Lekarze krytykują projekt przepisów o elektronicznej karcie opieki kardiologicznej
Nowy system z nadmierną biurokracją
Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej skrytykowało projekt rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia dotyczący zakresu danych gromadzonych w elektronicznej karcie opieki kardiologicznej (e-KOK). W stanowisku przyjętym 6 marca samorząd lekarski ostrzega, że proponowane rozwiązania mogą znacząco zwiększyć obowiązki administracyjne lekarzy.
Chodzi o projekt rozporządzenia określającego szczegółowy zakres informacji, które mają być wpisywane do e-KOK, oraz termin ich przekazywania do systemu.
Czym jest elektroniczna karta opieki kardiologicznej
Elektroniczna karta opieki kardiologicznej to cyfrowy dokument medyczny wprowadzany w ramach Krajowej Sieci Kardiologicznej. Ma on gromadzić dane o diagnostyce i leczeniu chorób serca oraz umożliwiać monitorowanie jakości opieki nad pacjentem.
Kartę będzie zakładał lekarz w momencie podejrzenia choroby układu krążenia. Dokument ma towarzyszyć pacjentowi na wszystkich etapach leczenia – od diagnostyki po rehabilitację i dalszą opiekę ambulatoryjną.
W systemie mają być zapisywane m.in. dane kliniczne pacjenta, czynniki ryzyka, informacje o wykonanych procedurach, konsultacjach i przebiegu terapii. Dane te posłużą także do wyliczania wskaźników jakości leczenia w placówkach kardiologicznych.
Docelowo e-KOK zastąpi część papierowej dokumentacji i ma umożliwić lekarzom dostęp do pełnej historii leczenia pacjenta w różnych ośrodkach.
Wdrażanie systemu rozpoczęło się w ostatnich latach, natomiast od 1 stycznia 2028 r. e-KOK ma być obowiązkowa we wszystkich placówkach należących do Krajowej Sieci Kardiologicznej.
Projekt rozporządzenia określający szczegółowy zakres danych ma wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia.
Lekarze: zbyt wiele danych do wprowadzania
W ocenie Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej projekt przewiduje bardzo szeroki zakres informacji, które personel medyczny miałby wprowadzać do systemu – często w czasie rzeczywistym.
Samorząd lekarski wskazuje, że może to oznaczać „ogrom obowiązków” administracyjnych dla lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia. Dlatego NRL postuluje ograniczenie liczby wymaganych danych oraz wprowadzenie rozwiązań umożliwiających automatyczne pobieranie części informacji z systemów informatycznych.
Lekarze zwracają też uwagę na konkretne elementy projektu. Ich zdaniem niektóre dane zostały zakwalifikowane nieprawidłowo – np. udział pacjenta w programach profilaktycznych został wpisany jako czynnik ryzyka chorób serca, choć nim nie jest.
Krytykę budzi również szczegółowość informacji o procedurach i konsultacjach. Projekt wymaga m.in. podawania dokładnego adresu miejsca wykonania świadczenia, co – zdaniem samorządu – jest nadmiarowe, skoro w systemie znajdują się już dane identyfikujące podmiot leczniczy.
Argumenty Ministerstwa Zdrowia
Resort zdrowia przekonuje, że wprowadzenie elektronicznej karty ma poprawić jakość leczenia chorób układu krążenia, które są główną przyczyną zgonów w Polsce.
Zgromadzone w systemie dane mają pozwolić na monitorowanie wyników leczenia, lepszą koordynację między placówkami oraz powiązanie finansowania z jakością opieki nad pacjentem.
Zdaniem resortu cyfrowa dokumentacja ułatwi także planowanie terapii i zapewni lekarzom szybki dostęp do informacji o przebiegu leczenia, co ma zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów.
Projekt rozporządzenia jest obecnie na etapie konsultacji. Ostateczny kształt przepisów będzie zależał od decyzji Ministerstwa Zdrowia.