Analiza

Psychopata. Zbrodniarz. Ofiara

O syndromie ofiary i oszukańczej miłości z radcą prawnym, dr hab. n. prawnych Moniką Całkiewicz, prof. nadzw. Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, rozmawia Agnieszka Fedorczyk

MT: Krwawy Tulipan z Kołobrzegu miał stały sposób działania. Rozkochiwał w sobie kobiety, a następnie przejmował ich majątek. Potem ofiary Mariusza G. znikały bez śladu. Jak ta niedawno głośna sprawa charakteryzuje syndrom ofiary?


Dr hab. Monika Całkiewicz:
 Z przekazów medialnych, w tym rozmów dziennikarzy ze znajomymi Mariusza G., wynika, że sprawca potrafił omotać ofiary niczym pająk. Szukał kobiet z deficytem uczuciowym. W społeczeństwie jest duża grupa osób, a kobiet w szczególności, które chciałyby być kochane, uwielbiane, pożądane, więc starał się im dawać, oczywiście pozornie, to, czego potrzebowały. Podobno był człowiekiem osaczającym, narzucającym się. Jak już sobie kogoś upatrzył, często odwiedzał tę osobę, starał się mieć z nią stały kontakt i przez to zapewniać sobie większą nad nią kontrolę. Jednocześnie dawał złudne poczucie, że jest ona osobą dla niego ważną, że mu na niej zależy. Są w tej sprawie prawdopodobnie trzy ofiary śmiertelne, ale być może były też takie, które zostały przez niego oszukane, lecz z życiem uszły.


MT: Jak postrzega się naturę tego sprawcy?


M.C.:
Z tego, co o nim wiemy, można domniemywać, że miał cechy psychopatyczne. Psychopata to osoba, która jest nastawiona bardzo na siebie, mało empatyczna, z niewielkim zainteresowaniem potrzebami innych, a jednocześnie świetnie manipulująca ludźmi. Nie czuje wyrzutów sumienia. Potrafi sprawiać wrażenie, że jest sympatyczna, często bryluje w towarzystwie, łatwo łapie kontakt z otoczeniem.


MT: Aktualnie mało mówi się o tej sprawie. Co się w niej może dziać?


M.C.:
Sprawca jest zapewne poddawany badaniom psychiatrycznym, bo tak się zazwyczaj dzieje, gdy chodzi o zabójstwo. Prawdopodobnie są prowadzone czynności związane z poszukiwaniem innych kobiet, które mogły stać się ofiarami Mariusza G., świadków, badaniem tego, co robił, gdy był marynarzem i jeździł po świecie, bo być może podobne czyny popełniał już wcześniej, za granicą. Postępowanie przygotowawcze, czyli w tym przypadku śledztwo, jest niejawne.


MT: A czy może być tak, że aktu oskarżenia jednak nie będzie?


M.C.:
Scenariusze mogą być różne i akt oskarżenia to tylko jedna z możliwości zakończenia tej sprawy na etapie śledztwa. Jeśli biegli psychiatrzy uznają na przykład Mariusza G. za niepoczytalnego, a jednocześnie stwierdzą, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż ponownie popełni on czyn o znacznym stopniu społecznej szkodliwości, wtedy prokurator wystąpi do sądu o umorzenie postępowania i zastosowanie wobec oskarżonego tzw. internacji, czyli o umieszczenie go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, z którego nie może wyjść bez zgody sądu. W przypadku wydania opinii o niepoczytalności może być też sporządzona kolejna opinia z tego zakresu, bo teraz prokuratorzy w sprawach medialnych często się na to decydują.