Kradzieże, czarny rynek – szczepionkowe podziemie kwitnie

Przestroga dla lekarzy i pacjentów

Przychodnie, w których prowadzone są szczepienia przeciwko COVID-19, mogą być narażone na włamania. Do takiego zdarzenia doszło w miejscowości Iłowo-Osada koło Działdowa z wtorku na środę. Według RMF FM, sprawca włamał się i ukradł trzy fiolki ze szczepionką na koronawirusa, czyli 18 dawek.
Iłowo znajduje się blisko Mławy w województwie warmińsko-mazurskim. Według policji zginęły też inne leki. Na miejsce przybyła grupa dochodzeniowo-śledcza z Komendy Powiatowej Policji w Działdowie. Zabezpieczono ślady włamania, sprowadzono także psa tropiącego – podał portal wp.pl. Po południu poinformowano o zatrzymaniu podejrzanego o kradzież produktu firmy Pfizer. Aby preparat nie został zmarnowany, musi zostać podany w ciągu pięciu dni od rozmrożenia.
Ogromne zapotrzebowanie na szczepionki przeciwko COVID-19 daje przestępcom duże pole do działania. Kilka dni temu policja zatrzymała 26-latka z Małopolski, który oferował fałszywe szczepionki w cenie 2,5 tys. zł.
Na całym świecie służby mają wielki problem z czarnym rynkiem szczepionkowym. Za pośrednictwem nielegalnych stron internetowych sprzedawane są głównie podrobione szczepionki rosyjskie lub chińskie w cenie od 250 do 1 tys. dolarów.
Transakcje dokonywane są w wirtualnej walucie bitcoin. Nielegalne witryny szybko znikają, co utrudniało namierzenie sprawców.
Adam Niedzielski w środę (27 stycznia) ostrzegł, że szczepionki dostępne na czarnym rynku mogą zagrażać zdrowiu. Jak podkreślił, kupowanie ich to ogromne ryzyko, bo nie sposób zweryfikować, co znajduje się w fiolce.
Minister zapewnił, że Polska zamówiła 85 mln dawek szczepionek.

id