Dostęp Otwarty

Onkologia

Coraz częstsze transplantacje od dawców haploidentycznych

Wojciech Skowroński
Konsultacja medyczna: prof. Sebastian Giebel

Dokonania Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii działającej w ramach gliwickiego Instytutu Onkologii

Small giebel sebastian prof  opt

prof. Sebastian Giebel

U tysięcznego pacjenta gliwickiej kliniki planowana jest podwójna transplantacja.

– Najpierw wykonaliśmy autologiczną mającą za zadanie zmniejszenie masy guza. To właśnie ten tysięczny przeszczep. Docelowym leczeniem będzie transplantacja od dawcy niespokrewnionego – mówią gliwiccy lekarze.

W gliwickim Centrum Onkologii wykonano w ciągu ostatnich pięciu lat ponad tysiąc zabiegów auto- i allotransplantacji komórek krwiotwórczych. Stało się to możliwe, gdy Klinika Transplantacji Szpiku i Onkohematologii zaczęła działać w ramach gliwickiego instytutu.

– Teraz mamy dostęp do najnowocześniejszych metod leczenia i dokładnej diagnostyki, co pozwala na precyzyjne określenie stadium choroby nowotworowej przed zabiegiem transplantacji – mówią lekarze.

Kolejne przełomy

Procedury transplantacyjne w pierwszym etapie dotyczyły przeszczepów autologicznych. Umożliwiają one zastosowanie dużych dawek chemio- lub radioterapii wspomaganych transplantacją własnych komórek krwiotwórczych mających za zadanie odtworzenie zniszczonego szpiku kostnego. Zabieg nie wiąże się z ryzykiem odrzucenia przeszczepionego materiału, a odsetek powikłań śmiertelnych nie przekracza 1-2 proc. W 2010 roku gliwiccy lekarze wykonali 40 takich zabiegów, a rok później już 160.

– W 2012 rozszerzyliśmy naszą działalność o transplantacje allogeniczne, czyli od osób drugich. Takim dawcą może być zgodne w zakresie układu HLA (zestaw antygenów na powierzchni komórek organizmu człowieka) rodzeństwo lub odpowiednio dobrany dawca niespokrewniony – opisuje prof. dr hab. med. Sebastian Giebel, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii w gliwickim Centrum Onkologii.

Rok 2014 to kolejny przełom i wprowadzenie jeszcze jednej metody leczenia, czyli transplantacji od dawcy haploidentycznego, zgodnego w połowie pod względem antygenów HLA. Te zabiegi do niedawna były obarczone licznymi powikłaniami zagrażającymi życiu pacjenta, jednak wprowadzone ostatnio metody leczenia immunosupresyjnego radykalnie to ryzyko zmniejszyły.

– Pierwszy taki zabieg wykonaliśmy przed rokiem, kolejnych siedem w 2015 roku. Nasza zwiększona aktywność związana jest z rozbudową oddziału i zwiększeniem liczby łóżek. Spodziewam się, że ten rok zamkniemy liczbą 280 przeprowadzonych transplantacji, z czego mniej więcej 80 to allogeniczne, od różnych dawców – opisuje prof. Giebel.

W poszukiwaniu dawcy

Na początku w gliwickiej klinice przeprowadzane były transplantacje z wykorzystaniem materiału pochodzącego np. od rodzeństwa, zgodnego w zakresie HLA. Współcześnie ze względu na małą liczebność rodzin takiego dawcę ma mniej niż jedna czwarta pacjentów, dlatego coraz częściej sięga się po transplantacje od dawców niespokrewnionych. Dziś stanowią one około 70 proc. wszystkich zabiegów allogenicznych. Zmieniły się jednak metody doboru dawców pod względem określenia ich zgodności w zakresie HLA. Dotyczy to głównie czułości i swoistości wykorzystywanych metod.

– Współcześnie ten dobór jest prowadzony z użyciem metod molekularnych tzw. wysokiej rozdzielczości, które bardzo dokładnie określają zgodność dawcy i biorcy. Przed laty nie dysponowaliśmy takimi metodami, a zatem margines niepewności, który mógł skutkować powikłaniami i śmiercią pacjenta po zabiegu transplantacji, był duży – opisuje prof. Giebel.

Według niektórych opracowań wyniki badań transplantacji od dawców niespokrewnionych są w tej chwili porównywalne z wynikami badań transplantacji od dawców rodzinnych, zgodnych w zakresie HLA.

Do niedawna polskie rejestry dysponowały niewielką liczbą potencjalnych dawców niespokrewnionych, dlatego wszystkie transplantacje były przeprowadzane z wykorzystaniem zagranicznych materiałów. Ostatnie lata przyniosły jednak rewolucję, której efektem jest 800 tys. zarejestrowanych dawców, a to oznacza, że połowa przeszczepień od dawców niespokrewnionych może być już wykonywana przy użyciu polskich rejestrów. To ma swój istotny aspekt ekonomiczny, bo transport jest zdecydowanie tańszy, ale także organizacyjny, ponieważ potrzebny do zabiegu materiał można zamówić szybciej.

Biorąc pod uwagę liczbę zarejestrowanych ochotników, nasz kraj znalazł się na trzecim miejscu w Europie, co z pewnością daje powody do zadowolenia. Na świecie liczba zarejestrowanych dawców przekracza 25 mln, ale trzeba pamiętać, że na większą szansę zgodności możemy liczyć w obrębie danej grupy etnicznej czy populacji niż w przypadku narodów, które żyją daleko od siebie. W tej sytuacji wyliczono, że szansa znalezienia odpowiedniego dobranego niespokrewnionego dawcy wynosi ok. 75 proc. Prawdopodobieństwo jest więc duże, choć i tak pozostaje kilkanaście procent pacjentów, którzy nie mają zgodnego rodzeństwa i nie udaje się dla nich znaleźć dawcy niespokrewnionego.

Wtedy właśnie pojawia się trzecia możliwość, czyli znalezienie dawcy haploidentycznego. Z założenia mogą to być rodzice, dzieci lub rodzeństwo. W ich przypadku prawdopodobieństwo pełnej zgodności z biorcą wynosi 1 do 4, natomiast połowicznej 3 do 4. Tak więc możemy przyjąć, że rodzeństwo zwykle spełnia kryterium dawcy haploidentycznego. Może to również dotyczyć kuzynostwa czy wujostwa biorcy. Dodatkową zaletą tej metody jest możliwość szybkiego zorganizowania transplantacji. Podczas gdy dobór i koordynacja przeszczepienia od dawcy niespokrewnionego trwa co najmniej dwa-trzy miesiące, dawcę haploidentycznego, którym jest rodzina chorego, mamy zazwyczaj do dyspozycji w dowolnym momencie. Taki zabieg możemy przeprowadzić bardzo szybko, co w przypadku niektórych chorób może decydować o powodzeniu leczenia.

Zmiana procedur

Kolejna zmiana pomocna w transplantacjach auto- i allogenicznych dotyczy sposobu pobierania komórek macierzystych.