Kraj

Nowy dyrektor Degi nadzieją na zmiany

Danuta Pawlicka

W klinicznym Ortopedyczno-Rehabilitacyjnym Szpitalu im. W. Degi w Poznaniu zmiany zaczęły się fatalnie od aresztowania szefa kliniki, a potem nagle został odwołany wieloletni dyrektor.

Pierwszym zaskoczeniem dla personelu poznańskiej lecznicy było aresztowanie znanego profesora kierującego jedną z ważnych klinik. Policjanci na oczach pacjentów wyprowadzili w kajdankach specjalistę pełniącego od niedawna funkcję pełnomocnika rektora UM do spraw restrukturyzacji szpitala. Zatrzymany przyznał się do wzięcia trzech „gratyfikacji” w wysokości 20 tys. zł i opuścił areszt z zakazem powrotu do pracy. Pieniądze, które według wyjaśnień pomogły chorym skrócić kolejkę oczekiwania na operację, miał przyjąć w okresie od czerwca do października ub.r. Czy to przyczyniło się do zmian na dyrektorskim fotelu i spowodowało kontrolę szpitala, tego nie wiadomo. Spekulacji nie ucina prof. Maciej Wilczak, rzecznik UM w Poznaniu, pytany, czy mamy do czynienia z „trailerem” zapowiadającym podobne działania w czterech pozostałych szpitalach klinicznych.