Dostęp Otwarty

Kraj

Obywatelu, gruźlica ciągle groźna!

Wojciech Skowroński

Być może realizowany w ostatnich latach „Wojewódzki Program Walki z Gruźlicą” przyczyni się do poprawy świadomości mieszkańców województwa śląskiego z zakresu postaw prozdrowotnych i uwrażliwi lekarzy pierwszego kontaktu. W czasie dwuletniego programu przebadano blisko 2 tys. pacjentów z grup wysokiego ryzyka.

Program ukierunkowany był na wczesne wykrycie Tbc w tzw. grupach ryzyka, m.in. u pensjonariuszy domów opieki i więźniów. Zdaniem autorów program przyczynił się do zahamowania niekorzystnych trendów wzrostowych zapadalności na gruźlicę. Zdecydowanej poprawy w statystykach jeszcze jednak nie odnotowano.

Wydaje się, że ta groźna, bakteryjna choroba zakaźna końca XIX wieku dziś już nie stanowi zagrożenia. Statystyki jednak weryfikują nasze myślenie – utrzymuje się stabilny, ale wysoki, sięgający rocznie w Polsce ok. 7 tys. poziom zachorowań. Na mapie kraju wyróżnia się województwo śląskie z liczbą powyżej 1 tys. zachorowań rocznie (współczynnik zapadalności 23,9/100 tys. ludności przy średniej w Polsce 18,8/100 tys. ludności – dane z 2013 roku).

Zdaniem lekarzy pulmonologów ten region od 30 lat nie plasował się na zadowalającym miejscu w zestawieniach. Tylko w 2015 roku z powodu gruźlicy zmarło tu 80 osób.

– Przyczyn może być wiele, m.in. gęstość zaludnienia, możliwość łatwiejszej transmisji zakażenia, migracje ludności, wcześniejsza sytuacja epidemiologiczna, w tym liczba zakażonych prątkiem gruźlicy. Paradoksalnie ze statystyk wynika, że podobne jak w województwie śląskim wskaźniki odnotowano w województwie mazowieckim, a bardzo niskie (ok. 590 zachorowań w 2013 roku) w województwie lubelskim. Może to wynikać z lepszej, skutecznej diagnostyki, rzetelnej sprawozdawczości i dostępności do lekarzy specjalistów – mówi prof. dr hab. med. Dariusz Ziora z Katedry i Kliniki Chorób Płuc i Gruźlicy SUM, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób płuc.

Zakażenie nie oznacza natychmiastowego zachorowania i dotyczy jedynie 5-10 proc. osób, które zostały zakażone podczas pierwotnej infekcji po kontakcie z prątkującym chorym. Według danych WHO zakażonych prątkiem gruźlicy jest ok. 30 proc. populacji świata.

Kiedy choroba może się ujawnić?

– W przypadku obniżenia sił odpornościowych, tj. dysfunkcji układu immunologicznego, może dojść do uczynnienia i ujawnienia choroby, czyli przejścia zakażenia w zachorowanie – dodaje prof. Ziora.

Objawy choroby nie są specyficzne: osłabienie, stany podgorączkowe, utrata masy ciała, kaszel i krwioplucie lub w przypadku gruźlicy pozapłucnej m.in. bóle kręgosłupa, jałowy ropomocz czy powiększenie węzłów chłonnych np. szyjnych. Istotnym czynnikiem w leczeniu jest czas, więc gdy lekarz pierwszego kontaktu w czasie wywiadu z pacjentem odnotuje niepokojące objawy, powinien jak najszybciej skierować go na dodatkowe badania. Trzeba pamiętać, że gruźlica może zaatakować inne narządy, jak kości, nerki, ośrodkowy układ nerwowy (gruźlicze zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych), rzadziej przewód pokarmowy. Czas jest ważny także ze względu na duże ryzyko zarażenia innych osób.

– Czas jest istotny zwłaszcza w przypadku chorych prątkujących, bowiem najskuteczniejszą metodą ograniczenia szerzenia się choroby w społeczeństwie jest wczesna diagnostyka i skuteczne leczenie skojarzone (kilka leków), które w przypadku pierwszego zachorowania trwa co najmniej sześć miesięcy – mówi prof. Ziora.

Coraz większym problemem jest wzrost liczby chorych zakażonych szczepami opornymi na leki – zwłaszcza groźne są szczepy wielolekooporne, definiowane jako oporne przynajmniej na izoniazyd i ryfampicynę. Dziś najskuteczniejsze metody potwierdzające chorobę polegają na wykazaniu obecności prątka gruźlicy w plwocinie chorego lub w innych materiałach biologicznych za pomocą hodowli. Klasycznym przykładem jest metoda Löwensteina-Jensena, w której czas od posiewu do detekcji wynosi 21 dni. Polega ona najczęściej na przygotowaniu podłoża składającego się z wody destylowanej, mąki ziemniaczanej, L-asparaginy, glicerolu oraz roztworu soli – siarczanu magnezu, cytrynianu magnezowego i fosforanu jednopotasowego, dodaniu masy jajowej i zieleni malachitowej. Większość drobnoustrojów ginie w obecności tego związku, natomiast prątki są oporne i wzrastają. W przypadku diagnozowania gruźlicy wykorzystywane są również metody szybkich hodowli na podłożach płynnych, a także badania genetyczne, czyli tzw. sonda genetyczna wykrywająca DNA lub RNA prątka w materiale biologicznym pobranym od chorego. W tej chwili zakażenie diagnozuje się, wykorzystując nie tylko odczyn tuberkulinowy (niestety w Polsce brak tuberkuliny), ale przede wszystkim stosując testy IGRA. Pomagają one w wykrywaniu zakażenia prątkami gruźlicy w oparciu o ocenę uwalniania interferonu γ przez pobudzone swoistymi antygenami prątka gruźlicy limfocyty T krwi obwodowej człowieka. Badanie to można wykonać u osób z obniżoną odpornością.