Opinie

Sprzęt nie jest autorem sukcesu

O rozwoju chirurgii onkologicznej, światowych osiągnięciach i pozycji polskich ośrodków w zakresie rekonstrukcji z prof. dr. hab. med. Adamem Maciejewskim rozmawia Wojciech Skowroński

MT: Jesienią ubiegłego roku w gliwickim instytucie z udziałem m.in. specjalistów z USA i Korei Południowej odbyło się międzynarodowe sympozjum chirurgii rekonstrukcyjnej. Zaproszeni zagraniczni goście przedstawili nowe trendy i rozwiązania w zakresie chirurgii mikronaczyniowej, stosowane w uznanych międzynarodowych ośrodkach. Jak zatem rozwija się polska chirurgia rekonstrukcyjna na tle zagranicznych osiągnięć?


Prof. Adam Maciejewski:
Do światowego poziomu jeszcze nam trochę brakuje i nie mówię o wyposażeniu, bo w tym zakresie zbytnio nie odbiegamy od zagranicznych ośrodków, ale o doświadczeniu, które jest wynikiem dłuższego czasu pracy i dłuższego okresu stosowania różnego rodzaju technik odtwórczych.


MT: Po ostatnich osiągnięciach IO w Gliwicach można odnieść wrażenie, że medycyna rekonstrukcyjna rozwija się jednak szybko i można postawić znak równości między Polską a innymi, wiodącymi ośrodkami.


A.M.:
Nie do końca się z tym zgodzę. Oprócz naszego, gliwickiego ośrodka, w Polsce jest niewiele placówek zajmujących się medycyną rekonstrukcyjną. Nie wiem, kiedy będziemy mogli postawić znak równości. Rozwoju polskiej chirurgii rekonstrukcyjnej nie da się przełożyć na czas. Oczywiście istnieją działy medycyny rekonstrukcyjnej, w których jesteśmy na światowym poziomie, ale globalnie i biorąc pod uwagę liczbę ośrodków, procedur, a także jakość wykonywanych rekonstrukcji (ze względu na ich wieloetapowość) trzeba przyznać, że jeszcze nam trochę brakuje. Dzielimy się doświadczeniami, wymieniamy poglądy, staramy się dorównać zagranicznym ośrodkom, by w końcu postawić kiedyś ten znak równości.