Bez nazwy %e2%80%93 kopia   2026 02 12t123442.848

Ani jeden szpital nie zgłosił chęci utworzenia izby porodowej

Resort zdrowia wprowadził usługę medyczną porody z położną

Żaden szpital nie złożył jeszcze wniosku o utworzenie izby porodowej – mówiła w Sejmie wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka. Wiceminister odpowiadała na pytania posła Bartosza Romowicza (Polska 2050) m. in. o to, ile takich izb już powstało.

Wyjaśniła, że od 2020 roku do stycznia 2026 roku zamknięto łącznie 81 oddziałów położniczo-ginekologicznych. Tylko w 2025 roku zamknięto ich 27.

Kęcka poinformowała, że 31 stycznia resort wprowadził już rozporządzeniem nowe świadczenie opieki nad kobietą w ciąży i rodzącą realizowane przez położną. Od 10 lutego NFZ wydał zarządzenie określające warunki zawierania umów, co pozwala rozpatrywać wnioski szpitali. – Decyzja należy, czy taką izbę otworzyć, należy do dyrektorów – podkreślała Kęcka.

Co przewiduje plan

Według resortu świadczenie realizowane na izbach porodowych ma zagwarantować całodobowy dostęp do świadczenia w placówkach, które nie mają oddziału ginekologiczno-położniczego, ale dysponują izbą przyjęć lub Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. Najważniejsze elementy proponowanego rozwiązania to:

• Ocena stanu pacjentki przez położną – ciężarna, która zgłosi się samodzielnie do placówki, zostanie zbadana, a stopień zaawansowania akcji porodowej zostanie oceniony.

• Zabezpieczenie transportowe – w przypadku konieczności przewiezienia pacjentki do szpitala z oddziałem położniczym zapewniony zostanie całodobowy transport medyczny z udziałem położnej i ratownika.

• Izba porodowa w placówce – w wydzielonym pomieszczeniu możliwe będzie incydentalne przyjęcie porodu w sytuacji, gdy stan pacjentki uniemożliwia bezpieczny transport. Izba porodowa będzie wyposażona w podstawowy sprzęt monitorujący i resuscytacyjny dla matki i noworodka.

Ministerstwo zaznacza, że projekt nie przewiduje likwidacji oddziałów położniczo-ginekologicznych – decyzje dotyczące zmian w profilach szpitali pozostają w gestii ich właścicieli. Resort może jedynie wspierać szpitale ekspercko.

Zmiany są konieczne?

W Polsce od kilku lat obserwowany jest spadek liczby urodzeń, co prowadzi do przekształcania lub zamykania oddziałów, które stają się nierentowne z uwagi na zbyt małą liczbę porodów (poniżej 400 rocznie). Położnictwo wymaga też ciągłej praktyki i utrzymywania kompetencji zespołu, tymczasem niska liczba porodów wiąże się z obniżeniem standardów opieki i bezpieczeństwa. Nowe rozwiązanie ma zapewnić bezpieczne porody w sytuacjach nagłych, które i tak zdarzają się obecnie na SOR-ach, gdzie nie ma wydzielonych do tego pomieszczeń i personelu.

Pytania o bezpieczeństwo

Choć rozwiązanie ma przeciwdziałać utrudnieniom w dostępie do opieki okołoporodowej, wywołało gwałtowne protesty. Największe obawy budzi bezpieczeństwo porodów, które miałyby odbywać się poza oddziałami położniczymi. Specjaliści podkreślają, że dopuszczenie przyjmowania porodów wyłącznie przez położne w izbach przyjęć czy SOR-ach – zwłaszcza w sytuacjach nagłych – może oznaczać mniejszy dostęp do natychmiastowej interwencji ginekologicznej lub neonatologicznej. Wskazują też na brak możliwości szybkiego wykonania cięcia cesarskiego w takich lokalizacjach.

Krytycy projektu podnoszą również, że rozwiązanie może być postrzegane jako zamiennik pełnej opieki położniczej w sytuacji, gdy oddziały będą zamykane lub przekształcane. Prowadzić to będzie do obniżenia jakości i bezpieczeństwa opieki okołoporodowej.

Wiceminister Kęcka przyznała w Sejmie, że obecnie kobiety umawiają się na porody w szpitalach odległych nawet o 100 kilometrów. - Wybierają to miejsce, które w ich odczuciu jest komfortowe do urodzenia dziecka - wyjaśniła.


id