Dostęp Otwarty

Słowo wstępne

Słowo wstępne

prof. dr hab. n. med. Maria Barcikowska, Redaktor Naczelna

Small barcikowska maria 3 opt

prof. dr hab. n. med. Maria Barcikowska

Drogie Koleżanki i Drodzy Koledzy!

Jedno jest pewne – mamy lato. Wybrano nowego prezydenta i nowego ministra. W codziennej pracy neurologa niewiele to zmienia. Może dwie zarwane noce przed telewizorem… Oczywiście dla tych, którzy go mają, bo ostatnio modne jest nie mieć telewizora, a „M jak miłość” ogląda się w głębokiej konspiracji. W neurologicznej ochronie zdrowia od dawna nic się nie zmieniło. Może jakieś modyfikacje w AOS… Zawsze na gorzej, na taniej i zawsze ze szkodą dla chorego. O samopoczuciu neurologa nie wspominam, bo w końcu nie o to chodzi. Nawet my sami osiągnęliśmy już stan obojętności.

NFZ pracuje obecnie (zresztą kolejny raz) nad szpitalnictwem, chociaż od dawna wszyscy wiedzą, że hospitalizacje są najdroższe i każda nowoczesna służba zdrowia stawia sobie za cel, żeby pobyty szpitalne ograniczyć do absolutnego minimum, także dla dobra chorego. W większości krajów europejskich diagnoza jednodniowa i ambulatoryjna stanowią podstawę racjonalnej organizacji opieki zdrowotnej. A u nas nie. A dlaczego? Bo nie! NFZ właśnie naprawia to, co nie powinno być wiecznie naprawiane, czyli hospitalizacje. To beznadziejne. Mam poczucie, że od lat ciągle piszę to samo. Całkowicie bezskutecznie. Jest tylko gorzej, poza jakąkolwiek logiką. Jako mieszkanka kraju, w którym rządzą prawie wyłącznie prawnicy, zaczynam się zastanawiać, czy ukrytym celem nie jest szybki rozwój licznych katedr prawa medycznego. Zarobek leży w zasięgu ręki.

Pielęgniarki wywalczyły sobie kolejną podwyżkę – przedwyborczą – i zwierają szyki do wywalczenia kolejnej, słusznie wyższej – powyborczej. Zrobiły to wyjątkowo sprawnie i bezboleśnie, kosztem strajku w jednym szpitalu. O ile się nie mylę i o ile sobie przypominam, ostatnia ogólnopolska podwyżka dla lekarzy miała miejsce podczas krótkich i burzliwych rządów PiS.

O neurologii i neurologach w Polsce nawet się nie wspomina. Jeżeli, to rzadko. I nie mówię już o podwyżkach. Nawet jeżeli udar mózgu jest trzecią co do częstości przyczyną zgonów w Polsce, traktuje się go jak chorobę serca. Zajmujemy się kardiologią, pakietem onkologicznym i podobno pakietem antykolejkowym. O tym ostatnim z litości jakoś coraz mniej słychać. I bardzo słusznie! Chorych neurologicznych (może poza sprawnymi i doskonale zorganizowanymi chorymi z SM) traktuje się marginalnie. Nie ma żadnych konkluzji. Nawet w rozreklamowanej i podobno opatrznościowej Ustawie o zdrowiu publicznym nie pada słowo neurologia. Nic o udarach, otępieniu, chorobach rzadkich, zwyrodnieniowych. Nic o mózgu i z mózgiem! W ogóle. Pozostawiam bez komentarza.

Na przekór temu życzę wszystkim wspaniałych wakacji!