Spis treści

Leki hipolipemizujące wiążą się z poprawą przeżycia u chorych na raka endometrium

Jak wynika z nowego badania przeprowadzonego przez naukowców z Montefiore Einstein Center for Cancer Care (MECCC), które zostało przedstawione w 2013 roku podczas dorocznej konferencji American Society of Clinical Oncology (ASCO), stosowanie statyn i kwasu acetylosalicylowego wiązało się ze zmniejszeniem ryzyka zgonu wśród chorych na raka endometrium o 84%. Wśród chorych, które przyjmowały tylko statyny, ryzyko

zgonu było zmniejszone o 45%.

W tym retrospektywnym badaniu kohortowym oceniono przeżycie całkowite w grupie 554 chorych poddanych diagnostyce i leczeniu z powodu raka endometrium w Montefiore Medical Center od stycznia 2005 roku do grudnia 2009 roku. Wśród nich u 333 nie stwierdzono hiperlipidemii, u 165 występowała hiperlipidemia, ale nie stosowano statyn, natomiast u 56 występowała hiperlipidemia i stosowano statyny. W tym badaniu u chorych leczonych statynami występowały też nadciśnienie tętnicze i cukrzyca, a ponadto były one starsze niż pacjentki nieotrzymujące statyn.

„Leki hipolipemizujące są niezwykle często przyjmowane przez otyłe kobiety z czynnikami ryzyka sercowo-naczyniowego” – powiedziała główna autorka badania, Nicole Nevadunsky, MD, ginekolog onkolog w MECCC i pracownik naukowy w Klinice Położnictwa, Ginekologii i Zdrowia Kobiet w Albert Einstein College of Medicine w Yeshiva University (Bronx, Nowy Jork).

Analiza wieloczynnikowa wykazała, że wśród chorych z rozpoznaniem raka endometrium, które otrzymywały statyny, prawdopodobieństwo zgonu było zmniejszone o 45% w porównaniu z kobietami bez hiperlipidemii (iloraz zagrożeń [HR] 0,55; 95% przedział ufności [PU] 0,35-0,87). Wśród chorych przyjmujących zarówno statyny, jak i kwas acetylosalicylowy prawdopodobieństwo zgonu było zmniejszone o 84% w porównaniu z innymi podgrupami (HR 0,16; 95% PU 0,07-0,38).

„Leczenie statyną może być tanim i wywołującym niewiele działań niepożądanych leczeniem adiuwantowym w celu zapobiegania zgonom po rozpoznaniu raka endometrium” – stwierdziła dr Nevadunsky w wypowiedzi dla Formulary, bliźniaczej publikacji czasopisma Contemporary OB/GYN. „Co więcej, badania nad mechanizmami działania statyn mogą ułatwić rozwój metod leczenia ukierunkowanych na poziomie molekularnym, a także nietradycyjnych interwencji, takich jak modyfikacje stylu życia dotyczące żywienia i wysiłku fizycznego”.

Jak stwierdziła dr Nevadunsky, istnieje ścisły związek między rozwojem raka endometrium a otyłością. „Hiperlipidemia i choroby serca, stanowiące wskazania do leczenia statynami, są częstymi chorobami współistniejącymi u osób otyłych. Uprzednio donoszono, że leki hipolipemizujące zwiększają przeżywalność w innych typach nowotworów, a także zmniejszają częstość występowania nowotworów. Nasz zespół badawczy był zainteresowany oceną wpływu leczenia statynami na przeżycie całkowite kobiet leczonych z powodu raka endometrium”.

Spoozak LA, Girda E, Van Arsdale A, Einstein MH, Goldberg GL, Nevadunsky N. Statin use in uterine malignancies. J Clin Oncol. 2013; 31 (suppl; abstr 5592).

U ciężarnych z nadwagą i otyłych istnieje większe ryzyko bardzo przedwczesnych porodów

Jak wynika z nowego szwedzkiego badania opublikowanego w czasopiśmie Journal of American Medical Association, u kobiet, które mają nadwagę lub są otyłe podczas ciąży, może istnieć zwiększone ryzyko przedwczesnych, a zwłaszcza skrajnie przedwczesnych porodów.

Celem tego badania była ocena wskaźnika masy ciała (BMI) matki we wczesnej ciąży oraz ryzyka porodu przedwczesnego w zależności od wieku ciążowego oraz stanów poprzedzających poród przedwczesny.

To retrospektywne badanie populacyjne dotyczyło kobiet, które urodziły jedno żywe dziecko w Szwecji w latach 1992-2010. Dane na temat matek i czynników związanych z ciążą uzyskano ze szwedzkiego medycznego rejestru urodzeń. Porody przedwczesne klasyfikowano jako skrajnie przedwczesne (22-27 tydzień), bardzo przedwczesne (28-31 tydzień) lub umiarkowanie przedwczesne (32-36 tydzień). Uzyskane wyniki podzielono ponadto w zależności od tego, czy poród przedwczesny był samoistny (przedwczesne skurcze lub pęknięcie błon płodowych), czy też wywołany ze wskazań medycznych (rozwiązanie ciąży przez cięcie cesarskie przed rozpoczęciem się porodu lub indukcja porodu).

Wyniki skorygowano względem wieku matki, palenia tytoniu, poziomu wykształcenia, wzrostu, kraju urodzenia oraz roku porodu.

Uzyskane wyniki wykazały, że spośród 1 599 551 urodzeń, dla których dostępne były dane na temat BMI matki we wczesnej ciąży, 3082 mieściły się w kategorii porodów skrajnie przedwczesnych, 6893 były porodami bardzo przedwczesnymi, a 67 059 umiarkowanie przedwczesnymi. Wraz ze wzrostem BMI zwiększało się ryzyko porodów skrajnie, bardzo i umiarkowanie przedwczesnych. Co więcej, ryzyko związane z nadwagą i otyłością było największe dla porodów skrajnie przedwczesnych.

„Biorąc pod uwagę dużą chorobowość i umieralność wśród niemowląt urodzonych skrajnie przedwcześnie, nawet małe bezwzględne różnice ryzyka będą miały konsekwencje dla zdrowia” – stwierdzili autorzy. „Chociaż wydaje się, że narastanie epidemii otyłości w Stanach Zjednoczonych zostało powstrzymane, znaczna liczba kobiet ma bardzo duży wskaźnik masy ciała w momencie zajścia w ciążę”.

Wśród kobiet o prawidłowej masie ciała (BMI od 18,5 do <25 kg/m 2 ) częstość występowania porodów skrajnie przedwczesnych wyniosła 0,17%. W porównaniu z tymi kobietami częstość występowania porodów skrajnie przedwczesnych wśród kobiet o zwiększonej masie ciała była następująca: 0,21% w grupie z BMI od 25 do <30 kg m 2 , 0,27% w grupie z BMI od 30 do <35 kg/m 2 , 0,35% w grupie z BMI od 35 do <40 kg/m 2 oraz 0,52% w grupie z BMI ≥40 kg/m 2 . Ryzyko skrajnie przedwczesnych porodów samoistnych zwiększało się u otyłych kobiet (BMI ≥30 kg/m 2 ) wraz z BMI. Ryzyko porodów przedwczesnych ze wskazań medycznych również zwiększało się wraz ze wzrostem BMI u kobiet z nadwagą i otyłych.

Cnattingius S, Villamor E, Johansson S, et al. Maternal obesity and risk of preterm delivery. JAMA 2013; 309(22):2362-2370.

Dlaczego trzeba rozmawiać z pacjentkami o płodności

Obniżanie płodności wraz z wiekiem kobiety to delikatny temat dla wielu pacjentek, dlatego uświadamianie im tego może być trudnym zadaniem. Według artykułu zamieszczonego niedawno w Wall Street Journal zatytułowanego „Coraz więcej lekarzy porusza delikatny temat wieku kobiet i płodności” dzisiejsi ginekolodzy położnicy starają się, by rozmowa na ten temat stała się równie rutynową częścią wizyty lekarskiej, jak rozmowa o antykoncepcji.

Według Laurie McKenzie, MD, specjalistki endokrynologii rozrodu i dyrektorki działu Oncofertility Houston IVF w Teksasie oraz członkini kolegium redakcyjnego czasopisma Contemporary OB/GYN, artykuł jest bardzo aktualny. „Ginekolodzy położnicy, lekarze rodzinni i interniści, mający pod opieką kobiety w wieku rozrodczym, powinni podejmować ten temat” – twierdzi dr McKenzie. „Jest istotne, by robili to w sposób spontaniczny, bez oceniania pacjentek”.

Doktor McKenzie zwraca uwagę na to, by planując rozmowę na temat rozrodczości, nie czynić żadnych założeń. „Powinniśmy podchodzić do tego tematu bardzo rozważnie, nie możemy zakładać, że wszystkie kobiety chcą mieć dzieci. Jest wiele innych sposobów na to, by je posiadać i stworzyć rodzinę, na przykład adopcja zarodków, adopcja dzieci czy rodzina zastępcza. Poza tym coraz więcej kobiet wybiera życie bez dzieci”.

Tego rodzaju rozmowa zwykle uświadamia pacjentkom, w jakim stopniu wskaźniki ciąż zależą od wieku kobiety. Według najnowszego piśmiennictwa płodność zaczyna się obniżać około 32 roku życia, a następnie gwałtownie się pogarsza po 37 roku życia (patrz Committee Opinion American College of Obstetricians and Gynecologists [ACOG] numer 413 z 2008 roku). Inną istotną kwestią wartą omówienia jest zwiększone ryzyko poronienia i wystąpienia aberracji chromosomowych u starszych kobiet.

Mówiąc wprost, doktor McKenzie radzi, by pytać pacjentki, zarówno te niestosujące antykoncepcji, jak i stosujące ją, czy planują ciążę. „Można zapytać: ‘Czy myśli pani o powiększeniu rodziny? Jeśli tak, to kiedy planuje pani starania o ciążę?’ Następnie można omówić kwestie związane z zależnością płodności od wieku”.

Według danych ACOG około 20% kobiet odkłada decyzję o założeniu rodziny na okres po 35 roku życia. Jak mówi doktor McKenzie, ważne, by pomóc pacjentkom zrozumieć, że płodność zmniejsza się wraz z wiekiem. „Pacjentki przytaczają przykłady celebrytek rodzących dzieci w wieku 43 lat i pytają, jak one to robią? Większość kobiet z tej grupy wiekowej wykorzystuje komórki jajowe dawczyń. Poza tym warto uświadomić pacjentkom, że istnieją nieinwazyjne badania, które można wykorzystywać do oceny płodności w poszczególnych dekadach życia – jak na przykład ocena stężenia hormonu antymüllerowskiego (anty-müllerian hormone, AMH) we krwi.

Prawidłowa wartość AMH wynosi zwykle 2,5-4,5 ng/ml. Jeżeli wynik jest niższy od 1, to „te kobiety będą miały problem z zajściem w ciążę i często będą w grupie większego ryzyka wystąpienia poronienia” – mówi doktor McKenzie.

Zważywszy, że coraz więcej kobiet chce jednocześnie rozwijać karierę zawodową i posiadać zdrowe potomstwo, należy się zastanowić, kiedy powinno się rozpoczynać z pacjentkami rozmowy na temat płodności.

Artykuł w Wall Street Journal przytacza wytyczne ACOG mówiące, że lekarze „powinni zachęcać kobiety do formułowania swoich planów rozrodczych i w pośredni sposób powinni podejmować ten temat na każdej wizycie”. Committee Opinion ACOG numer 313 z 2005 roku porusza zagadnienia wymagające dyskusji, takie jak to, czy kobieta lub para chce mieć dzieci, optymalna liczba potomstwa, czas jego narodzin i różnica wieku między dziećmi oraz zmiany płodności zależące od wieku kobiety.

„Najważniejszą rzeczą jest rozpoczęcie rozmowy z pacjentką, podjęcie tematu. Pacjentki często błędnie zakładają, że mają dużo czasu. Zwykle nie mają go tak wiele, jak myślą” – mówi doktor McKenzie.

Ginekolodzy położnicy stosują różne taktyki, jedne bardziej skuteczne, inne mniej. Na przykład doktor Mark Jostes z St. Louis porównuje rozmowy na temat płodności i planów posiadania potomstwa do pracy terapeuty rodzinnego. Jak mówi w Wall Street Journal: „Próbuję zacząć od prostych, ogólnych pytań, pozwalających mi wyczuć parę. Po kilku wstępnych pytaniach wiem, czy mają ochotę rozmawiać na ten temat”.

Według Wall Street Journal inny ginekolog położnik, Victor Klein z North Shore-LIJ Health System w Great Neck w stanie Nowy Jork, przedstawia pacjentom wiele faktów. Wyjaśnia na przykład, że u kobiet w starszym wieku ryzyko urodzenia dziecka z zespołem Downa jest większe.

Trudności, jakie mają lekarze w podejmowaniu dyskusji na temat obniżania płodności, wynikają raczej z przyczyn praktycznych niż z niechęci. „W czasie kontrolnej wizyty, która odbywa się raz do roku, jest wiele rzeczy do omówienia, np. zalecenia dotyczące badania cytologicznego, depresja i inne zagadnienia dotyczące zdrowia kobiet. W rezultacie temat płodności często schodzi na dalszy plan” – mówi doktor McKenzie. „Dlatego lekarze niechętnie poruszają ten temat, z jednej strony ze względu na ograniczenia czasowe, z drugiej – z powodu poczucia wywierania presji na pacjentki, by natychmiast zachodziły w ciążę”.

Age-related fertility decline. ACOG Committee Opinion No. 413. American College of Obstetricians and Gynecologists. Obstet Gynecol. 2008;111:1495-1502. The importance of preconception care in the continuum of women’s health care. ACOG Committee Opinion No. 313. American College of Obstetricians and Gynecologists. Obstet Gynecol. 2005;106:665-666. Reddy S. More doctors broach delicate topic of women’s age and fertility rate. June 3, 2013. http://online.wsj.com/article/SB10001424127887324682204 578517683273638050.html. Accessed June 10, 2013.

Kolejne badanie, z którego wynika, że porody domowe nie są bezpieczne

Nowe badanie opublikowane w czasopiśmie American Journal of Obstetrics and Gynecology dostarcza kolejnych danych podgrzewających atmosferę wokół dyskusji dotyczącej porodów domowych. Autorzy z New York-Presbyterian/Weill Cornell Medical Center stwierdzili, że wśród dzieci urodzonych w domu prawdopodobieństwo urodzenia martwego było 10 razy większe, a prawdopodobieństwo drgawek lub innych poważnych zaburzeń neurologicznych w okresie noworodkowym 4 razy większe niż wśród dzieci urodzonych w szpitalu.

Autorzy wykorzystali dane z lat 2007-2010 dotyczące porodów pojedynczych o czasie (≥37 tygodnia ciąży, masa urodzeniowa ≥2500 g), które zostały zebrane przez amerykańskie National Center for Health Statistics działające w ramach Centers for Disease Control and Prevention. Noworodki z wynikiem 0 w skali Apgar po 5 minutach oraz drgawkami lub poważnymi zaburzeniami neurologicznymi podzielono na cztery grupy w zależności od tego, gdzie nastąpił poród i kto go odbierał: lekarz w szpitalu, położna w szpitalu, położna w niezależnie funkcjonującym ośrodku porodowym lub położna w domu.

Zarówno porody w domu, jak i porody w niezależnym ośrodku porodowym wiązały się z istotnie większym ryzykiem uzyskania przez dziecko 0 punktów w skali Apgar po 5 minutach niż porody w szpitalu odbierane przez lekarza lub położną. W przypadku porodów w domu lub niezależnym ośrodku porodowym stwierdzono również większe ryzyko drgawek lub zaburzeń neurologicznych u noworodka.

Autorzy pracy doszli do wniosku, że lekarze powinni informować pacjentki o tych wynikach. Wezwali również lekarzy, aby wykorzystywali zastrzeżenia pacjentek dotyczące porodów w szpitalu do tego, aby uczynić szpitale bardziej pożądanymi miejscami dla rodzenia dzieci.

Depresja może występować z taką samą częstością u kobiet i mężczyzn

W nowym badaniu opublikowanym na stronach internetowych czasopisma JAMA Psychiatry omówiono różnice klinicznych objawów depresji u mężczyzn i kobiet. Autorzy z University of Michigan oraz Vanderbilt University stwierdzili, że mężczyźni spełniają kryteria rozpoznania depresji równie często jak kobiety, kiedy występowanie tego stanu ocenia się za pomocą kontrolnych list objawów swoistych dla każdej z płci.

U kobiet depresję rozpoznaje się dwukrotnie częściej niż u mężczyzn, co zdaniem autorów może wynikać ze stosowanych kryteriów diagnostycznych, a nie rzeczywistych różnic częstości występowania depresji.

Jak piszą autorzy, mężczyźni doświadczający bólu emocjonalnego nie reagują smutkiem, ale raczej „gniewem, zachowaniami samodestrukcyjnymi, odwracaniem uwagi od problemu […] stosowaniem narkotyków, hazardem, uganianiem się za kobietami oraz pracoholizmem”. Autorzy zauważyli również, że zdaniem wielu autorów drażliwość może być głównym objawem depresji u mężczyzn.

Analiza danych z badania National Comorbidity Survey Replication przeprowadzona z wykorzystaniem skali obejmującej alternatywne objawy depresji „typu męskiego” wykazała, że kryteria depresji spełniało więcej mężczyzn (26,3%) niż kobiet (21,9%; p=0,007).

Kiedy w analizie uwzględniono zarówno alternatywne, jak i tradycyjne objawy, stwierdzono, że kryteria depresji były spełniane przez mężczyzn i kobiety w takich samych proporcjach (30,6% mężczyzn i 33,3% kobiet; p=0,57).

Martin LA, Neighbors HW, Griffith DM. The experience of symptoms of depression in men versus women: analysis of the National Comorbidity Survey Replication. JAMA Psychiatry, wydanie online 28 sierpnia 2013 r. doi:10.1001/jamapsychiatry.2013.1985.

Zaburzenia świadomości po tamoksyfenie trzeba traktować poważnie

U niektórych kobiet przyjmujących tamoksyfen z powodu raka piersi opisywano zaburzenia świadomości. Autorzy badania, którego wyniki opublikowano na stronie internetowej Journal of Neuroscience, wykazali, że takie działanie niepożądane rzeczywiście występuje.

Tamoksyfen, jeden z najpowszechniej wykorzystywanych leków przeciwnowotworowych, uszkadza niektóre komórki mózgu i ośrodkowego układu nerwowego. Może to tłumaczyć występowanie zaburzeń świadomości obserwowane u niektórych leczonych nim kobiet. Zdaniem autora omawianego badania, Marka Noble’a, u części kobiet działanie to z czasem ustępuje, ale u innych objawy prowadzą do utraty pracy, rozwoju depresji i występowania innych zdarzeń utrudniających życie.

Noble twierdzi, że chore nie zawsze traktują te zaburzenia poważnie. Obecnie wiadomo jednak, że są one objawem zespołu organicznego, na który należy zwrócić uwagę. Mimo coraz lepszego poznania tego zagadnienia i prowadzenia badań w tym kierunku niektóre chore skarżą się na krótkotrwałe epizody utraty pamięci, przymglenia świadomości i trudności w skupieniu uwagi.

Noble i wsp. wyizolowali komórki mózgu i układu nerwowego, które mogłyby być uszkadzane w trakcie leczenia tamoksyfenem. Stwierdzili, że na takie uszkodzenia szczególnie podatne są komórki określonego typu. Już po 2 dniach ekspozycji na działanie tamoksyfenu w dawkach zbliżonych do leczniczych 75% takich komórek ginie.

Noble twierdzi, że następnym krokiem jest próba opracowania leku, który chroniłby te komórki przed uszkadzającym działaniem tamoksyfenu, nie zaburzając przy tym jego właściwości przeciwnowotworowych. Wraz z zespołem oceniał pod tym kątem jedynie leki zarejestrowane lub oceniane w badaniach klinicznych. Sądzi, że z uwagi na pilną konieczność rozwiązania tego problemu nie można sobie pozwolić na to, by pracować nad takim lekiem jeszcze 10-15 lat. Dlatego tak ważna jest ponowna ocena leków i poznanie ich nowych zastosowań.

Ankieta wykazała, że kobiety nie są właściwie informowane o operacjach wszczepienia taśmy

Badanie ankietowe przeprowadzone wśród kobiet leczonych w klinikach uroginekologii i urologii jednego z ośrodków wykazało, że ich wiedza o operacjach pochwy z użyciem taśmy jest niedostateczna, dlatego nie zgadzają się one na poddanie się takim zabiegom w przyszłości. Wyniki tego badania opublikował na łamach Female Pelvic Medicine and Reconstructive Surgery członek komitetu redakcyjnego Contemporary OB/GYN, dr John O.L. DeLancey wraz z zespołem.

Anonimową ankietę przeprowadzano od kwietnia do czerwca 2012 r. w odpowiedniej grupie kobiet wybranej przez lekarzy z oddziału ginekologii i położnictwa Uniwersytetu Michigan. Oceniano w niej cechy demograficzne kobiet, źródła, z których czerpały informacje, ich przekonania oraz obawy związane z chirurgią z użyciem taśmy. W celu wyłonienia czynników pozwalających przewidzieć przekonania chorych dotyczące taśmy zastosowano dokładny test Fishera, a w celu wskazania czynników pozwalających przewidzieć niechęć do poddania się takiej operacji w przyszłości i obawy z nią związane wykorzystano analizę regresji logistycznej i liniowej.

Wśród 164 kobiet, które wypełniły ankietę, 62,2% podało, że wiedzą o operacjach wszczepienia taśmy wykonywanych z powodu wypadania narządu rodnego i/lub nietrzymania moczu. Tę grupę uwzględniono w dalszej analizie. Średni wiek badanych to 58±12,5 roku, a 24,5% z nich przebyło operację wszczepienia taśmy.

Najczęstszym źródłem informacji o operacjach wszczepienia taśmy były dla badanych reklamy telewizyjne (57,8%), a tylko 23,5% dowiedziało się o nich od pracowników opieki zdrowotnej. Na pytanie o taśmę 54% kobiet odpowiedziało, że słyszały o pozwach grupowych złożonych w sądzie przez kobiety poddane takiej operacji, 47,1% słyszało, że wszczepienie takiej taśmy powoduje ból, 34,3% wiedziało o możliwości krwawienia, 29,4% o krwawieniu i erozji taśmy, a 27,5% słyszało, że taśmę można usunąć na żądanie. Wśród ankietowanych 22,1% przyznało, że nie rozważało możliwości poddania się operacji wszczepienia taśmy.

W wieloczynnikowej analizie regresji logistycznej czynnikami pozwalającymi przewidzieć niechęć do poddania się operacji wszczepienia taśmy okazały się nasilenie obaw, informacje uzyskane od przyjaciół lub członków rodziny oraz wiedza o procesach sądowych toczących się po złożeniu pozwów grupowych.

Brown LK, Fenner DE, Berger MB, DeLancey JO, Morgan DM, Patel DA, Schimpf MO. Defining patients’ knowledge and perceptions of vaginal mesh surgery. Female Pelvic Med Reconstr Surg. 2013;19(5):282-287.

Powikłania wszczepienia taśmy i wadliwa komunikacja

Zespół badaczy, w którego skład wchodził dr John O.L. DeLancey, członek komitetu redakcyjnego Contemporary OB/GYN, przeanalizował wyniki badań histopatologicznych usuniętych taśm pochwowych. Wyniki analizy zwróciły uwagę na konieczność lepszego porozumiewania się między chirurgami a patomorfologami. Podkreślono, że ułatwi to właściwe dokumentowanie, rozpoznawanie i stworzy patomorfologom szansę na badanie patofizjologii powikłań wszczepienia taśmy.

W lipcowo-sierpniowym numerze Female Pelvic Medicine & Reconstructive Surgery autorzy zalecają osiągnięcie lepszego porozumienia między chirurgami a patomorfologami. To pierwszy i zasadniczy krok w kierunku staranniejszego prowadzenia dokumentacji ułatwiającej patomorfologom ocenę i zrozumienie patofizjologii powikłań powodowanych przez taśmę. Jest to szczególnie ważne, ponieważ zagadnienie to znalazło się pod lupą pracowników opieki zdrowotnej, ustawodawców, systemu prawnego oraz chorych.

Badacze z oddziału chorób narządu rodnego i chirurgii rekonstrukcyjnej kliniki ginekologii i położnictwa Uniwersytetu Michigan Health System w Ann Arbor badali proces, w którym preparaty uzyskane podczas operacji usunięcia taśmy pochwowej przekazywano do oceny zakładom patomorfologii.

Najbardziej uderzające było to, że w skierowaniach do patomorfologów zespoły chirurgiczne skąpo dokumentowały rodzaj użytej taśmy lub materiał, z jakiego ją wykonano. Takie szczegóły mogą się wydawać trywialne, ale ułatwiają ocenę histopatologiczną. Usunięte tkanki zawierające metal lub inny materiał niebędący materiałem biologicznym nie mogą być poddawane standardowej obróbce i dzieleniu na skrawki, z których przygotowywane są preparaty do badania mikroskopowego.

Dr Tovia Smith twierdzi, że w 24,5% skierowań nie podano informacji z wywiadu chorobowego, a typ lub nazwę produktu wpisano tylko na 7% skierowań. Z powodu braku takich informacji w 1 na 5 badanych preparatów opisano metal lub element metaliczny, co wprowadza w błąd i może nasilać obawy ustawodawców oraz środowisk medyczno-prawnych.

Niewidoczne makroskopowo włókna metalowe mogą uniemożliwić uzyskanie skrawków do badania histopatologicznego. Nawet cienkie włókna taśmy polipropylenowej mogą utrudniać ocenę tkanki z powodu pęknięcia preparatu lub utrudnienia jego przylegania do szkiełka.

Zdaniem autorów badania wskazana jest zarówno makroskopowa, jak i mikroskopowa ocena taśmy. Ponadto dane dotyczące wywiadu chorobowego, usuniętej taśmy oraz materiału, z jakiego ją wykonano, często są niewystarczające bądź niedokładne.

Autorzy zalecają staranniejsze prowadzenie dokumentacji, pomoże to bowiem w ocenie histopatologicznej i umożliwi dalsze badania nad patofizjologią powikłań wszczepienia taśmy.

Smith TM, Smith S.C., DeLancey JO, et al. Pathologic evaluation of explanted vaginal mesh: Interdisciplinary experience from a referral center. Female Pelvic Med Reconstr Surg. 2013;19(4):238-241.

Wykonywanie MR i mammografii zmniejsza ryzyko rodzinnego raka piersi

W badaniu opublikowanym niedawno na łamach Journal of the National Cancer Institute wykazano, że coroczne przesiewowe wykonywanie mammografii i rezonansu magnetycznego (MR) może poprawić przeżycie kobiet z rodzinnym rakiem piersi nieuwarunkowanym genetycznie. Efektywność kosztowa takiego postępowania, zwłaszcza u młodych kobiet, budzi jednak wątpliwości.

Rodzinnie występujący rak piersi stanowi 15-20% wszystkich raków piersi. Rozwija się wcześniej niż u kobiet bez dodatniego wywiadu rodzinnego i wykrytej mutacji genowej. Z uwagi na takie ryzyko kobiety z obciążającym wywiadem rodzinnym w kierunku raka piersi zwykle poddawane są mammografii przed 50 r.ż.

Badacze z Holandii wykorzystali dane z największego prospektywnego badania oceniającego przesiewowe wykonywanie MR (MRISC). W latach 1999-2007 1597 kobiet w wieku 25-70 lat, u których skumulowane ryzyko zachorowania na raka piersi w ciągu życia oszacowano na 15-50%, poddawano ocenie przesiewowej, na którą składały się kliniczne badanie piersi co pół roku oraz mammografia i MR co rok. Z łącznej liczby 8370 kobietolat rozpoznano 47 raków piersi, w tym 9 raków przewodowych in situ.

Obliczony koszt badań przesiewowych wraz z dodatkowymi kosztami MR wyniósł 123 672 dolarów na rozpoznanego raka piersi. Koszty stale malały wraz z wiekiem badanych, prawdopodobnie z powodu częstszego wykrywania raka u kobiet starszych. Koszt na rok życia był około 2,5 razy większy, jeśli wykonywano MR, ale dzięki wczesnemu rozpoznaniu nowotworu umieralność zmniejszyła się o 17-25%.

Saadatmand S, Tilanus-Linthorst M, Rutgers E, et al. Cost-effectiveness of screening women with familial risk of breast cancer with magnetic resonance imaging. J Natl Cancer Inst. 2013 Aug 12 doi: 10.1093/jnci/djt203.

Następny artykuł:

Wstęp