Agnieszka Szumska-Olczak
Dla wielu pacjentów psychoterapia jest rzeczywistą i potrzebną formą pomocy – pozwala lepiej rozumieć własne trudności, pracować nad objawami, relacjami i sposobami radzenia sobie z kryzysem. Ale widzimy również, jak szeroka grupa osób – pewnie każdy z nas taką zna –
korzysta z tej formy wsparcia, nie odnosząc korzyści. Szczególnie dotyczy to ludzi młodych, którzy niestety często dowiadują się, iż źródłem niemal każdego ich problemu jest dzieciństwo i rodzinne relacje sprowadzane do oceny rodzicielskiej emocjonalnej obecności lub jej braku. Człowiek nie jest prostą sumą swoich doświadczeń z dzieciństwa. Podobnie nie każda trudność emocjonalna wymaga wieloletniej terapii, a szczególnej uważności wymaga kwalifikowanie do niej dzieci i nastolatków.
Nie jest to argument przeciwko psychoterapii. Przeciwnie – im ważniejsze miejsce zajmuje ona we współczesnej opiece nad zdrowiem psychicznym, tym bardziej potrzebuje jasnych zasad, określenia granic odpowiedzialności i możliwości weryfikacji kompetencji. Dziś znaczna część prywatnego rynku pozostaje poza skutecznym systemem kontroli kwalifikacji i odpowiedzialności zawodowej. Planowana regulacja ma ten chaos uporządkować: określić standardy kształcenia, wprowadzić państwowy egzamin, publiczny rejestr, nadzór nad szkoleniem. Po szczegóły zapraszam do lektury artykułu „Psychoterapeuta jako zawód medyczny” autorstwa mgr Anny Grzelki, certyfikowanej psychoterapeutki i superwizorki Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej i Instytutu Studiów Psychoanalitycznych.
To potrzebna zmiana także z perspektywy lekarza. Bo dobra psychoterapia nie powinna być ani modnym remedium na wszystkie problemy, ani dziedziną, której należy się obawiać – powinna być profesjonalną, odpowiedzialną formą pomocy tam, gdzie rzeczywiście jest potrzebna.
Zdjęcie: archiwum prywatne
Następny artykuł: