Bez nazwy %e2%80%93 kopia   2026 03 20t122510.707

Pacjenci zaniepokojeni ograniczaniem badań

Organizacje nie wierzą w zapewnienia NFZ o tym, że pacjeci onkologiczni nie ucierpią

Dwadzieścia organizacji zrzeszających chorych, w tym Fundacja Onkologiczna Alivia, zaprotestowało przeciwko ograniczaniu badań diagnostycznych. Podobnie, jak wcześniej Naczelna Rada Lekarska, zaapelowały do ministry Jolanty Sobierańskiej-Grendy o podjęcie działań zapobiegających ograniczeniu dostępu do diagnostyki medycznej.

To reakcja na zapowiedź Narodowego Funduszu Zdrowia zmiany sposobu finansowania takich badań jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, gastroskopia czy kolonoskopia.

Nie ma na to zgody 

Zgodnie z propozycją Funduszu, jeśli placówka wykona więcej badań niż przewiduje kontrakt, otrzyma za nie tylko 40 proc. zapłaty – i to dopiero po zakończeniu roku. Dziś takie nadwykonania są wprawdzie rozliczane z opóźnieniem, ale w pełnej wysokości. Nowe zasady mogą więc zniechęcić placówki do wykonywania większej liczby badań, a to bezpośrednio przełoży się na ograniczenie dostępu do diagnostyki dla pacjentów.

- Jeśli za badanie wykonane ponad kontrakt placówka otrzyma jedynie 40 proc. jego wyceny, wiele z nich po prostu przestanie je wykonywać – ostrzega Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia.

Fundacja obawia się powrotu długich kolejek, jakie istniały zanim siedem lat temu zniesiono limity. Z danych portalu Kolejkoskop Fundacji Alivia (obecnie Alivia Onkoskaner) wynika, że w 2018 roku średni czas oczekiwania na rezonans magnetyczny wynosił około 200 dni, a na tomografię komputerową ponad 70 dni. 

W 2019 roku zniesiono limity na diagnostykę obrazową (TK i RM) i od tego czasu dostępność badań stopniowo się poprawiała, choć kolejki nadal pozostają długie. Obecnie średni czas oczekiwania na rezonans magnetyczny wynosi około 2–3 miesięcy, a na tomografię komputerową około 1–2 miesięcy, nie licząc czasu oczekiwania na opis badania.

- Nie ma naszej zgody na oszczędności systemowe kosztem pacjentów – podkreśla Dorota Korycińska z Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.

„Nie chcemy umierać w kolejkach”

Pomysł ograniczenia finansowania diagnostyki pojawił się już w grudniu ubiegłego roku, gdy w Ministerstwie Zdrowia rozważano przywrócenie limitów na badania diagnostyczne. Wówczas organizacje pacjentów wystosowały apel do Ministerstwa Zdrowia o wycofanie się z pomysłu. Fundacja Alivia zainicjowała protest pod hasłem „Nie chcemy umierać w kolejkach”, wskazując, że ograniczanie dostępu do diagnostyki może prowadzić do opóźnień w wykrywaniu chorób. Wskutek tego pomysł nie został ostatecznie wdrożony. Obecna propozycja NFZ – choć formalnie nie wprowadza limitów – zdaniem ekspertów może wywołać podobny efekt.

Ucierpią pacjenci onkologiczni

NFZ przekonuje, że zmiany nie obejmą diagnostyki prowadzonej w ramach szybkiej ścieżki onkologicznej (karty DILO). Organizacje pacjentów zwracają jednak uwagę, że większość osób nie rozpoczyna diagnostyki od karty DILO.

Najczęściej pierwsze objawy choroby zgłaszane są lekarzowi podstawowej opieki zdrowotnej lub lekarzowi specjaliście. To właśnie oni kierują pacjentów na pierwsze badania diagnostyczne – w tym tomografię komputerową, rezonans magnetyczny czy badania endoskopowe. Dopiero na podstawie wyników tych badań pojawia się podejrzenie choroby nowotworowej i możliwość wystawienia karty DILO.

- W praktyce karta DILO pojawia się dopiero na pewnym etapie diagnostyki. Często po wykonaniu badań obrazowych. Zdarzają się sytuacje, w których jest wystawiana po uzyskaniu wyniku histopatologicznego, a nawet dopiero przed konsylium lekarskim – wskazuje Joanna Frątczak-Kazana.

Organizacje pacjentów przekonują, że w części placówek należących do Krajowej Sieci Onkologicznej karta DILO nie zawsze jest zakładana w momencie podejrzenia choroby. Oznacza to, że duża część diagnostyki odbywa się poza szybką ścieżką onkologiczną, w standardowych kolejkach.

W ocenie Fundacji część pacjentów skorzysta z możliwości wykonania badań odpłatnie. Natomiast osoby o niższych dochodach, seniorzy czy pacjenci o ograniczonej mobilności nie będą mieli takiej możliwości i to w nich najbardziej uderzą zmiany wprowadzone przez NFZ.


id, Źródło: informacja prasowa