III Kongres Akademii po Dyplomie Okulistyka już w ten piątek! Kup bilet i dołącz do ekspertów podczas Siatkówka Meeting! Sprawdź >
Słowo wstępne
Złoto, amalgamat a najlepiej kompozyt
dr hab. n. med. Elżbieta Bołtacz-Rzepkowska, prof. UM
Problem odbudowy uszkodzeń zębów nurtował ludzkość od zarania dziejów. Badania archeologiczne pokazują, że już w okresie neolitu utratę tkanek zęba, będącą skutkiem urazów mechanicznych bądź żucia twardych pokarmów, uzupełniano woskiem pszczelim. W starożytności pierwsze próby rekonstrukcji ubytków podejmowali Majowie i Egipcjanie, posługując się żywicą i kamieniem jadeitowym. O wypełnianiu ubytków próchnicowych w dzisiejszym znaczeniu wspominał już Aulus Cornelius Celsus. Ten rzymski encyklopedysta i medyk, żyjący w pierwszej połowie I wieku n.e., używał do tego celu ołowiu. Od łacińskiej nazwy tego pierwiastka – plumbum – pochodzą, potocznie funkcjonujące do dzisiaj, określenia plomba i plombowanie.
Innym pierwiastkiem wykorzystywanym w dentystyce od czasów starożytnych po dzień dzisiejszy jest złoto. W przeciwieństwie do ołowiu, który jest toksyczny dla organizmu, złoto charakteryzuje się biozgodnością, jest wyjątkowo trwałe i nie koroduje. Złote uzupełnienia znane są jako jedne z najbardziej stabilnych, ich wytrzymałość szacuje się na co najmniej 20 lat, nie wywołują reakcji alergicznych i są dobrze tolerowane przez przyzębie. Do wypełniania ubytków próchnicowych używa się złotej folii. 24-karatowe złoto walcowane do grubości ok. 1,5 µm wprowadza się do zęba w postaci płatków lub zwiniętych ruloników, a następnie kondensuje za pomocą specjalnych narzędzi. Wypełnienia ze złota działają bakteriostatycznie i szczelnie przylegają do brzegów ubytku, hamując rozwój próchnicy wtórnej. Należy też dodać, że złoto nie zmienia objętości pod wpływem wilgotnego środowiska jamy ustnej i nie powoduje przebarwień tkanek zęba.
Oczywiste zalety tego szlachetnego kruszcu sprawiły, że przez wieki był on uważany za szczególnie cenny materiał dentystyczny. W XX w. złote uzupełnienia cieszyły się wśród pacjentów dużą popularnością. Niektóre źródła podają, że w Stanach Zjednoczonych złote zęby lub wypełnienia posiadała ponad połowa dorosłych Amerykanów.
Za najczęściej i najdłużej stosowane wypełnienie uznaje się amalgamat. Jako nowoczesny materiał został wprowadzony do leczenia na początku XIX w., będąc tanią alternatywą dla złota. Ostateczna postać amalgamatu ewaluowała na przestrzeni lat. Za twórcę pierwszego amalgamatu, którego formuła powstała w 1816 r., uważa się francuskiego dentystę Auguste'a Taveau, ale pierwsze wzmianki o wypełnieniu określanym tym mianem pochodzą z Chin z okresu dynastii Tang (lata 618-909).
Amalgamat stomatologiczny jest mieszaniną rtęci oraz stopu srebra, miedzi i cyny. Skład i procentowa zawartość pierwiastków stopu determinują jego określone właściwości, ale należy przyjąć, że głównymi zaletami tego materiału są bardzo duża trwałość (nawet kilkadziesiąt lat) i niska cena. Zasadnicze wady to brak estetyki i adhezji – ta druga wiąże się z nadmierną preparacją twardych tkanek zęba oraz powoduje ryzyko powstania korozji.
Niezależnie od rodzaju, amalgamaty zawierają rtęć. I właśnie obecność tego pierwiastka od lat jest przyczyną różnicy zdań między przeciwnikami tych wypełnień, którzy uważają, że stanowią one zagrożenie dla zdrowia pacjentów, a zwolennikami reprezentującymi pogląd, że są bezpieczne, a przy tym trwałe. Bazując na badaniach naukowych oceniających nie tylko narażenie pacjentów, ale też środowiska na uwalniającą się rtęć, rozporządzeniem Unii Europejskiej od 1 stycznia 2025 r. wprowadzono całkowity zakaz stosowania wypełnień amalgamatowych.
Pojawia się problem i pytanie o to, co z wypełnieniami amalgamatowymi, które nadal są obecne w jamie ustnej pacjentów. Wykonane pomiary pokazały, że więcej rtęci uwalnia sią podczas twardnienia i usuwania amalgamatu niż w trakcie procesu żucia. Dlatego towarzystwa naukowe nie zalecają prewencyjnej wymiany tych wypełnień. Decyzję o usunięciu amalgamatu należy podjąć po wnikliwej klinicznej weryfikacji jakości wypełnienia, obecności ewentualnych dolegliwości i ostatecznym rozważeniu potencjalnych korzyści i ryzyka. W przypadku konieczności usunięcia amalgamatu zabieg powinien odbywać się w kontrolowanych warunkach, najlepiej z użyciem koferdamu, wydajnych ssaków, filtrów rtęciowych i odpowiedniej wentylacji.
Przełomem w stomatologii okazało się opracowanie w 1962 r. przez Rafaela Bowena żywicy BIS-GMA, która stała się podstawą nowoczesnych wypełnień kompozytowych. W podobnym czasie, w drugiej połowie XX w., po raz pierwszy zastosowano wytrawiacz, odkryto systemy wiążące do szkliwa i do zębiny oraz wprowadzono materiały utwardzane światłem.
Obecnie wypełnienia kompozytowe są standardem w stomatologii. Główną ich zaletą jest doskonała estetyka. Można wręcz powiedzieć, że wypełnienia kompozytowe zrewolucjonizowały stomatologię estetyczną, pozwalając na precyzyjne odtwarzanie barwy i kształtu naturalnych zębów. Drugą ich zasadniczą zaletą jest adhezja, umożliwiająca stosowanie minimalnie inwazyjnych procedur podczas preparowania ubytków. Jak wszystkie materiały odtwórcze, również kompozyty nie są pozbawione wad. Należy do nich zaliczyć występowanie skurczu polimeryzacyjnego, wrażliwość na wilgoć oraz możliwość wystąpienia przebarwień. Przy znacznej utracie twardych tkanek zęba lub w zębach leczonych kanałowo można wykonać uzupełnienia typu inlay/onlay lub koronę protetyczną z wykorzystaniem kompozytu bądź ceramiki.
Jeszcze inną możliwość rekonstrukcji zęba przedstawia lek. dent. Marcelina Jóźwiak-Choma w artykule bieżącego numeru „Stomatologii po Dyplomie” zatytułowanym „Endokorony jako alternatywna odbudowa zębów po leczeniu endodontycznym”. Założeniem takiego rozwiązania jest maksymalna oszczędność struktur zęba z zastosowaniem nowoczesnych materiałów i technologii. Autorka wskazuje na nie jako realną alternatywę dla klasycznej korony opartej na wkładzie koronowo-korzeniowym szczególnie w zębach trzonowych.
Zachęcam do lektury całego bieżącego numeru „Stomatologii po Dyplomie”.
