Felieton

Znaczenie szczepień w onkologii

prof. dr hab. n. med. Andrzej Kawecki

Przewodniczący Rady Naukowej

Klinika Nowotworów Głowy i Szyi, Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie

Small kawecki a ww003 x kopi opt

prof. dr hab. n. med. Andrzej Kawecki

Stosowanie szczepień ochronnych stało się w ostatnich latach, dość nieoczekiwanie, przedmiotem nieuzasadnionych kontrowersji za sprawą aktywności tzw. ruchów antyszczepionkowych. Na temat używanej przez te środowiska argumentacji nie ma sensu dyskutować, ponieważ jest ona sprzeczna ze współczesną wiedzą medyczną i zwykle całkowicie absurdalna. Jednak na efekty takich postaw nie trzeba było długo czekać – wracają choroby uznawane za opanowane.

A jakie jest znaczenie szczepień we współczesnej onkologii?

Etiologia wirusowa dotyczy stosunkowo wąskiej grupy nowotworów, wśród których największy problem stanowią raki zależne od zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV – human papillomavirus). Jest on głównym czynnikiem kancerogennym raka szyjki macicy, a od kilkunastu lat wiemy, że odpowiada również za część nowotworów głowy i szyi, w tym przede wszystkim raka ustnej części gardła. Inne wirusy, jak choćby EBV (wirus Epsteina-Barr), mają w naszym regionie mniejsze znaczenie, chociaż w Afryce i Azji Południowo-Wschodniej są częstym czynnikiem sprawczym chłoniaka Burkitta i raka nosowej części gardła.

W krajach wysoko rozwiniętych rozpowszechnienie nowotworów zależnych od zakażenia HPV stwarza unikalną szansę skutecznej czynnej profilaktyki pierwotnej, czyli takich działań, które mogą istotnie zmniejszać zachorowalność. To ewenement, ponieważ możliwości czynnej profilaktyki pierwotnej są, poza zwalczaniem zakażeń wirusowych, więcej niż ograniczone. I rzeczywiście, w wielu krajach wprowadzenie szczepień przeciwko HPV w połączeniu ze skuteczną profilaktyką wtórną, czyli badaniami przesiewowymi, doprowadziło do tego, że inwazyjny rak szyjki macicy stał się nowotworem rzadko występującym i jednocześnie niemalże w pełni wyleczalnym.

Spektakularnym przykładem jest Finlandia – wskutek wspomnianych działań w 2017 r. odnotowano jedynie 61 zgonów z powodu raka szyjki macicy, czyli w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców przeszło 5-krotnie mniej niż w Polsce, mimo że jeszcze kilka dekad temu wskaźniki umieralności w obu krajach były jednakowe.

Bez wątpienia upowszechnienie szczepień przeciwko HPV w niedalekiej przyszłości spowoduje, że rak szyjki macicy stanie się chorobą sierocą. Należy mieć nadzieję, że tak się stanie również u nas – obecnie wskaźniki zachorowalności i umieralności z powodu raka szyjki macicy w Polsce należą, niestety, do najwyższych nie tylko w Europie.

Tak więc konieczne jest szerokie propagowanie szczepień przeciwko HPV wśród dziewcząt w wieku 10-12 lat, niezależnie od absurdalnych argumentów wysuwanych przez antyszczepionkowców.

Celowość szczepień wśród chłopców niektórzy mogą uznać za mniej jednoznaczną, ponieważ HPV-zależne raki narządów głowy i szyi występują relatywnie rzadziej. Z drugiej strony nie ma jednak wątpliwości, że szczepienia chłopców przyczynią się do zmniejszenia rozpowszechnienia onkogennego wirusa w całej populacji i jego stopniowej eliminacji.

Ponieważ jest to pierwszy numer „Onkologii po Dyplomie” w 2020 r., w imieniu Rady Naukowej i swoim chciałbym złożyć wszystkim Czytelnikom życzenia wszelkiej pomyślności, realizacji planów, a przede wszystkim zdrowia, które jest jak wiadomo najważniejsze.