przypadki, w których lekarze wykonywali ciągłą pracę w tym samym miejscu i tego samego rodzaju, na podstawie kilku stosunków pracy albo umowy o pracę i umowy-zlecenia.

Na tym jednak nie koniec. Coraz popularniejszy staje się proceder, gdy szpital podpisuje umowę z indywidualnymi praktykami prowadzonymi przez lekarzy, których sam też zatrudnia. I na podstawie tej umowy lekarze pełnią później w szpitalu dyżury po godzinach, w dni wolne od pracy. Inspektorzy PIP ujawniają, że efektem takich umów są lekarskie dyżury medyczne oraz pozostawanie w gotowości do udzielania świadczeń zdrowotnych przez 31 godzin 35 minut, 48 godzin, 55 godzin 35 minut, 72 godziny, a nawet 120 godzin bez wymaganego odpoczynku.