Spis treści

W skró­cie

Syn­drom hybris wią­że się z wła­dzą, a szan­se na je­go wy­stą­pie­nie są tym więk­sze, im dłu­żej wła­dza jest spra­wo­wa­na i im więk­szy jest za­kres jej pre­ro­ga­tyw. Syn­drom ten nie do­ty­czy osób z roz­po­zna­ną cho­ro­bą psy­chicz­ną lub uszko­dze­niem mó­zgu. Je­go ob­ja­wy ustę­pu­ją zwy­kle wraz z koń­cem spra­wo­wa­nia wła­dzy. Przy­pa­dłość ta rza­dziej roz­wi­ja się u lu­dzi, któ­rzy za­cho­wu­ją skrom­ność, po­zo­sta­ją otwar­ci na kry­ty­kę, prze­ja­wia­ją pe­wien

sto­pień cy­ni­zmu al­bo ma­ją do­brze roz­wi­nię­te po­czu­cie hu­mo­ru. Syn­drom hybris zo­stał przed­sta­wio­ny na przy­kła­dzie czwor­ga przy­wód­ców po­li­tycz­nych z ostat­nich 100 lat. Są to: Da­vid Lloyd Geo­r­ge, Mar­ga­ret That­cher, Geo­r­ge W. Bush i To­ny Bla­ir.
 
„Hybris” nie jest ter­mi­nem me­dycz­nym. Pod­sta­wo­we zna­cze­nie te­go sło­wa wy­wo­dzi się ze sta­ro­żyt­nej Gre­cji, gdzie okre­śla­no nim pew­ną sy­tu­ację. Akt hybris miał miej­sce wów­czas, gdy czło­wiek po­sia­da­ją­cy wła­dzę, wy­nio­sły, dum­ny i zbyt pew­ny sie­bie od­no­sił się do in­nych z po­gar­dą i trak­to­wał ich w spo­sób aro­ganc­ki, czer­piąc z ta­kie­go za­cho­wa­nia przy­jem­ność. W an­tycz­nej Gre­cji po­stę­po­wa­nie ta­kie uzna­wa­no za god­ne po­tę­pie­nia. W słyn­nym ustę­pie z „Faj­dro­sa” Pla­to­na pre­dys­po­zy­cje do hybris de­fi­nio­wa­ne są na­stę­pu­ją­co: „pier­wia­stek pra­gnie­nia, któ­re bez­myśl­nie cią­gnie nas do roz­ko­szy i opa­no­wu­je, to ‘bu­ta’ (hybris)”.1
Sy­tu­acja o ce­chach hybris fa­scy­no­wa­ła dra­ma­to­pi­sa­rzy, po­nie­waż stwa­rza­ła moż­li­wość uka­za­nia na­tu­ry czło­wie­ka na tle peł­nej dra­ma­ty­zmu ak­cji. Do­sko­na­łym te­go przy­kła­dem jest „Ko­rio­lan” Szek­spi­ra. Sche­mat ka­rie­ry na­pę­dza­nej przez hybris roz­po­zna też każ­dy, kto stu­dio­wał bio­gra­fie przy­wód­ców po­li­tycz­nych. Syn­drom bu­ty to ry­zy­ko za­wo­do­we li­de­rów po­li­tycz­nych, biz­ne­so­wych, woj­sko­wych czy aka­de­mic­kich, choć nie u wszyst­kich się roz­wi­ja.
Ist­nie­je kil­ka ka­te­go­rii cho­rób psy­chicz­nych, któ­re czę­ścio­wo mo­gą być po­wią­za­ne z ce­cha­mi skła­da­ją­cy­mi się na syn­drom hybris: ze­spół nad­po­bu­dli­wo­ści psy­cho­ru­cho­wej (ADHD) u do­ro­słych, nad­uży­wa­nie pew­nych sub­stan­cji, w tym al­ko­ho­lu, hi­po­ma­nia, cho­ro­ba afek­tyw­na dwu­bie­gu­no­wa, oso­bo­wość pa­ra­no­icz­na (jed­na z dzie­wię­ciu ka­te­go­rii wy­mie­nio­nych w Mię­dzy­na­ro­do­wej kla­sy­fi­ka­cji cho­rób [ICD­-10]) oraz oso­bo­wość nar­cy­stycz­na (jed­na z dzie­się­ciu ka­te­go­rii za­war­tych w Dia­gno­stycz­nym i sta­ty­stycz­nym pod­ręcz­ni­ku za­bu­rzeń psy­chicz­nych [DSM­-IV]). Więk­szość po­wyż­szych cho­rób ma stwier­dzo­ne pod­ło­że ge­ne­tycz­ne.2-9 Po­wią­za­nie to zwięk­sza ry­zy­ko za­cho­ro­wa­nia, ale nie­ko­niecz­nie prze­są­dza o wy­stą­pie­niu cho­ro­by. Pe­ter Ty­rer twier­dzi, że le­piej by­ło­by je na­zy­wać „pre­dys­po­zy­cja­mi oso­bo­wo­ści”.10
Za­bu­rze­nia oso­bo­wo­ści ujaw­nia­ją się zwy­kle w póź­nym dzie­ciń­stwie lub w okre­sie do­ra­sta­nia i utrzy­mu­ją się w do­ro­słym ży­ciu. Prze­pro­wa­dzo­ne w 2006 r. ba­da­nia wy­ka­za­ły, że do­ty­ka­ją one bli­sko 4,4% po­pu­la­cji Wiel­kiej Bry­ta­nii.11 Syn­drom hybris po­ja­wia się za­zwy­czaj w póź­niej­szym okre­sie ży­cia i tym sa­mym nie po­wi­nien być trak­to­wa­ny ja­ko za­bu­rze­nie oso­bo­wo­ści, ale ja­ko cho­ro­ba zwią­za­na w rów­nym stop­niu z oso­bo­wo­ścią i z zaj­mo­wa­nym sta­no­wi­skiem.

Syn­drom hybris

Syn­drom hybris jest nie­ro­ze­rwal­nie zwią­za­ny z wła­dzą, któ­ra wa­run­ku­je je­go po­ja­wie­nie się, a kie­dy jej okres się koń­czy, syn­drom za­zwy­czaj ustę­pu­je. Na­tę­że­nie ob­ja­wów wy­da­je się za­le­żeć od te­go, jak dłu­go jed­nost­ka spra­wu­je wła­dzę. Syn­drom ewo­lu­uje i naj­le­piej go so­bie wy­obra­zić ja­ko kon­ti­nu­um pro­ce­sów roz­po­czy­na­ją­ce się od za­cho­wa­nia uzna­wa­ne­go za nor­mal­ne. Ob­ja­wy be­ha­wio­ral­ne, któ­re mo­gą prze­są­dzić o roz­po­zna­niu syn­dro­mu bu­ty u oso­by spra­wu­ją­cej wła­dzę, zwy­kle się na­si­la­ją. Przed roz­wa­że­niem ta­kiej dia­gno­zy po­win­ny wy­stą­pić przy­naj­mniej trzy lub czte­ry symp­to­my z po­niż­szej li­sty:

  • nar­cy­stycz­na skłon­ność do po­strze­ga­nia świa­ta ja­ko are­ny, na któ­rej przy­wód­cy mo­gą ko­rzy­stać z wła­dzy i za­bie­gać o sła­wę, a nie ja­ko rze­czy­wi­sto­ści peł­nej pro­ble­mów wy­ma­ga­ją­cych rze­czo­we­go i obiek­tyw­ne­go po­dej­ścia
  • przy­wią­zy­wa­nie nad­mier­nej wa­gi do wła­sne­go wi­ze­run­ku i skłon­ność do po­dej­mo­wa­nia dzia­łań ma­ją­cych na ce­lu je­go po­pra­wę
  • przed­sta­wia­nie swo­ich dzia­łań w ka­te­go­riach me­sja­ni­zmu oraz ten­den­cja do eg­zal­ta­cji w mo­wie i ge­stach
  • po­strze­ga­nie po­glą­dów i in­te­re­sów wła­snych oraz na­ro­du ja­ko toż­sa­mych
  • skłon­ność do uży­wa­nia trze­ciej oso­by lub wła­ści­we­go mo­nar­chom za­im­ka „my” za­miast „ja”
  • nad­mier­ne za­ufa­nie do wła­snych osą­dów i po­gar­da wo­bec rad lub kry­ty­ki
  • prze­sad­na wia­ra we wła­sne moż­li­wo­ści, gra­ni­czą­ca z po­czu­ciem wszech­mo­cy
  • prze­ko­na­nie, że za pod­ję­te de­cy­zje zo­sta­nie się roz­li­czo­nym przed try­bu­na­łem waż­niej­szym niż współ­pra­cow­ni­cy czy opi­nia pu­blicz­na, in­stan­cją tą bę­dzie Hi­sto­ria lub Bóg; czę­sto to­wa­rzy­szy te­mu nie­za­chwia­na wia­ra, że wów­czas zo­sta­nie się oczysz­czo­nym z wszel­kich za­rzu­tów
  • nie­cier­pli­wość, lek­ko­myśl­ność i im­pul­syw­ność
  • utra­ta kon­tak­tu z rze­czy­wi­sto­ścią czę­sto po­łą­czo­na z po­stę­pu­ją­cą izo­la­cją
  • prze­ko­na­nie o po­sia­da­niu sze­ro­kiej wi­zji i o mo­ral­nej słusz­no­ści pro­po­no­wa­ne­go spo­so­bu dzia­ła­nia, co przy po­dej­mo­wa­niu de­cy­zji zwal­nia z ko­niecz­no­ści bra­nia pod uwa­gę ta­kich aspek­tów, jak prak­tycz­ność, koszt i ewen­tu­al­ne nie­po­żą­da­ne kon­se­kwen­cje
  • nie­kom­pe­ten­cja w pro­wa­dze­niu po­li­ty­ki, któ­rą moż­na na­zwać nie­kom­pe­ten­cją ty­pu hybris; nie­ko­rzyst­ny roz­wój wy­da­rzeń spo­wo­do­wa­ny jest nad­mier­ną pew­no­ścią sie­bie przy­wód­cy, któ­ry nie przy­wią­zu­je wa­gi do fak­tów; ta­ka obo­jęt­ność mo­że być sta­łą ce­chą cha­rak­te­ru, trze­ba ją jed­nak od­róż­nić od zwy­czaj­nej nie­kom­pe­ten­cji, w przy­pad­ku któ­rej do­pra­co­wu­je się szcze­gó­ły, a błę­dy po­peł­nia przy po­dej­mo­wa­niu de­cy­zji.


Za klu­czo­we czyn­ni­ki ze­wnętrz­ne wpły­wa­ją­ce na roz­wój syn­dro­mu bu­ty uwa­ża się: po­sia­da­nie du­żej wła­dzy, mi­ni­mal­ne ogra­ni­cze­nia wo­bec przy­wód­cy i czas spra­wo­wa­nia wła­dzy. At­mos­fe­rę omni­po­ten­cji ła­two moż­na stwo­rzyć wo­kół każ­de­go li­de­ra, ale szef rzą­du jest na to szcze­gól­nie na­ra­żo­ny. Na­wet oso­by wy­bra­ne de­mo­kra­tycz­nie ota­cza się sza­cun­kiem i ob­da­rza du­żą wła­dzą, a ich po­glą­dy trak­tu­je ja­ko re­pre­zen­ta­tyw­ne dla rzą­du. Opi­nie po­li­tycz­nych li­de­rów są na­gła­śnia­ne, a al­ter­na­tyw­ne oce­ny moż­na ła­two zi­gno­ro­wać lub od­rzu­cić ja­ko he­re­zje. W śro­do­wi­sku tych lu­dzi ła­two roz­wi­ja się „men­tal­ność bun­kra”.

Oso­bo­wość ty­pu hybris

Oso­bo­wość te­go ty­pu czę­sto wy­stę­pu­je wśród sze­fów rzą­dów, i to za­rów­no państw de­mo­kra­tycz­nych, jak i nie­de­mo­kra­tycz­nych. We­dług de­fi­ni­cji Bar­ba­ry Tuch­man po­li­tycz­ne sza­leń­stwo to „upar­te trwa­nie przy po­li­ty­ce w oczy­wi­sty spo­sób nie­wy­ko­nal­nej lub przy­no­szą­cej skut­ki od­wrot­ne do za­mie­rzo­nych”. 12 Jak pi­sał Ber­trand Rus­sell:

„Kon­cep­cja praw­dy ja­ko war­to­ści za­leż­nej od fak­tów po­zo­sta­ją­cych w du­żej mie­rze po­za ludz­ką kon­tro­lą to je­den ze spo­so­bów, za po­mo­cą któ­rych fi­lo­zo­fia wpa­ja czło­wie­ko­wi nie­zbęd­ną do­zę po­ko­ry. Od­rzu­ce­nie tej ogra­ni­cza­ją­cej na­szą py­chę kon­cep­cji jest ko­lej­nym kro­kiem na dro­dze do swe­go ro­dza­ju sza­leń­stwa – upo­je­nia wła­dzą.” 13

Spo­łe­czeń­stwa de­mo­kra­tycz­ne, zwłasz­cza te, któ­re roz­wi­nę­ły się z mo­nar­chii ab­so­lut­nych, wy­pra­co­wa­ły sys­te­my kon­tro­li i rów­no­wa­gi, aby chro­nić się przed dyk­ta­to­ra­mi. Me­cha­ni­zmy te – rząd, par­la­ment i me­dia – nie za­wsze są jed­nak sku­tecz­ne. De­spo­tycz­nie spra­wo­wa­na wła­dza ogra­ni­cza dzia­ła­nie de­mo­kra­tycz­nych środ­ków kon­tro­li; ist­nie­je nie­wie­le spo­so­bów, aby ją oba­lić, nie po­su­wa­jąc się przy tym do za­ma­chu sta­nu. Sku­tecz­ność ta­kich środ­ków, jak ze­wnętrz­ne po­tę­pie­nie czy mię­dzy­na­ro­do­we sank­cje, by­ła jak do­tąd ogra­ni­czo­na, a uży­cie ze­wnętrz­nej si­ły mi­li­tar­nej z re­gu­ły nie przy­no­si­ło ocze­ki­wa­nych efek­tów.

Czę­sto uwa­ża się, że syn­drom bu­ty do­ty­czy wszyst­kich po­li­ty­ków. Nie jest to praw­dą. Czte­rem po­li­ty­kom, któ­rzy rzą­dzi­li za mo­je­go ży­cia, bez wąt­pie­nia uda­ło ustrzec się od upo­je­nia wła­dzą. By­li to pre­zy­dent Har­ry Tru­man, pre­mier Cle­ment At­tlee, kanc­lerz Hel­mut Schmidt i pre­mier Ja­mes Cal­la­ghan. Wszy­scy oni osią­gnę­li wiel­ki i ra­czej nie­ocze­ki­wa­ny po­li­tycz­ny suk­ces, któ­ry jed­nak nie ude­rzył im do głów.

W ję­zy­ku me­diów i de­ba­ty pu­blicz­nej cho­ro­ba psy­chicz­na nie do koń­ca ozna­cza to sa­mo, co w ję­zy­ku me­dy­cy­ny. Psy­cho­pa­tycz­ne za­cho­wa­nie jest obec­nie de­fi­nio­wa­ne ja­ko spe­cy­ficz­ny ze­spół za­bu­rzeń oso­bo­wo­ści, a me­ga­lo­ma­nia ja­ko ma­nia wiel­ko­ści. Wśród XX­-wiecz­nych sze­fów rzą­dów z oso­bo­wo­ścią na­zna­czo­ną bu­tą moż­na zna­leźć za­rów­no de­mo­kra­tów, jak i dyk­ta­to­rów.

Bio­gra­fia Abra­ha­ma Lin­col­na jest jed­nym z naj­cie­kaw­szych przy­kła­dów kształ­to­wa­nia się za­let przy­wód­cy pod wpły­wem de­pre­sji. Prze­żył on dwa po­waż­ne za­ła­ma­nia, a de­pre­sja, na któ­rą cier­piał po 20 r.ż., sta­ła się jesz­cze bar­dziej upo­rczy­wa po trzy­dzie­st­ce. W nie­daw­nej ana­li­zie nie od­kry­to jed­nak w je­go za­cho­wa­niu śla­dów ma­nii, choć jej au­tor do­pusz­cza moż­li­wość, że Lin­coln miał hi­po­ma­nię, cha­rak­te­ry­zu­ją­cą się zwięk­szo­ną ener­gią. 14

Moż­na by po­dej­rze­wać, że hybris opa­no­wa­ła Fran­kli­na Ro­ose­vel­ta w 1937 r., kie­dy to­czył wal­kę z Kon­gre­sem o swój Plan Re­or­ga­ni­za­cji Sys­te­mu Są­dow­ni­cze­go, pró­bu­jąc zmie­nić pro­ce­du­rę no­mi­na­cji sę­dziów do Są­du Naj­wyż­sze­go. Sy­tu­acja ta ujaw­ni­ła de­ter­mi­na­cję, bez­względ­ność, prze­bie­głość i opty­mizm Ro­ose­vel­ta; na szczę­ście miał on też po­czu­cie hu­mo­ru i pew­ną do­zę cy­ni­zmu, dzię­ki cze­mu ni­gdy nie prze­stał wie­rzyć w sys­tem de­mo­kra­tycz­ny. Te ce­chy cha­rak­te­ru, czę­ścio­wo wy­ni­ka­ją­ce z prze­by­te­go wcze­śniej po­lio, zbu­do­wa­ły je­go po­li­tycz­ny au­to­ry­tet, któ­ry po­zwo­lił mu po­ko­nać go­spo­dar­czy kry­zys lat 30. ub.w., zmo­bi­li­zo­wać kraj do woj­ny i wy­grać ją w in­te­re­sie ca­łe­go świa­ta. Nie uwa­żam więc, by Fran­klin De­la­no Ro­ose­velt prze­ja­wiał syn­drom bu­ty.

Wśród ame­ry­kań­skich pre­zy­den­tów ce­chy hybris moż­na za­ob­ser­wo­wać u The­odo­ra Ro­ose­vel­ta i Lyn­do­na John­so­na. Re­tro­spek­tyw­na ana­li­za wy­ka­za­ła po­nad­to u obu po­li­ty­ków cho­ro­bę afek­tyw­ną dwu­bie­gu­no­wą. 15 U Wo­odro­wa Wil­so­na i Ri­char­da Ni­xo­na hybris mia­ła cha­rak­ter po­stę­pu­ją­cy; Wil­son cier­piał po­za tym na de­men­cję, a Ni­xon na cho­ro­bę al­ko­ho­lo­wą. John F. Ken­ne­dy wy­ka­zy­wał ce­chy hybris, ale cier­piał na cho­ro­bę Ad­di­so­na, a na do­da­tek sta­le sto­so­wał kor­ty­zol i te­sto­ste­ron. Cy­nizm i po­czu­cie hu­mo­ru, któ­re cha­rak­te­ry­zo­wa­ły Ken­ne­dy’ego, uchro­ni­ły go przed roz­wo­jem bu­ty.

Oso­bo­wość hybris mia­ło wie­lu dyk­ta­to­rów, m.in. Sta­lin, Mao, Pol Pot, Amin i Mu­ga­be. W przy­pad­ku Be­ni­to Mus­so­li­nie­go moż­na po­dej­rze­wać bu­tę lub cho­ro­bę afek­tyw­ną dwu­bie­gu­no­wą, to sa­mo do­ty­czy Mao Ze­don­ga. Au­tor bio­gra­fii Adol­fa Hi­tle­ra, Ian Ker­shaw, traf­nie za­ty­tu­ło­wał ko­lej­ne jej to­my „Hybris” i „Ne­me­zis”. 16, 17 Na­si­le­nie hybris na­stą­pi­ło u Hi­tle­ra w la­tach 1936-41, ale jed­no­znacz­ne roz­po­zna­nie syn­dro­mu utrud­nia zło­żo­na oso­bo­wość dyk­ta­to­ra. Za­cho­wa­nie Ni­ki­ty Chrusz­czo­wa wska­zy­wa­ło na hi­po­ma­nię, gdy był u wła­dzy ob­ja­wy bu­ty na­si­li­ły się, wy­stę­pu­jąc na prze­mian z epi­zo­da­mi de­pre­sji. Opi­sy­wa­no go tak:

„Ra­do­sny i pe­łen ener­gii, sa­mo­chwa­ła, dow­cip­ny i z wiel­ki­mi am­bi­cja­mi (…) po­god­ny, bar­dzo to­wa­rzy­ski, skłon­ny do ide­ali­zo­wa­nia in­nych, pra­co­ho­lik, ko­kie­te­ryj­ny i elo­kwent­ny, a jed­no­cze­śnie w skry­to­ści (…) czuł się win­ny z po­wo­du oka­zy­wa­nej in­nym agre­sji, źle zno­sił sa­mot­ność (…) po­dat­ny na wpły­wy i bez sys­te­ma­tycz­ne­go po­dej­ścia w dzia­ła­niach po­znaw­czych (…) Wiel­kie pla­ny, pę­dzą­ce my­śli, zwięk­szo­na nie­za­leż­ność od po­trzeb fi­zjo­lo­gicz­nych ta­kich jak po­ży­wie­nie i sen (…) nie­ustan­nie po­bu­dzo­ny – do­pó­ki w koń­cu nie do­pa­da go zmę­cze­nie.” 18

14 paź­dzier­ni­ka 1964 r. Chrusz­czow zo­stał usu­nię­ty ze sta­no­wi­ska przez ko­lek­tyw par­tyj­ny Biu­ra Po­li­tycz­ne­go, choć ofi­cjal­nie na­zwa­no to przej­ściem na eme­ry­tu­rę.

Syn­drom bu­ty i sze­fo­wie rzą­dów

Przed­mio­tem mo­je­go za­in­te­re­so­wa­ni są po­li­ty­cy, u któ­rych w trak­cie peł­nie­nia urzę­du na­stą­pił roz­wój hybris i ogra­ni­cze­nie zdol­no­ści in­te­lek­tu­al­nych, mi­mo że obej­mu­jąc urząd by­li zdro­wi psy­chicz­nie i nie cho­ro­wa­li wcze­śniej na de­pre­sję lub ma­nię. Ko­lej­nym eta­pem te­go sta­nu jest czę­sto ne­me­zis.

Roz­po­zna­nie syn­dro­mu bu­ty utrud­nia fakt, że nie­któ­re je­go ce­chy – wy­jąt­ko­wa pew­ność sie­bie, skłon­ność do lek­ce­wa­że­nia rad, nie mó­wiąc już o bar­dziej po­dej­rza­nych za­cho­wa­niach ty­pu im­pul­syw­ność czy lek­ko­myśl­ność – w okre­ślo­nych sy­tu­acjach mo­gą być dla przy­wód­ców ko­rzyst­ne, choć w szer­szym kon­tek­ście są szko­dli­we. W pew­nym stop­niu ce­chy te mo­gły przy­czy­nić się tak­że do wy­bi­cia się tych osób na li­de­rów swo­ich grup.

Do przy­wód­ców, u któ­rych w trak­cie spra­wo­wa­nia wła­dzy roz­wi­nął się syn­drom hybris, na­le­ży mo­im zda­niem na­stę­pu­ją­ca czwór­ka sze­fów rzą­dów: Lloyd Geo­r­ge, Mar­ga­ret That­cher, Geo­r­ge W. Bush i To­ny Bla­ir. 19

Da­vid Lloyd Geo­r­ge

Ana­li­zu­jąc rzą­dy Lloy­da Geo­r­ge’a ja­ko pre­mie­ra, moż­na wy­od­ręb­nić dwie fa­zy – od grud­nia 1916 r. do czerw­ca 1919 r. i od lip­ca 1919 r. do paź­dzier­ni­ka 1922 r. Po lip­cu 1919 r. w wy­ni­ku roz­wi­ja­ją­cej się hybris Lloyd Geo­r­ge za­czął po­peł­niać błę­dy. Pierw­szym z nich by­ła ro­sną­ca fa­scy­na­cja po­li­ty­ką mię­dzy­na­ro­do­wą. Po pod­pi­sa­niu 28 czerw­ca 1919 r. trak­ta­tu wer­sal­skie­go, ne­go­cjo­wa­ne­go wcze­śniej przez kil­ka mie­się­cy w Pa­ry­żu, na­dal spę­dzał on wie­le cza­su na kon­fe­ren­cjach, an­ga­żu­jąc się w roz­wią­zy­wa­nie ko­lej­nych pro­ble­mów. W la­tach 1919-1922 był uczest­ni­kiem co naj­mniej 33 kon­fe­ren­cji. 20 Dru­gim błę­dem pre­mie­ra by­ło prze­ko­na­nie, że jest nie­za­stą­pio­ny. Już w 1920 r. ów­cze­sny mi­ni­ster woj­ny Win­ston Chur­chill skar­żył się, że pre­mier prak­tycz­nie prze­jął kie­row­nic­two nad re­sor­tem spraw za­gra­nicz­nych; hi­sto­ry­cy pi­sa­li o tych la­tach ja­ko o po­cząt­ku rzą­dów pre­zy­denc­kich. 21

Po­glą­dy hi­sto­ry­ka Ken­ne­tha O. Mor­ga­na są bar­dziej umiar­ko­wa­ne, od­no­to­wu­je on nie­któ­re z nie­pod­wa­żal­nych osią­gnięć Lloy­da Geo­r­ge’a w la­tach po­wo­jen­nych: „Mi­mo wszyst­kich po­ra­żek, rząd ko­ali­cyj­ny Lloy­da Geo­r­ge’a z lat 1918-22 ja­ko je­dy­ny spo­śród ga­bi­ne­tów bry­tyj­skich cza­sów po­ko­ju w tym stu­le­ciu pró­bo­wał wy­ko­rzy­stać po­li­tycz­ny kon­sen­sus dla po­zy­tyw­nych ce­lów”. 22 Zda­niem Mor­ga­na źró­deł upad­ku Lloy­da Geo­r­ge’a moż­na do­pa­try­wać się w je­go im­pul­syw­nej oso­bo­wo­ści. Pi­sze on o „nie­bez­pie­czeń­stwach ce­za­ry­zmu (…), in­tu­icyj­nej, nie­obli­czal­nej dy­plo­ma­cji i bez­ład­nych, źle przy­go­to­wa­nych spo­tka­niach”. 22

Mar­ga­ret That­cher

Mar­ga­ret That­cher ma za­pew­nio­ne miej­sce w hi­sto­rii. Przy­zna­no jej to za ży­cia, umiesz­cza­jąc jej po­sąg w ko­ry­ta­rzu Izby Gmin ja­ko jed­ną z czte­rech rzeźb obok Lloy­da Geo­r­ge’a, Chur­chil­la i At­tlee. Wy­da­je się jed­nak, że oko­ło 1989 r. pa­ni pre­mier za­czę­ła tra­cić ro­ze­zna­nie w ota­cza­ją­cej ją rze­czy­wi­sto­ści po­li­tycz­nej. Po­da­tek po­głów­ny nie przy­spo­rzył jej po­pu­lar­no­ści. Kie­dy w li­sto­pa­dzie 1989 r. upadł mur ber­liń­ski, nie mo­gła po­go­dzić się z tym, że po­now­ne zjed­no­cze­nie wschod­nich i za­chod­nich Nie­miec sta­ło się po­li­tycz­nym prio­ry­te­tem. Ukry­ty lęk przed więk­szy­mi Niem­ca­mi prze­ja­wiał się w jej pry­wat­nych, emo­cjo­nal­nych wy­po­wie­dziach na te­mat Czwar­tej Rze­szy. Ostrze­ga­ła Geo­r­ge’a Bu­sha se­nio­ra, że „je­że­li nie bę­dzie­my ostroż­ni, Niem­cy osią­gną w cza­sach po­ko­ju to, co Hi­tle­ro­wi nie uda­ło się pod­czas woj­ny”. 23 Cał­ko­wi­cie błęd­nie oce­ni­ła si­łę po­li­tycz­ne­go im­pe­ra­ty­wu wią­żą­ce­go się ze zjed­no­cze­niem Nie­miec, co by­ło jed­ną z oznak osła­bie­nia jej po­li­tycz­ne­go osą­du. Przy­czy­ną te­go sta­nu by­ły uprze­dze­nia oraz ro­sną­ca pew­ność sie­bie, któ­ra za­czę­ła do­mi­no­wać nad roz­wa­gą. Co gor­sza, zra­zi­ła do sie­bie i stra­ci­ła swo­je­go mi­ni­stra skar­bu Ni­ge­la Law­so­na, nie by­ła bo­wiem w sta­nie zro­zu­mieć, że unie­moż­li­wia mu pra­cę, za­trzy­mu­jąc przy so­bie oso­bi­ste­go do­rad­cę eko­no­micz­ne­go, któ­ry otwar­cie sprze­ci­wiał się po­li­ty­ce go­spo­dar­czej mi­ni­stra. Pod ko­niec jej pre­mie­ro­stwa je­den z sze­re­go­wych de­pu­to­wa­nych jej par­tii stwier­dził, że That­cher „ma nie po ko­lei w gło­wie”. Jej mi­ni­ster w roz­mo­wie z dzien­ni­ka­rzem po­wie­dział, że pre­mier „osza­la­ła, kom­plet­nie osza­la­ła”. 24 Hybris w peł­nej oka­za­ło­ści ujaw­ni­ła się, kie­dy 30 paź­dzier­ni­ka 1990 r. That­cher wró­ci­ła ze spo­tka­nia z przy­wód­ca­mi państw Wspól­no­ty Eu­ro­pej­skiej w Rzy­mie i na kon­fe­ren­cji pra­so­wej w Izbie Gmin wy­gło­si­ła oświad­cze­nie na te­mat spraw, któ­rych nie za­mie­rza to­le­ro­wać. Sce­nę w Izbie Gmin do­brze opi­sał po­li­tycz­ny ko­men­ta­tor „Gu­ar­dia­na” Hu­go Young:

„W swej jed­no­sy­la­bo­wej bru­tal­no­ści sło­wa te sta­ły się sym­bolem jed­nej z jej naj­słyn­niej­szych chwil w par­la­men­cie; peł­ne wście­kło­ści, roz­brzmie­wa­ją­ce po sa­lach, za­dzi­wia­ją­ce na­wet tych, któ­rzy przez 11 lat zdą­ży­li do­brze po­znać słow­nic­two That­cher w kwe­stii Eu­ro­py. ‘Nie…nie… nie’, krzy­cza­ła, zda­wa­ła się przy tym spo­glą­dać na po­la i mo­rza, wzgó­rza i lą­do­wi­ska, któ­rych dum­ni wy­spia­rze ni­gdy nie od­da­dzą.” 25

Geof­frey Ho­we, któ­ry kie­ro­wał wów­czas re­sor­ta­mi skar­bu i spraw za­gra­nicz­nych, zo­stał zde­gra­do­wa­ny do ro­li prze­wod­ni­czą­ce­go Izby Gmin. Pre­mier co­raz czę­ściej oka­zy­wa­ła mu po­gar­dę, szy­dząc z nie­go na ze­bra­niach ga­bi­ne­tu, co wpra­wia­ło w za­kło­po­ta­nie na­wet naj­bar­dziej gru­bo­skór­nych spo­śród jej współ­pra­cow­ni­ków. By­ła to hybris w naj­czyst­szej po­sta­ci. Ne­me­zis na­de­szła po mo­wie re­zy­gna­cyj­nej Ho­we’a i by­ła tym do­tkliw­sza, że je­go prze­mó­wie­nie by­ło bar­dzo skrom­ne. W cią­gu mie­sią­ca par­la­men­ta­rzy­ści Par­tii Kon­ser­wa­tyw­nej zmu­si­li That­cher do ustą­pie­nia ze sta­no­wi­ska.

Geo­r­ge W. Bush

Zna­mien­ne, że jed­ną z ame­ry­kań­skich ksią­żek o woj­nie w Ira­ku za­ty­tu­ło­wa­no po pro­stu „Hybris”. 26 Geo­r­ge W. Bush wy­lą­do­wał 1 ma­ja 2003 r. na lot­ni­skow­cu „Abra­ham Lin­coln” u wy­brze­ży Ka­li­for­nii i ubra­ny jak gwiaz­da Hol­ly­wo­od w strój pi­lo­ta sta­nął na po­kła­dzie star­to­wym, by ogło­sić zwy­cię­stwo w Ira­ku. Wie­żę kon­tro­l­ną stat­ku ozda­biał trans­pa­rent z na­pi­sem „Mi­sja wy­ko­na­na”. Był to akt hybris na wiel­ką ska­lę. W spo­sób nie­za­mie­rzo­ny oka­za­no w ten spo­sób lek­ce­wa­że­nie żoł­nie­rzom na po­lu wal­ki, dla któ­rych oczy­wi­sta by­ła ab­sur­dal­ność slo­ga­nu. Do­nal­do­wi Rums­fel­do­wi uda­ło się od­wieść Bu­sha od uży­cia tych słów w je­go mo­wie, ale mi­mo to pre­zy­dent po­wie­dział: „W ba­ta­lii o Irak Sta­ny Zjed­no­czo­ne i ich so­jusz­ni­cy są gó­rą”. Nie­zro­zu­mia­łe jest, że nie po­wsta­ły żad­ne po­waż­ne pla­ny do­ty­czą­ce cza­su po in­wa­zji. Do­dat­ko­wy kon­tyn­gent żoł­nie­rzy wy­sła­no do Ira­ku do­pie­ro w 2007 r.

To­ny Bla­ir

Sy­gna­łem ostrze­gaw­czym świad­czą­cym o roz­wi­ja­ją­cej się u Bla­ira hybris by­ła zdu­mie­wa­ją­ca mo­wa, ja­ką wy­gło­sił na kon­fe­ren­cji Par­tii Pra­cy tuż po 11 wrze­śnia 2001 r., opi­sa­na przez Ken­ne­tha Mor­ga­na na­stę­pu­ją­co:

„Bla­ir wy­glą­dał jak po­li­tycz­ny ko­los, pół­-Ce­zar, pół­-Me­sjasz. Gdy przy­szły trud­ne cza­sy, a sy­tu­acja w Ira­ku się skom­pli­ko­wa­ła, stał się ofia­rą, czło­wie­kiem opusz­czo­nym, na­pięt­no­wa­nym, wy­sta­wio­nym na pu­blicz­na kry­ty­kę, po­dob­nie jak w trak­cie afe­ry zwią­za­nej ze sprze­da­żą ty­tu­łów lor­dow­skich. Bla­ir, tak jak przed nim Lloyd Geo­r­ge i That­cher, prze­ko­nał się, że bry­tyj­ska po­li­ty­ka ła­two nie ak­cep­tu­je sty­lu na­po­le­oń­skie­go.” 27

Nie­kom­pe­ten­cja Bla­ira, któ­ra ujaw­ni­ła się przy oka­zji spra­wy Ira­ku, spo­wo­do­wa­na by­ła trze­ma cha­rak­te­ry­stycz­ny­mi symp­to­ma­mi hybris: nad­mier­ną pew­no­ścią sie­bie, nie­cier­pli­wo­ścią i igno­ro­wa­niem szcze­gó­łów. Pew­ność sie­bie bę­dą­ca prze­ja­wem bu­ty ka­że oso­bi­ście po­dej­mo­wać wszyst­kie de­cy­zje oraz lek­ce­wa­żyć ra­dy i opi­nie in­nych, zwłasz­cza gdy nie są one zgod­ne z wła­sny­mi. Po­łą­czo­na z po­trze­bą ak­tyw­no­ści oraz skłon­no­ścią do po­dej­mo­wa­nia dzia­łań na pod­sta­wie ogól­nej oce­ny sy­tu­acji, a nie po prze­pro­wa­dze­niu dro­bia­zgo­wej ana­li­zy sta­je się za­zwy­czaj przy­czy­ną po­waż­nych błę­dów. Tak też by­ło w przy­pad­ku po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej Bla­ira po 11 wrze­śnia: je­go błęd­ne oce­ny to przy­kład nie­kom­pe­ten­cji spo­wo­do­wa­nej hybris.

Nar­cyzm po­li­ty­ków­-ak­to­rów po­wo­du­je, że nie po­tra­fią oni oprzeć się ro­li bo­ha­te­ra. Waż­ną ce­chą oso­bo­wo­ści Bla­ira by­ło je­go prze­ko­na­nie o wła­snej nie­omyl­no­ści. Wia­ra ta by­ła tak sil­na, że moż­na by go na­zwać ostat­nim an­ty­no­mi­stą – mia­no to nada­wa­no XVI­-wiecz­nym he­re­ty­kom, któ­rzy wie­rzy­li, że „u czy­stych wszyst­kie rze­czy są czy­ste”, co ozna­cza­ło, że co­kol­wiek zro­bią, bę­dzie to wła­ści­we. 28 Je­śli ktoś jest prze­ko­na­ny, że nie mo­że pod­jąć złej de­cy­zji, nie ogra­ni­cza go strach przed błę­dem. Wie­rzy zwłasz­cza w to, że nie mo­że kła­mać, więc ukry­wa­nie praw­dy ła­two sta­je się na­wy­kiem. W 2003 r. Bla­ir prze­chwa­lał się, że oso­bi­ście „po­zbył się czte­rech dyk­ta­to­rów z Ko­so­wa, Sier­ra Le­one, Afga­ni­sta­nu i Ira­ku”. 29

Za­rów­no Bush, jak i Bla­ir zna­ni by­li z te­go, że nie przy­wią­zy­wa­li zbyt du­żej wa­gi do pro­ce­dur i szcze­gó­łów oraz nie oce­nia­li rze­tel­nie fak­tów. Bla­ir za­kry­wał swój nie­do­sta­tek wła­dzy du­żo więk­szą płyn­no­ścią wy­po­wie­dzi i peł­nym pa­sji ję­zy­kiem. Je­go po­li­tycz­na ro­la po­le­ga­ła na tym, że umac­niał świa­to­po­gląd „uro­dzo­ne­go na no­wo chrze­ści­ja­ni­na” Bu­sha, a tak­że je­go uprze­dze­nia w okre­sie po in­wa­zji na Afga­ni­stan i pod­czas przy­go­to­wań do woj­ny w Ira­ku oraz póź­niej, aż do je­sie­ni 2006 r. By­ła to for­ma fo­lie à deux, czy­li obłę­du in­du­ko­wa­ne­go.

Bla­ir nie był w sta­nie zro­zu­mieć, dla­cze­go kraj nie chce an­ga­żo­wać się w spra­wy Ira­ku. Je­go bu­ta po­wró­ci­ła po wy­bo­rach z 2005 r., choć nie by­ła już tak wy­raź­na, jak w la­tach 2001-03. Ob­se­sja Bla­ira na punk­cie wa­gi wła­snych do­ko­nań przy­czy­ni­ła się do opóź­nie­nia de­cy­zji do­ty­czą­cej da­ty je­go obie­ca­nej re­zy­gna­cji, aż do cza­su, kie­dy la­bu­rzy­ści we wrze­śniu 2006 r. zmu­si­li go do de­kla­ra­cji, że odej­dzie przed kon­fe­ren­cją par­tyj­ną w na­stęp­nym ro­ku. Po­li­tyk sta­rał się stwo­rzyć wra­że­nie, że tyl­ko on i je­go ze­spół z Do­wning Stre­et mo­że wcie­lić w ży­cie przy­ję­ty przez rząd pro­gram re­form do­ty­czą­cych edu­ka­cji i służ­by zdro­wia. Nie­mniej jed­nak, jak w przy­pad­ku po­li­ty­ki mi­li­tar­nej, je­go nie­ustan­ne in­ter­wen­cje po­wo­do­wa­ły de­sta­bi­li­za­cję oraz przy­czy­ni­ły się do de­mo­ra­li­za­cji tych grup za­wo­do­wych i ogra­ni­cze­nia ko­rzy­ści ze znacz­ne­go zwięk­sze­nia środ­ków na te sek­to­ry: „Bla­ir miał jed­ną nad­rzęd­ną sła­bość: am­bi­cję wpro­wa­dze­nia cen­tral­nej kon­tro­li”. 30

Za­po­bie­ga­nie syn­dro­mo­wi bu­ty

Naj­więk­sze szan­se na unik­nię­cie hybris ma­ją sil­ni przy­wód­cy, któ­rzy – spra­wu­jąc urząd – sta­ra­ją się za­cho­wać skrom­ność, nie re­zy­gnu­ją z po­przed­nie­go sty­lu ży­cia i od­rzu­ca­ją otocz­kę wła­dzy. Kon­sul­tu­ją swo­je de­cy­zje, choć nie­ko­niecz­nie mu­si to wpły­nąć na zmia­nę ich sta­no­wi­ska. Re­spek­tu­ją in­sty­tu­cjo­nal­ne de­mo­kra­tycz­ne na­rzę­dzia kon­tro­li i rów­no­wa­gi, za­rów­no te do­ty­czą­ce par­la­men­tu, jak i rzą­du. W za­ha­mo­wa­niu roz­wo­ju hybris po­moc­ne są rów­nież ze­wnętrz­ne czyn­ni­ki, ta­kie jak ogra­ni­cze­nia in­sty­tu­cjo­nal­ne, ce­nie­ni po­wier­ni­cy przy­wód­ców, któ­rzy nie bo­ją się ich kry­ty­ko­wać, na przy­kład współ­mał­żon­ko­wie, współ­pra­cow­ni­cy lub przy­ja­cie­le. Du­żą ro­lę od­gry­wa­ją ce­chy cha­rak­te­ru, ta­kie jak: po­czu­cie hu­mo­ru, skłon­ność do cy­nicz­ne­go po­dej­ścia do spraw, sa­mo­kry­ty­cyzm i po­ko­ra.

Pa­to­ge­ne­za

Syn­drom bu­ty nie jest jesz­cze uzna­ną dia­gno­stycz­ną ka­te­go­rią cho­ro­by psy­chicz­nej, ale praw­do­po­dob­nie wią­że się z ge­ne­tycz­nie uwa­run­ko­wa­ny­mi, pre­dys­po­nu­ją­cy­mi ce­cha­mi oso­bo­wo­ści. Każ­dy no­wy syn­drom praw­do­po­dob­nie bę­dzie trak­to­wa­ny przez psy­chia­trę ja­ko in­te­rak­cja mię­dzy ge­na­mi i śro­do­wi­skiem lub na­tu­rą i wy­cho­wa­niem. Wcze­sna bio­lo­gia i wy­cho­wa­nie two­rzą pew­ne pod­sta­wy oso­bo­wo­ści, któ­re po­tem mo­gą roz­wi­nąć się lub nie, w za­leż­no­ści od ogra­ni­czeń i moż­li­wo­ści.

La­icy, któ­rych in­te­re­su­je hybris z punk­tu wi­dze­nia che­mii, po­win­ni wie­dzieć, że czę­sto tłu­ma­czy się ją dzia­ła­niem ad­re­na­li­ny lub do­pa­mi­ny. Dla neu­ro­bio­lo­ga istot­na mo­że być do­pa­mi­na, po­nie­waż uzna­je się ją za hor­mon klu­czo­wy dla na­gród i mo­ty­wo­wa­nych za­cho­wań, po­wią­za­ny z ludz­ki­mi po­pę­da­mi, szu­ka­niem no­wych wra­żeń i ak­ty­wa­cją. Ale cykl dzia­ła­nia do­pa­mi­ny na mózg, zba­da­ny w eks­pe­ry­men­tach na szczu­rach, jest bar­dzo skom­pli­ko­wa­ny i na­le­ży go in­ter­pre­to­wać ostroż­nie. 31 Neu­ro­bio­lo­dzy ba­da­ją tak­że in­ne ob­wo­dy w mó­zgu, kon­tro­lo­wa­ne przez neu­ro­prze­kaź­ni­ki, ta­kie jak kwas glu­ta­mi­no­wy i kwas gam­ma­-ami­no­ma­sło­wy, któ­re od­gry­wa­ją waż­ną ro­lę w mo­du­lo­wa­niu in­ten­syw­no­ści re­ak­cji do­pa­mi­no­wej na le­ki i in­ne bodź­ce.

Mam na­dzie­ję, że neu­ro­bio­lo­dzy bę­dą oce­niać syn­drom bu­ty z za­cho­wa­niem pod­staw sys­te­mo­we­go po­dej­ścia i bę­dą ba­dać, czy prze­dłu­żo­ny stres u li­de­rów po­li­tycz­nych, wią­żą­cy się z ukła­da­mi no­ra­dre­na­li­ny i do­pa­mi­ny, w po­łą­cze­niu z pew­ny­mi pre­dys­po­nu­ją­cy­mi czyn­ni­ka­mi mo­że wpły­wać na ten układ w spo­sób po­dob­ny do „prze­sta­wie­nia” or­ga­ni­zmu dłu­go­dy­stan­sow­ca po prze­dłu­żo­nym okre­sie bie­ga­nia. Wy­re­gu­lo­wa­nie sys­te­mu do­pa­mi­no­we­go mo­gło­by wy­ja­śnić pod­ło­że syn­dro­mu hybris.

Są­dzę, że neu­ro­bio­lo­dzy wy­tłu­ma­czą kie­dyś, dla­cze­go nie­któ­rzy przy­wód­cy za­pa­da­ją na syn­drom bu­ty, pod­czas gdy in­ni nie. Być mo­że cho­ro­by tej nie da się le­czyć far­ma­ko­lo­gicz­nie, ale co­raz wy­raź­niej wi­dać, że syn­drom bu­ty stwa­rza więk­sze niż zwy­kłe cho­ro­by za­gro­że­nie dla ja­ko­ści rzą­dze­nia i wła­ści­we­go spo­so­bu spra­wo­wa­nia wła­dzy nad świa­tem.

Piśmiennictwo
  1. 1. Pla­to: Pha­edrus, 238a. In: Eu­thy­ph­ro/Apo­lo­gy/Cri­to/Pha­edo/ Pha­edrus, trans Fow­ler HN. Cam­brid­ge, MA: Ha­rvard Uni­ver­si­ty Press, 1914.
  2. 2. Le­vy F, Hay DA, McSte­phen M, Wo­od C, Wald­man I: At­ten­tion­-de­fi­cit hy­pe­rac­ti­vi­ty di­sor­der: a ca­te­go­ry or a con­ti­nu­um? Ge­ne­tic ana­ly­sis of a lar­ge­-sca­le twin su­dy. J Am Acad Child Ado­lesc Psy­chia­try 1997;36: 737-44.
  3. 3. Kal­bag AS, Le­vin FR: Adult ADHD and sub­stan­ce abu­se: dia­gno­stics and tre­at­ment is­su­es. Subst Use Mi­su­se 2005;40:1955-81, 2043-8.
  4. 4. Bra­dy KT, Sin­ha R: Co­-oc­cu­ring men­tal and sub­stan­ce use di­sor­ders: The neu­ro­bio­lo­gi­cal ef­fects of chro­nic stress. Am J Psy­chia­try 2005; 162;1483-93.
  5. 5. Al­ba­ne­se MJ, Clod­fel­ter Jr RC, Par­do TB, Gha­emi SN: Un­der­dia­gno­sis of bi­po­lar di­sor­der in men with sub­stan­ce use di­sor­der. J Psy­chiatr Pract 2006;12:124-7.
  6. 6. Kri­sh­nan KRR: Psy­chia­tric and me­di­cal co­mor­bi­di­ties of bi­po­lar di­sor­der. Psy­cho­som Med 2005;67:1-8.
  7. 7. Fa­ra­one­-Ste­phen V, Glatt­-Ste­phen J, Tsu­ang­-Ming T: The ge­ne­tics of pe­dia­tric­-on­set bi­po­lar di­sor­der. Biol Psy­chia­try 2003;53:970-7.
  8. 8. Ste­ven­son J, Lan­gley K, Pay H et al.: At­ten­tion de­fi­cit hy­pe­rac­ti­vi­ty di­sor­der with re­ading di­sa­bi­li­ties: pre­li­mi­na­ry ge­ne­tic fin­dings on the in­vo­lve­ment of the AD­RA­2A ge­ne. J Child Psy­chol Psy­chia­try 2005;46: 1081-8.
  9. 9. Be­nis AM: Nar­cis­sism: a ge­ne­tic tra­it; NPA the­ory of per­so­na­li­ty ty­pes ba­sed on Men­de­lian ge­ne­tics; Ca­ri­ca­tu­res of the NPA cha­rac­ter ty­pes. 2004. http://nar­cis­sism.ho­me­ste­ad.com
  10. 10. Ty­rer P: Per­so­na­li­ty dia­the­sis: a su­pe­rior expla­na­tion than di­sor­der. Psy­chol Med 2007;37:1521-5.
  11. 11. Co­id J, Yang M, Ty­rer P, Ro­berts A, Ul­l­rich S: Pre­va­len­ce and cor­re­la­tes of per­so­na­li­ty di­sor­ders in Gre­at Bri­ta­in. Br J Psy­chia­try 2006;188:423-31.
  12. 12. Tuch­man B: The march of fol­ly: from Troy to Viet­nam. New York: Bal­lan­ti­ne, 1985.
  13. 13. Rus­sel B: Hi­sto­ry of We­stern phi­lo­so­phy, 2nd edn. Lon­don: Geo­r­ge Al­len and Unwin, 1961:782.
  14. 14. Shenk JW: Lin­coln’s me­lan­cho­ly: how de­pres­sion chal­len­ged a pre­si­dent and fu­el­led his gre­at­ness. Bo­ston: Ho­ugh­ton Mif­flin, 2005.
  15. 15. Da­vid­son JRT, Con­nor KM, Swartz M: Men­tal il­l­ness in US pre­si­dents be­twe­en 1776 and 1974: a re­view of bio­gra­phi­cal so­ur­ces. J Nerv Ment Dis 2006;194:47-51.
  16. 16. Ker­shaw I: Hi­tler 1889–1936: Hybris. Lon­don: Al­len La­ne, 1998.
  17. 17. Ker­shaw I: Hi­tler 1936–1945: Ne­me­sis. Lon­don: Al­len La­ne, 2000.
  18. 18. We­dge B: Khru­sh­chev at a di­stan­ce: a stu­dy of pu­blic per­so­na­li­ty. Trans­-Ac­tion 1968L24­-8.
  19. 19. Owen D: In sick­ness and in po­wer: il­l­ness in he­ads of go­vern­ment Tu­ring the last 100 years. Lon­don: Me­thu­en and New York: Pra­eger, 2008.
  20. 20. Mac­Mil­lan M: Pa­ris 1919: six mon­ths that chan­ged the world. New York: Ran­dom Ho­use, 2002:188.
  21. 21. Lloyd Geo­r­ge R: Da­vid and Win­ston. Lon­don: John Mur­ray, 2005:164.
  22. 22. Mor­gan KO: Con­sen­sus and di­su­ni­ty: the Lloyd Geo­r­ge co­ali­tion go­vern­ment 1918–1922. Oxford: Cla­ren­don Press, 1979.
  23. 23. Bush G, Scow­croft B: A world trans­for­med. New York: Al­fred A Knopf, 1998:249.
  24. 24. Qu­oted in Ste­phens P: Bla­irism will outli­ve the de­par­tu­re of a bat­te­red Bla­ir. Fi­nan­cial Ti­mes, 9 Fe­bru­ary 2007.
  25. 25. Young H: This bles­sed plot: Bri­ta­in and Eu­ro­pe from Chur­chill to Bla­ir. Lon­don: Mac­mil­lan, 1998:368.
  26. 26. Isi­koff M, Corn D: Hybris: the in­si­de sto­ry of spin, scan­dal, and the sel­ling of the Iraq War. New York: Crown, 2006.
  27. 27. Mor­gan K: The jud­ge­ment of hi­sto­ry. Par­lia­men­ta­ry Mo­ni­tor 2007; 149:16-17.
  28. 28. Whe­at­croft G: The tra­ge­dy of To­ny Bla­ir. Atlan­tic Mon­th­ly, Ju­ne 2004.
  29. 29. To­ny Bla­ir spe­aking to Ste­ve Ri­chards, chief po­li­ti­cal com­men­ta­tor for the In­de­pen­dent and pre­sen­ter of GMTV’s Sun­day Pro­gram­me, Octo­ber 2003.
  30. 30. Bar­ber M: In­struc­tion to de­li­ver: To­ny Bla­ir, pu­blic se­rvi­ces and the chal­len­ge of achie­ving tar­gets. Lon­don: Po­li­ti­co’s, 2007.
  31. 31. Bjørklund A, Dun­nett SB: Fi­fty years of do­pa­mi­ne re­se­arch. Trends Neu­ro­sci 2007;30:185-7.

Następny artykuł:

Edytorial