Oko w oko z temidą

Kłopotliwe dowody wdzięczności

Krzysztof Izdebski

Prawnik, specjalista prawa medycznego, Rzecznik Praw Lekarza Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izby Lekarskiej w Toruniu

Adres do korespondencji: Krzysztof Izdebski, Rzecznik Praw Lekarza Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izby Lekarskiej w Toruniu; e-mail: k.izdebski@kpiw.pl

Czy lekarz może przyjąć od pacjenta materialny dowód wdzięczności za leczenie?

Michał S. był znanym lekarzem okulistą w dużym mieście położonym na zachodnim krańcu Polski. Pracował w małym, renomowanym szpitalu miejskim, w którym pełnił funkcję ordynatora oddziału okulistycznego.

„Kompetentny, fachowiec, świetny profesjonalista” – wpisy o takiej treści, odnoszące się do dr. Michała S., można było przeczytać na łamach jednego z najpopularniejszych internetowych lekarskich portali rankingowych.

Niestety lekarz miał także drugie oblicze, które – jak się potem okazało – całkowicie przyćmiło opinię dobrego fachowca.

Trudno powiedzieć, czym było to spowodowane – chęcią wprowadzenia urozmaicenia do monotonnego życia, potrzebą podniesienia poziomu adrenaliny w bezpiecznej (i może właśnie dlatego szarej) rzeczywistości czy też może decydujące znaczenie miały tutaj jakieś inklinacje psychiczne. Doktor Michał S. wymyślił sposób na specyficzny dodatek do (obiektywnie patrząc – niemałej) pensji, którą co miesiąc otrzymywał za pracę w szpitalu. Dodatkiem, o którym mowa, były łapówki przyjmowane przez lekarza od pacjentów chcących usprawnić proces swojego leczenia.

Kwoty pobierane przez dr. Michała S. różniły się w zależności od zamożności pacjentów (co do której lekarz wyrabiał sobie zdanie w czasie rozmowy z nimi). Początkowo Michał S. pobierał pieniądze od pacjentów jedynie za przyspieszenie terminu zabiegu, np. usunięcia zaćmy. Później rozwinął ten proceder, inkasując dodatkowo pieniądze także za samo przyjęcie do szpitala, sprawowanie właściwej opieki, a nawet za udzielenie informacji o stanie zdrowia chorego.

Praktyka pobierania przez Michała S. specyficznego dodatku do wynagrodzenia trwała kilka lat. Prawdę mówiąc, nic nie zwiastowało, że system wymyślony przez lekarza nagle przestanie działać. Michał S. z każdym dniem był coraz bardziej przekonany, że wymyślił machinę doskonałą. Nie pobierał bowiem pieniędzy od każdego pacjenta. Swoje „ofiary” typował, kierując się intuicją – przeczuciem, które mówiło mu, że po pierwsze, stać je będzie na zapłacenie określonych kwot, a po drugie – będą w stanie uwierzyć, że ponoszone wydatki są uzasadnione obiektywnymi okolicznościami związanymi ze specyfiką systemu opieki zdrowotnej. Tak przedstawiał konieczność poniesienia dodatkowych kosztów i był pewien, że pacjentom nie zaświta w głowie myśl o zawiadomieniu policji.

Jednego z pacjentów zdziwiło jednak, że musi wpłacić 2,5 tys. zł, by przyspieszyć zabieg usunięcia zaćmy. Lekarz jasno powiedział, że kolejka do zabiegu jest długa i na operację trzeba czekać około roku. Termin ten można znacząco przyspieszyć, wpł...

Pełna wersja artykułu omawia następujące zagadnienia:

Co mówi prawo karne?

W opisanym powyżej przypadku mieliśmy do czynienia z postawieniem lekarzowi zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 228 kodeksu karnego (kk) – jest to przestępstwo tzw. [...]