Dostęp Otwarty

Od redakcji

Wstęp

prof. dr hab. n. med. Jerzy Sikora

Katedra i Klinika Perinatologii i Ginekologii SUM, Katowice

Ginekologia po Dyplomie 2013;15 (5): 3-4

Szanowni Państwo, 
Drogie Koleżanki i Koledzy!

Koniec wakacji zwykle bywa bolesny. Organizm się buntuje. Powrót do rzeczywistości dla większości z nas staje się sporym wyzwaniem. Z jeszcze większą siłą straszą zalegające w szufladach dokumenty i niezakończone sprawy. Zdecydowanie nie jest już tak optymistycznie, jak przed planowanym urlopem. Ale cóż, życie toczy się swoim rytmem i pora stawić czoła wszystkim starym i nowym wyzwaniom. 

W pierwszej kolejności zadałem sobie pytanie: dokąd tak naprawdę wracam? Nie ukrywam, że w duszy tliła się naiwna, jak się później okazało, nadzieja, że może w czasie mojej nieobecności pojawiło się malutkie światełko w tunelu i nieśmiałe nawet inicjatywy zmierzające do likwidacji licznych absurdów i nielogicznych rozwiązań w naszym kraju, w tym w zakresie pilnej i bezwzględnie koniecznej dywersyfikacji źródeł finansowania usług zdrowotnych. Niestety nie! Po przestudiowaniu zaległej prasy fachowej i tzw. okołomedycznej mój optymizm ostatecznie legł w gruzach. Pozwólcie Państwo, że przytoczę tytuły tylko niektórych artykułów, które w ostatnim czasie pojawiły się w dostępnych publikacjach: „Skąd weźmiemy na leczenie?”, „Plan NFZ bez podpisu ministra finansów”, „Interna w Polsce: ubywa łóżek i lekarzy”, „Brakuje pediatrów w szpitalach powiatowych”, „Socjalizm albo śmierć… w polskiej służbie zdrowia”, „Śmieci zasypały szpitale”, „Polska znęca się nad pacjentami”, „Podkarpackie szpitale z gigantycznymi długami”, „Porozumienie zielonogórskie składa w sejmie własny projekt ustawy refundacyjnej”, „Ochrona zdrowia powinna być na sztandarach państwa”, „Panie premierze, pacjenci proszą…”, „Będzie powszechny bunt lekarzy rodzinnych?”, „Przestańmy straszyć szpitalami prywatnymi”, „Komisja etyki dla urzędników ochrony zdrowia?”, „Lekarze wykryli kolejną lukę w systemie e-WUŚ”, „Lekarze będą musieli odpracować rezydentury”, „Ustawa rodzi się w bólach…”. Cytowanymi powyżej i podobnymi tytułami publikacji mógłbym wypełnić objętość zarezerwowaną dla całego artykułu wstępnego naszego czasopisma. Muszę jednak przyznać, iż napotkałem także optymistycznie brzmiące treści doniesień prasowych, których autorami są zapewne zarządzający naszym system ochrony zdrowia: „Polacy mają żyć w zdrowiu” i „Pacjentom nic nie grozi!”. Urzędowy optymizm jest jednak nieśmiertelny. A tak na marginesie, to, że naszym pacjentom w większości przypadków nic nie grozi, jest efektem ciężkiej pracy i zaangażowania lekarzy, położnych i pielęgniarek, często z narażeniem własnego zdrowia, a nawet życia. Ale któż to w dzisiejszych czasach dostrzeże i doceni? 

Jednak nie we wszystkich obszarach obserwujemy stagnację i brak działań zbliżających nas do światowych standardów. Sukcesem zakończyły się wieloletnie starania naszego konsultanta krajowego prof. Stanisława Radowickiego, mające na celu prawne usankcjonowanie nieuznawanych dotąd w Polsce, a funkcjonujących od wielu już latw licznych krajach, podspecjalizacji w obrębie naszej dyscypliny medycznej. Wcześniej szkoliliśmy Koleżanki i Kolegów jedynie w zakresie ginekologii onkologicznej. Decyzją ministra zdrowia stanowisko nowego konsultanta krajowego w tej dziedzinie powierzono prof. Włodzimierzowi Sawickiemu. Jednocześnie zatwierdzono podspecjalizacje w zakresie perinatologii pod krajowym nadzorem prof. Mirosława Wielgosia i endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, gdzie na stanowisko konsultanta krajowego powołano prof. Roberta Z. Spaczyńskiego. Wszystkim nowo mianowanym Kolegom składam serdeczne gratulacje oraz życzenia szybkiego i sprawnego wdrożenia w życie programów szkoleń specjalizacyjnych.
Dorzucając słowo komentarza, pozostaje jedynie stwierdzić, że zmiany te były pilne i nieodzowne. Obserwowany w ostatnich latach ogromny postęp wiedzy już przed wieloma laty niejako w naturalny sposób podzielił polskich położników i ginekologów na entuzjastów perinatologii,ginekologii operacyjnej i onkologicznej czy zajmujących się przede wszystkim endokrynologią i rozrodczością. Pozostawało jedynie uznać ten fakt i prawnie go usankcjonować. Oczywiście w większości krajów Unii Europejskiej oraz w innych cywilizowanych krajach świata dawno temu uwzględniono w organizacji systemów ochrony zdrowia obecność podspecjalizacji w naszej dziedzinie, zawsze jednak w powiązaniu z przeznaczeniem niebagatelnych środków finansowych na stworzenie kompletnie wyposażonych ośrodków, zapewniających pełen zakres działań diagnostycznych i terapeutycznych w danym zakresie. Czy podobnie będzie w naszym kraju?
Miesiące wakacyjne to był także okres intensywnych prac Ministerialnej Grupy Roboczej ds. Modyfikacji Programu Badań Prenatalnych powołanej z inicjatywy prof. Stanisława Radowickiego, w której obradach miałem zaszczyt uczestniczyć. Jest to niezwykle istotne i potrzebne przedsięwzięcie. Minęło już wiele lat od stworzenia pionierskiego wówczas w naszym kraju Programu Badań Prenatalnych,który jednak wraz z postępem wiedzy wymagał pilnych działań przystosowujących dawne założenia do współczesnych wymagań. Kiedy dzieło to będzie ukończone i zaakceptowane, pozwolę sobie niezwłocznie przekazać Państwu całość tego dokumentu wraz z dokonanymi korektami. Jak dotychczas, proponowane zmiany jawią się wielce obiecująco.
Piszę do Państwa tuż po zakończeniu I Kongresu Akademii po Dyplomie Liderzy Polskiej Ginekologii, który odbył się w Warszawie w dniach 20-21 września br. Dzieląc się z Państwem moimi wrażeniami, muszę stwierdzić, że jego przebieg przyniósł wiele pozytywnych doznań i obserwacji.Cieszyła wysoka frekwencja, tym bardziej, że niewiele już czasu dzieli nas od najważniejszego w tym roku spotkania naukowego – VII Kongresu Akademii po Dyplomie Ginekologia, który odbędzie się w Ossie w dniach 15-16 listopada br. Można zatem sądzić, że program kongresu Liderzy Polskiej Ginekologii był dla Państwa na tyle interesujący, że tak wiele osób postanowiło poświęcić wolny czas i pojawić się na spotkaniu w Warszawie. Spełniło się także moje marzenie. W wielu kuluarowych rozmowach z Państwem proponowałem, aby w czasie konferencji naukowych merytoryczne dyskusje kuluarowe przenieść do sali wykładowej, a przy kawie zająć się tematyką pozamedyczną. Zwykle wszyscy zgadzaliśmy się, że tak powinno być, lecz jak to zrealizować? Jak przełamać bariery? No i się udało!
Pragnę w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować wszystkim wykładowcom, moim znakomitym Koleżankom i Kolegom, profesorom, docentom i doktorom, którzy przygotowali wykłady na bardzo wysokim poziomie, zarówno merytorycznym, jak i edycyjnym. Przekazywane treści były tak interesujące, że wręcz przykuwały do foteli. Podczas słuchania tych wystąpień czas upływał naprawdę bardzo szybko. Te właśnie treści i znakomita atmosfera stanowiły podstawę do zwiększenia aktywności słuchaczy, a także dawały asumpt dla wielu interesujących dyskusji. Kongres zamykał nieco karkołomny w założeniu i pierwszy,jak sądzę, w naszym kraju projekt symulowanego procesu lekarza oskarżonego o zaniedbanie obowiązków, a w konsekwencji o powstanie szkody na rzecz zdrowia i życia pacjentki i jej dziecka. Dyskusje dotyczące prezentowanego przypadku powikłań okołoporodowych były bardzo burzliwe. Analizowaliśmy godzina po godzinie postępowanie lekarza, wskazywaliśmy na błędy, które popełnił, szacowaliśmy możliwości obrony przed oskarżeniem. Na wyraźne Państwa życzenie w czasie kolejnych kongresów przez nas organizowanych będziemy kontynuować tematykę z zakresu odpowiedzialności prawnej lekarzy w formie symulowanych rozpraw sądowych i analizy przypadków, które w codziennym życiu mogą się przecież każdemu przydarzyć. Także i w ten sposób pragniemy poszerzać swoją wiedzę z zakresu położnictwa i ginekologii. Odpowiedni zasób wiedzy praktycznej i teoretycznej, a także nauka na cudzych błędach to najlepsza droga, aby unikać kłopotów.
W tym miejscu pragnę także odnieść się do budzącej wprawdzie niewielkie, ale jednak kontrowersje dotyczące nazwy naszego kongresu – Liderzy Polskiej Ginekologii. Nazywając tak cykl spotkań naukowych, nie stawialiśmy sobie za cel kreowania jakiejkolwiek osoby na lidera polskiej ginekologii. W naszym rozumieniu i wzorem innych dyscyplin medycznych liderami polskiej ginekologii będą wszyscy obecni w czasie kolejnych edycji kongresu, zarówno wykładowcy, jak i uczestnicy. Każdy poświęca swój wolny czas, pozostawia sprawy rodzinne i zawodowe, pokonuje wiele kilometrów, ponosi koszty. Wspólnym celem jest nauka i podnoszenie kwalifikacji zawodowych. W tym określonym czasie i miejscu wszyscy, choć tylko na czas trwania kongresu, jesteśmy zatem liderami polskiego położnictwa i ginekologii.
Mam ogromną nadzieję, że niemałą część ducha i atmosfery spotkania w Warszawie przeniesiemy do Ossy, w której odbędzie się nasz kolejny kongres, na który już teraz bardzo serdecznie Państwa zapraszam.
Zachęcam także do lektury bieżącego numeru Ginekologii po Dyplomie, w którym zamieściliśmy wiele interesujących artykułów, których tematyka z całą pewnością pozwoli Państwu na bieżąco śledzić dynamiczny postęp, jaki dokonuje się w wielu bardzo istotnych obszarach naszej dyscypliny medycznej.