Dostęp Otwarty
  • Gdy pacjent małoletni, który ukończył 16 lat, sprzeciwia się działaniom lekarskim, a zgodę na nie wyraża przedstawiciel ustawowy.
  • Gdy pacjent wyraża zgodę na działania lekarskie, a sprzeciwia się przedstawiciel ustawowy.
  • Czynnościom medycznym sprzeciwia się zarówno pacjent, jak i jego przedstawiciel ustawowy.


Takie stanowisko również znajduje szerokie poparcie w literaturze. Dukiet-Nagórska wskazuje, że: „Niekwestionowalność stanowiska przedstawiciela ustawowego wchodzi w grę tylko tak długo, jak długo nie ma podstaw do podejrzenia, że działa na niekorzyść pacjenta. Wszędzie tam, gdzie ocena lekarza o potrzebie interwencji medycznej rozmija się ze stanowiskiem przedstawiciela ustawowego, mamy do czynienia z takim podejrzeniem – a więc sąd opiekuńczy powinien być uprawniony do podejmowania decyzji”. W zakresie decyzji podejmowanych dla ochrony życia lub zdrowia małoletniego pacjenta komentatorzy zgodnie uważają, że ustawodawca faworyzuje, uprzywilejowuje ocenę lekarza (fachowca medycznego) w stosunku do oceny rodzica, opiekuna prawnego.

3. „Każdy sprzeciw przedstawiciela ustawowego (czy też opiekuna faktycznego w zakresie badania) powinien być rozpoznawany przez sąd opiekuńczy – takie odczytywanie tego przepisu prowadzi do tezy, że także podwójny sprzeciw może być przełamany decyzją sądu”.

4. „Sądem opiekuńczym właściwym miejscowo do udzielania zgody na wykonywanie czynności medycznych jest sąd, w którego okręgu czynności te mają być wykonane (…). Sąd ten po przeprowadzeniu rozprawy wydaje postanowienie np. w przedmiocie ograniczenia władzy rodzicielskiej w zakresie decyzji o leczeniu dziecka (…). W przypadkach nagłych sąd opiekuńczy może wydać zarządzenie, także w stosunku do osób, które nie podlegają jego właściwości, zawiadamiając o tym sąd miejscowo właściwy (…). Zarządzenie to korzysta z natychmiastowej skuteczności z mocy ustawy, a w pewnych sytuacjach także z natychmiastowej wykonalności”.

5. „W (…) przepisie [art. 34 ust. 7] zwalnia się lekarza od obowiązku uzyskiwania zgody sądu opiekuńczego w razie, gdy zwłoka związana z jej uzyskiwaniem mogłaby grozić przynajmniej poważnym niebezpieczeństwem dla zdrowia pacjenta (niebezpieczeństwem ciężkiego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia)”.

6. „Relację pomiędzy art. 32 ust. 6 a art. 34 ust. 6 ustawy o zawodzie lekarza należy rozumieć następująco: każdy sprzeciw przedstawiciela ustawowego na propozycję lekarza co do podjęcia określonych czynności powinien być poddany ocenie sądu, jednakże sąd ten może zadecydować o zabiegu chirurgicznym lub metodzie postępowania o podwyższonym ryzyku tylko w razie wystąpienia co najmniej niebezpieczeństwa dla zdrowia pacjenta”. Zatem sprzeciw wobec czynności „zwykłych” i „planowych” zabiegów może być uchylony przez sąd w trybie art. 32 ust. 6, a sprzeciw wobec czynności o podwyższonym ryzyku i zabiegów „ratujących życie” – przez sąd w trybie art. 34 ust. 6 lub (gdy zachodzi sytuacja „niecierpiąca zwłoki”) przez samego lekarza w trybie art. 34 ust. 7.


W kwestii zakresu i sposobu uzyskiwania zgody zastępczej sądu opiekuńczego zwraca się uwagę na fakt, że lekarze nie mogą oczekiwać, że w każdej sytuacji sąd zdejmie z nich ciężar podjęcia decyzji o wykonaniu lub niewykonaniu czynności leczniczych. Istotne wskazówki w tym zakresie znalazły się w postanowieniu Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 11.02.2011 roku (IV CA 1506/10) i w jego analizach.

Sprawa przedstawiała się następująco: Trzej lekarze z publicznego zakładu opieki zdrowotnej faksem zwrócili się do sądu rejonowego o zezwolenie na przetoczenie krwi 16-letniej pacjentce, ponieważ w wyniku wypadku samochodowego utraciła ona dużo krwi i wymagała transfuzji. Matka pacjentki (świadek Jehowy) nie zgadzała się na przetoczenie krwi, podobnie jak małoletnia. W tym samym dniu sąd rejonowy wydał na niejawnym posiedzeniu postanowienie zgodne z wnioskiem, bez przeprowadzenia jakiegokolwiek postępowania. W podstawie prawnej powołano art. 34 ust. 6 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, wyjaśniając, że zachodzi konieczność przetoczenia krwi w celu ratowania życia pacjentki.

W komentowanym wyroku – poza uchybieniami formalnymi – sąd wyższej instancji „sprzeciwił się praktyce sprowadzania roli sądu rejonowego, w sprawach o zezwolenie na zastosowanie metody leczenia, do przybicia pieczątki, czyli do wydawania natychmiast postanowienia o zgodzie na wnioskowany przez lekarzy zabieg wyłącznie na podstawie treści faksu, bez przeprowadzenia jakiegokolwiek postępowania”. Postępowanie w takim trybie (na posiedzeniu niejawnym, natychmiast po wpłynięciu przesłanego faksem wniosku, bez przeprowadzenia czynności procesowych, zwłaszcza wysłuchania uczestników) uznano za nieważne. Podkreślono jednocześnie, że: „W wypadku niecierpiącym zwłoki lekarz powinien sam podjąć decyzję o wyborze metody leczenia. Zwracanie się przez lekarza do sądu opiekuńczego po to, żeby sąd w ciągu kilkudziesięciu minut po nadesłaniu faksu wydał postanowienie, stanowi naruszenie (…) art. 34 ust. 6 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Jest oczywiste, że sąd musi mieć czas na rozpoznanie sprawy, wysłuchanie uczestników i przeprowadzenie dowodów. Sąd powinien przy wyborze metody leczenia kierować się nie tylko dobrem ciała pacjenta, co z zasady będzie wymagało zasięgnięcia opinii biegłego, lecz również poszanowaniem jego systemu wartości. Nierozsądne jest oczekiwanie lekarza, że sąd od razu podejmie decyzję”. Decyzja taka podlega również apelacji w postępowaniu odwoławczym, mimo że do wykonania zabiegu (po uzyskaniu nieprawomocnej zgody sądu rejonowego) już doszło. „Na szczęście” ewentualną odpowiedzialność w tym zakresie poniosą już nie lekarze (działając w oparciu o nieważną zgodę postępowali w „nieświadomości bezprawności czynu”), tylko sąd rejonowy. Na zakończenie komentator podkreśla: „Orzeczenie przypomina (…) o prawie do decydowania o wyborze metody leczenia. Pacjent nie może być pozbawiony tego prawa w drodze przesłania przez lekarza faksu do sądu, który natychmiast na posiedzeniu niejawnym zatwierdza wskazaną metodę leczenia”.

Z powyższych rozważań wynika zatem, że sprzeciw rodzica, opiekuna prawnego, nawet przy współistnieniu sprzeciwu samego pacjenta, może być wzruszony albo decyzją sądu, albo samego lekarza, jeżeli wymienione osoby działają na niekorzyść pacjenta. Podstawą przyjęcia takich rozwiązań są określone założenia: według pierwszego z nich pacjent małoletni (nawet jeśli ukończył 16 lat) nie ma pełnej zdolności do rozeznania skutków swoich decyzji, według drugiej rodzice dokonujący wyboru w zakresie zdrowia lub życia dziecka również nie mają pełnych uprawnień do decydowania, gdyż nie wyrażają woli o sobie, lecz o innym człowieku.

Przy spełnieniu obu tych przesłanek tak wyrażony sprzeciw nie może być traktowany na równi z niepodważalnym sprzeciwem osoby pełnoletniej, nieubezwłasnowolnionej i zdolnej do wyrażenia woli.

Lekarz nie może również oczekiwać, że w większości sytuacji ciężar podjęcia decyzji o naruszeniu woli rodziców i małoletniego pacjenta weźmie na siebie sąd opiekuńczy. „Przypadkiem niecierpiącym zwłoki”, w którym lekarz będzie musiał przejąć odpowiedzialność za taką decyzję i ewentualnie wejść w konflikt ze światopoglądem rodziców, będzie każda sytuacja, w której nie ma czasu na przeprowadzenie normalnego, jawnego postępowania sądowego, wysłuchania stron i świadków, zasięgnięcia opinii biegłego itp.