Porozumienie Zielonogórskie pyta, kiedy będą nowe przepisy dotyczące koronera i elektronicznej karty zgonu.

Brak jednolitych zasad stwierdzania zgonów poza szpitalami sprawia, że rodzina może przez kilka godzin czekać na kartę zgonu bliskiej osoby, która zmarła w przychodni – ostrzega Porozumienie Zielonogórskie (PZ).

Organizacja, która od lat postuluje ustawowe uregulowanie funkcji koronera, niepokoi się tempem prac nad projektem Ministerstwa Zdrowia dotyczącym stwierdzania, dokumentowania i rejestracji zgonów. W najnowszym komunikacie pyta, kiedy nowe przepisy wejdą w życie. Projekt ustawy nadal jest na etapie rządowego procesu legislacyjnego. 12 października 2026 r. został skierowany do Stałego Komitetu Rady Ministrów. Nie trafił jeszcze do Sejmu, a planowany wcześniej termin przyjęcia go przez rząd w III kwartale 2026 r. nie został dotrzymany. To utrudnia sprawną pomoc rodzinom zmarłych, postępowanie oraz podział odpowiedzialności.

PZ opisuje przypadek ze śląskiej przychodni, w której zmarł pacjent. Kartę zgonu wystawiła ostatecznie lekarka pełniąca funkcję koronera, która przyjechała na miejsce po kilku godzinach. Wcześniej pojawiły się wątpliwości, czy i na jakiej podstawie dokument powinien wystawić lekarz podstawowej opieki zdrowotnej.

Podobne problemy występują w innych częściach kraju. Nie ma powszechnie dostępnego systemu lekarzy odpowiedzialnych za stwierdzanie zgonów poza szpitalami. W części powiatów działają lokalne rozwiązania, ale w innych ustalenie, kto powinien przyjechać do zmarłego, bywa trudne.

Przepisy nie przystają do rzeczywitości

Zasady wystawiania kart zgonu określają m.in. przepisy rozporządzenia z 3 sierpnia 1961 r., które nadal obowiązuje. Zgodnie z nimi kartę zgonu wystawia co do zasady lekarz, który w ciągu 30 dni przed śmiercią ostatni udzielał choremu świadczeń lekarskich. Rozporządzenie przewiduje również inne sytuacje, m.in. gdy lekarz ten mieszka dalej niż 4 km od miejsca, w którym znajdują się zwłoki, albo z uzasadnionych przyczyn nie może dokonać oględzin w ciągu 12 godzin od wezwania. W takich przypadkach zastosowanie mają dalsze przepisy wskazujące inne osoby zobowiązane do wystawienia dokumentu.

Problem polega na tym, że regulacje powstały w realiach organizacyjnych zupełnie innych niż obecne. Nie odpowiadają wprost strukturze współczesnej podstawowej opieki zdrowotnej, w której lekarz rodzinny sprawuje opiekę nad pacjentami na podstawie złożonych przez nich deklaracji, a nie nad wszystkimi mieszkańcami określonego obszaru.

– „Trudno zrozumieć, dlaczego o obowiązkach lekarza ma decydować odległość między jego miejscem zamieszkania a miejscem zgonu. Przepisy odwołują się też do lekarzy sprawujących opiekę nad określonym rejonem, choć dzisiejsza podstawowa opieka zdrowotna działa inaczej. Lekarz rodzinny odpowiada za pacjentów, którzy wybrali go poprzez złożenie deklaracji, a nie za wszystkich mieszkańców okolicy” – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, specjalistka medycyny rodzinnej, ekspertka Porozumienia Zielonogórskiego.

Samo prowadzenie przychodni na danym terenie nie oznacza więc, że lekarz ma obowiązek stwierdzać każdy zgon w okolicy. Mimo to do lekarzy rodzinnych często kierowane są prośby o wystawienie karty zgonu, także w przypadkach, gdy zmarły nie pozostawał pod ich opieką.

Trudne decyzje

Dla bliskich zmarłego najważniejsze jest uzyskanie dokumentu potrzebnego do załatwienia formalności związanych z pochówkiem. Tymczasem zdarza się, że muszą kontaktować się kolejno z przychodnią, pogotowiem, policją czy urzędem, próbując ustalić, kto powinien wystawić kartę zgonu.

Niejasne przepisy stawiają w trudnej sytuacji również lekarzy. Wyjazd z przychodni w godzinach przyjęć może oznaczać przerwanie pracy i opóźnienie wizyt pozostałych pacjentów. Z kolei odmowa wyjazdu może pozostawić rodzinę bez jasnej informacji, kto zajmie się sprawą.

– „Jeśli wyjedzie, pacjenci będą czekać. Jeśli nie pojedzie, rodzina może zostać bez pomocy. Dlaczego jedni i drudzy mają ponosić konsekwencje tego, że państwo nie zorganizowało odpowiedniej procedury?” – pyta Joanna Zabielska-Cieciuch.

W części kraju samorządy zawierają umowy z lekarzami pełniącymi funkcję koronera. Dzięki temu wiadomo, kogo wezwać w razie zgonu. Takie rozwiązanie nie jest jednak dostępne wszędzie. W efekcie czas oczekiwania na dokument może zależeć od miejsca zamieszkania i lokalnej organizacji systemu.

Co ma zmienić projekt Ministerstwa Zdrowia?

Projekt ustawy o zmianie ustawy o działalności leczniczej ma kompleksowo uregulować stwierdzanie, dokumentowanie i rejestrację zgonów. Przewiduje m.in. wprowadzenie elektronicznej karty zgonu, określenie zakresu odpowiedzialności osób wykonujących czynności związane ze stwierdzaniem zgonu oraz uregulowanie funkcjonowania koronera. Karty zgonu i dokumenty dotyczące urodzeń mają stać się elektroniczną dokumentacją medyczną.

Projekt ma również określić zasady postępowania w sytuacjach, w których trudno wskazać lekarza zobowiązanego do wystawienia karty zgonu albo konieczne są dodatkowe czynności wymagające specjalistycznej wiedzy. Jednym z deklarowanych celów jest odciążenie lekarzy od działań wykraczających poza ich właściwe obowiązki.

PZ chce ustawowych zasad działania koronera

Porozumienie Zielonogórskie postuluje określenie w ustawie zasad wzywania koronera, jego kwalifikacji i uprawnień, a także zapewnienie finansowania oraz całodobowej dostępności tej usługi. Zdaniem organizacji lokalne porozumienia nie zastąpią rozwiązań obowiązujących w całym kraju.

Organizacja wskazuje na rozwiązania zagraniczne. W Anglii i Walii od września 2024 r. wprowadzono niezależną ocenę medyczną zgonów, a w określonych sytuacjach sprawy trafiają do koronera.

– „Brytyjski system działa inaczej niż rozwiązanie, którego potrzebujemy w Polsce. Tam specjalnie przeszkoleni lekarze weryfikują przyczyny zgonów, a rodziny mogą zgłaszać swoje wątpliwości. To przykład, że można uporządkować odpowiedzialność za procedury związane ze śmiercią pacjenta. My wciąż opieramy się na przepisach sprzed 65 lat” – zauważa Joanna Zabielska-Cieciuch.

Porozumienie Zielonogórskie domaga się jasnego harmonogramu dalszych prac nad przepisami, które będą działać w całym kraju.

Źródło: informacja prasowa FPZ