Prawo

Czy możliwe jest zaniechanie leczenia bez skutków dla pacjenta?

Lek. Radosław Drozd

specjalista medycyny sądowej Zakład Prawa Medycznego Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu

Zdawałoby się, że jedyną odpowiedzią na pytanie postawione w tytule jest przeczenie. Każdy logicznie myślący człowiek zdaje sobie bowiem sprawę, że choroba jest procesem, którego ewolucja przebiega zazwyczaj od stadium początkowego, najmniej zaawansowanego (a więc teoretycznie najłatwiejszego do wyleczenia), do stadium zaawansowanego, które w znacznej części przypadków może się skończyć zgonem. Niewątpliwe wydaje się więc, że postawienie prawidłowej diagnozy i rozpoczęcie leczenia choroby w jak najwcześniejszej fazie zawsze jest korzystniejsze dla pacjenta, a jakiekolwiek zaniechanie w tym zakresie musi skutkować zmniejszeniem szans na najlepsze możliwe leczenie, dając podstawy do przypisania lekarzowi skutku w postaci zgonu albo narażenia zdrowia lub życia pacjenta na niebezpieczeństwo.

Wyjątkowo jednak mogą się zdarzyć sytuacje, w których mimo ewidentnego opóźnienia postawienia diagnozy i rozpoczęcia leczenia skutek w postaci pogorszenia zdrowia pacjenta budzi wątpliwości. Za przykład niech posłuży poniższa sprawa.[1]

Inercja terapeutyczna

Pacjentka jednej z przychodni w listopadzie 2009 roku zgłosiła się do lekarza z powodu wzdęć i nieregularnych wypróżnień. Po badaniu lekarskim otrzymała skierowanie m.in. na badanie USG jamy brzusznej oraz receptę na leki przeciw zaburzeniom trawienia tłuszczów. Po dziesięciu dniach zgłosiła się z wynikiem badania USG, a po jego analizie otrzymała skierowanie na badanie kału w kierunku pasożytów (lamblii) i krwi utajonej. Po tygodniu wykonała badania (test na krew utajoną w kale był dodatni) i z wynikiem zgłosiła się do przychodni. Jednak lekarz go zbagatelizował (nie wpisał wyniku do dokumentacji medycznej, przypisując go obecności żylaków odbytu) i zlecił kontynuację leczenia objawowego. Z powodu braku poprawy mimo stosowanego leczenia po trzech miesiącach pacjentka ponownie udała się do przychodni. Lekarz nie zlecił jednak żadnych dodatkowych badań, kontynuowano leczenie objawowe. Pacjentka zjawiła się ponownie po pięciu miesiącach, skarżąc się na nasilanie się dolegliwości oraz występowanie objawów dodatkowych: chudnięcia i kłopotów ze snem, nie spowodowało to jednak zmiany postępowania lekarskiego. W efekcie leczenie zachowawcze, bez przeprowadzenia jakiejkolwiek dodatkowej diagnostyki, było kontynuowane przez prawie 16 miesięcy od pierwszej wizyty pacjentki, a ostatecznie postawiono diagnozę zespołu jelita drażliwego.

Leczenie bez sukcesu

W końcu zaniepokojona swoim stanem kobieta prywatnie wykonała komplet badań krwi oraz USG jamy brzusznej i skonsultowała się z chirurgiem. Lekarz polecił jak najszybszą konsultację w poradni chirurgicznej. Z wynikami badań pacjentka po raz kolejny...

Pełna wersja artykułu omawia następujące zagadnienia:

Pacjentka kontra przychodnia

Jeszcze za życia pacjentka wszczęła postępowanie cywilne przeciwko przychodni, po jej śmierci kontynuowane przez córkę. Sąd I instancji nie miał wątpliwości, [...]

Czy to było zaniedbanie?

Sąd apelacyjny rozpatrywał tę sprawę w wyniku apelacji wniesionych zarówno przez powódkę, jak i przez pozwanych. Ci drudzy twierdzili m.in., że [...]

Odpowiedzialność za powstałą szkodę

Sąd apelacyjny uznał, że podstawą prawną odpowiedzialności nie może być związek przyczynowy pomiędzy nieprawidłowym działaniem pozwanej przychodni a skutkami w postaci [...]

Podsumowanie

Sąd wysnuł tezę, według której „ochrona prawna na podstawie [przepisów ustawy z 2008 r. o prawach pacjenta] obejmuje, poza naruszeniem dóbr [...]