W sieci długów

19 sierpnia 2019

NIK nie pozostawia suchej nitki na działającym od dwóch lat programie sieci szpitali

Sieć szpitali, która miała ułatwić pacjentom dostęp do świadczeń zdrowotnych, dyrektorom zarządzanie placówkami, a lekarzom stworzyć przyjazne warunki pracy, nie poprawiła ani sytuacji chorych, ani finansów większości badanych szpitali – wynika z kontroli NIK.

System podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej działa od 1 października 2017 roku. Ministerstwo Zdrowia zapowiadało, że dzięki niemu zmieni się podejście do pacjentów – szpitale zapewnią im skoordynowany cykl leczenia. Jednak już na starcie w sieci znalazły się także takie placówki, które w przypadku części swoich pacjentów nie były w stanie realizować kompleksowych świadczeń ambulatoryjnych. Kontrola NIK pokazała także, że wbrew zapowiedziom włączenie do sieci nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej nie doprowadziło do zmniejszenia kolejek na szpitalnych oddziałach ratunkowych i na izbach przyjęć. 

Celem utworzenia sieci szpitali było też poprawienie ich sytuacji finansowej. Nowy system miał umożliwić elastyczniejsze gospodarowanie pieniędzmi, a w efekcie stopniowe wychodzenie z długów. Tymczasem proces zadłużania się badanych placówek, które już wcześniej miały problemy, w większości przypadków jeszcze przyspieszył. Pogorszyła się także sytuacja tych szpitali, którym w przeszłości wiodło się lepiej. Powodem było to, że choć w badanym okresie rosła wartość zawartych przez szpitale umów na udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, a co za tym idzie rosły ich przychody z działalności leczniczej, to znacznie szybciej przybywało niezależnych od tych placówek kosztów, na które złożyły się m.in. ustawowe wzrosty wynagrodzeń lekarzy i pielęgniarek. Wnioski z przeprowadzonego audytu i zalecenia zostały przekazane ministrowi zdrowia, kierownikom podmiotów tworzących szpitale i kierownikom podmiotów leczniczych. 

Wyniki kontroli nie są zaskoczeniem dla środowiska lekarskiego. Projekt wprowadzenia sieci szpitali od początku był szeroko krytykowany.

Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie, uprzedzała wprost, że czeka nas wielki chaos. W jej ocenie zmiany wdrażano pochopnie. Nie dano czasu na przygotowanie się do działania w ramach nowych przypisów. Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP, mówił z kolei, że sama idea budowania sieci szpitali jest ważna i potrzebna, jednak wprowadzenie tak poważnych zmian powinno się odbywać po dogłębnej analizie konsekwencji ich wdrożenia – czego zabrakło. Dlatego już na etapie projektowania tych przepisów program był postrzegany jako wielkie zagrożenie dla systemu ochrony zdrowia.



INK

Komentarze (0)

Dziękujemy, za dodanie komentarza

, aby komentować