Na ważny temat

Reforma, która okazała się iluzją

O napiętej sytuacji w ochronie zdrowia i byciu ministrem z Bartoszem Arłukowiczem (PO), przewodniczącym sejmowej komisji zdrowia, byłym ministrem zdrowia, rozmawia Ewa Szarkowska

MT: Parlament błyskawicznie uchwalił specustawę kierującą jednorazowo do ochrony zdrowia 281,8 mln zł. Według wcześniejszych zapowiedzi miało to być 2,8 mld zł. Mimo to głosował pan za.


Bartosz Arłukowicz:
Każde dodatkowe środki w ochronie zdrowia są cenne. Przypomnę, że złożyłem poprawki do tego projektu, które miały zapewnić realizację wcześniejszych zapowiedzi. Niestety, Prawo i Sprawiedliwość było przeciw własnym obietnicom.


MT: Z wyjaśnień ministra Radziwiłła wynika, że cała kwota ze specustawy ma zostać przeznaczona na zakup sprzętu i aparatury. Z uwagi na procedury przetargowe wykorzystanie tej kwoty do końca roku wydaje się chyba mało realne.


B.A.:
Tak samo jak mało realne jest zapewnienie opieki dentystycznej w szkołach poprzez kupno 16 dentobusów. Jest to kolejna iluzja tworzona przez rządzących. Trudno przecież sobie wyobrazić, aby jeden dentobus był w stanie zapewnić odpowiednią opiekę dentystyczną na terenie całego województwa. Poza tym nie wiemy, jak będą wyposażone dentobusy. Czy będzie można w nich wykonywać jedynie przeglądy stomatologiczne, czy też inne procedury?


MT: Podczas głosowania w sejmowej komisji zdrowia przepadła poprawka, która umożliwiałaby dofinansowanie świadczeń w perspektywie trzyletniej na kwotę 900 mln zł. Komisja oddaliła też wniosek o dofinansowanie obowiązkowych szczepień przeciwko pneumokokom. Takie decyzje muszą budzić kontrowersje.


B.A.:
To pokazuje chaos, w jakim funkcjonuje resort zdrowia. Od początku kadencji nie ma jasnego kierunku działania. Najpierw są głośne zapowiedzi, ogłaszanie sukcesu, a dopiero później jest wykonywana realna praca, która różni się od pierwotnych planów. To wprowadzanie obywateli w błąd.


MT: Minister Radziwiłł od początku zapowiadał stworzenie sieci szpitali i dopiął swego.


B.A.:
Tylko że ustawa o sieci szpitali wywoła wielkie wstrząsy, bo lista placówek i oddziałów, które do sieci się nie zakwalifikowały, jest długa. Jest też taka możliwość, że sieć będzie fikcyjną, papierkową regulacją, bo mimo iż weszła w życie, w kilku województwach NFZ przedłuża kontrakty z placówkami, które się w niej nie znalazły.


MT: Wiele placówek zakwalifikowanych do sieci uważa, że wysokość przyznanego im ryczałtu jest zaniżona. Jak tłumaczą dyrektorzy, to efekt obniżki wycen procedur ujętych w JGP. Niektóre świadczenia, np. w kardiologii czy ortopedii, obniżono nawet o 30 proc.

B.A.: Trudno, żeby dyrektorzy byli zadowoleni z zaproponowanych im ryczałtów, skoro do ich obliczenia bierze się procedury wykonane w 2015 roku, a nie uwzględnia się zmian kosztów, np. energii elektrycznej, leków i samych procedur medycznych. Do t...