Dostęp Otwarty

SKUTKI RAŻĄCEGO NIEDBALSTWA

Krzysztof Izdebski, rzecznik praw lekarza Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izby Lekarskiej w Toruniu

Rzecznik praw lekarza Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izby Lekarskiej w Toruniu

Wykonywanie zawodu lekarza obarczone jest coraz większym ryzykiem. Presja czasu, presja enefzetowskiej biurokracji i dodatkowo wizja tego, że niepowodzenie może być odczytane przez pacjenta jako mniej lub bardziej, jednak zawinione zachowanie lekarza, które powinno zostać zweryfikowane przez prokuraturę – wszystkie te elementy składają się na dość ponury obraz tego, z jaką rzeczywistością muszą się zmagać lekarze.
O atmosferze wokół lekarzy dobitnie świadczy tytuł artykułu umieszczonego na oficjalnej stronie internetowej Prokuratury Krajowej (13 lipca br.), w którym chwali się ona osiągnięciami w tzw. sprawach lekarskich. Tytuł brzmi: „Prokuratura lepiej broni pacjentów i ściga lekarzy”. Opublikowane dane statystyczne są jednoznaczne w swojej wymowie.
W 2016 roku prokuratury w całym kraju prowadziły 4963 postępowania dotyczące błędów medycznych. To blisko 45 proc. więcej postępowań niż w 2015 roku. W porównaniu do 2015 roku o ponad 23 proc. wzrosła liczba postępowań wszczętych w 2016 roku, a dotyczących tego typu przestępstw. Zdaniem Prokuratury Krajowej jest to efekt utworzenia specjalnych wydziałów do spraw błędów medycznych w prokuraturach regionalnych.
Jeśli chodzi o liczby, to dane za ub.r. są następujące: decyzjami merytorycznymi zakończono 1767 spraw, w tym 113 aktem oskarżenia, 4 wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze. W 212 przypadkach prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania przygotowawczego, a w 1438 umorzyła postępowanie. Sprawy zakończone aktem oskarżenia lub wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze stanowiły zatem 6,6 proc. postępowań zakończonych decyzjami merytorycznymi. W 2015 roku było to 4 proc.

CZY UBEZPIECZENIE ODPOWIEDZIALNOŚCI CYWILNEJ ZAWSZE NAS CHRONI?
Biorąc zatem pod uwagę wszystkie przedstawione okoliczności, wydaje się, że kluczowa z punktu widzenia lekarza jest dobra polisa OC, która co prawda nie uchroni przed odpowiedzialnością karną, ale złagodzi ból odpowiedzialności cywilnej – kiedy sąd uzna, że z tytułu popełnienia błędu w sztuce lekarskiej zobowiązani jesteśmy zapłacić na rzecz pacjenta określoną kwotę pieniędzy.
W powyższym kontekście zasadne wydaje się pytanie o to, czy istnieją sytuacje, w których ubezpieczyciel może odmówić ochrony ubezpieczeniowej i tym samym nie wypłacić zasądzonego odszkodowania lub zadośćuczynienia, mimo że lekarz miał ważną polisę OC? Odpowiedź jest niestety twierdząca. Owszem, może się zdarzyć, że lekarz posiadając aktywną polisę OC, będzie zmuszony z własnych pieniędzy zapłacić zasądzone prawomocnie odszkodowanie lub/i zadośćuczynienie.
Należy przytoczyć w tym miejscu treść artykułu 827 par. 1 Kodeksu cywilnego, w którym czytamy: „Ubezpieczyciel jest wolny od odpowiedzialności, jeżeli ubezpieczający wyrządził szkodę umyślnie; w razie rażącego niedbalstwa odszkodowanie nie należy się, chyba że umowa lub ogólne warunki ubezpieczenia stanowią inaczej lub zapłata odszkodowania odpowiada w danych okolicznościach względom słuszności”.

• Ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania w następujących przypadkach:
• gdy osoba ubezpieczona wyrządziła szkodę umyślnie;
• gdy osoba ubezpieczona dopuściła się rażącego niedbalstwa – chyba że umowa lub ogólne warunki ubezpieczenia stanowią inaczej.

RAŻĄCE NIEDBALSTWO
Kluczowym pojęciem jest „rażące niedbalstwo”. Jak wskazuje orzecznictwo sądowe, rażące niedbalstwo jest stanem graniczącym z umyślnością. Należy wyraźnie odróżnić rażące niedbalstwo od „zwykłego” niedbalstwa, czyli takiego zachowania, gdzie określona osoba przewiduje skutki swojego działania lub zaniechania, lecz spodziewa się, że ich uniknie oraz gdy skutków tych nie przewiduje, chociaż może i powinna je przewidzieć (wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 8 września 2016 roku I ACa 330/16). Rażące niedbalstwo to sytuacja, w której doszło do „przekroczenia elementarnych zasad staranności”.

PRZYKŁAD SPRAWY SĄDOWEJ
Jako przykład sytuacji, w której stwierdzono rażące niedbalstwo lekarza, co skutkowało koniecznością poniesienia przez niego kosztów zapłaty zadośćuczynienia z własnych pieniędzy, można wskazać sprawę zakończoną 23 czerwca 2017 roku wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Katowicach (sygn. akt I ACa 181/17). W sprawie tej matka i siostra zmarłej pacjentki pozwały lekarza anestezjologa i jego ubezpieczyciela o zasądzenie zadośćuczynienia za krzywdę z związku ze śmiercią ich krewnej.
Sąd Okręgowy, który rozpoznawał sprawę w I instancji, uznał zasadność powództwa przeciwko lekarzowi i zasądził od niego na rzecz powódek zadośćuczynienie w kwotach odpowiednio 70 tys. i 80 tys. zł. Natomiast powództwo przeciwko ubezpieczycielowi ocenił jako bezzasadne i w całości je oddalił. Sąd ustalił, że pozwany lekarz został skazany w sprawie karnej za to, że podczas przeprowadzania planowej operacji kontynuował znieczulenie pacjentki po dwóch nieudanych próbach wprowadzenia rurki intubacyjnej do tchawicy i stosował nieodpowiednią, kategorycznie przeciwwskazaną w operacjach wola rurkę krtaniową, czym naraził życie pacjentki. Następnie lekarz zdecydował się, wbrew zasadom wiedzy i sztuki medycznej, na operację chirurgiczną, podczas której ujawniła się wiotkość tchawicy, która doprowadziła do ostrej niewydolności oddechowej, niedotlenienia ośrodkowego układu nerwowego, skutkujących nagłym zatrzymaniem krążenia, co przyczyniło się do zaburzeń wewnątrzustrojowych skutkujących m.in. uogólnionymi zaburzeniami krzepnięcia, doprowadzając do ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej i w konsekwencji do zgonu pacjentki.
Lekarz, postępując prawidłowo, powinien zdaniem sądu odstąpić od operacji i skierować pacjentkę do szpitala o wyższym stopniu referencyjności. Pozwany lekarz dopuścił się w ocenie sądu rażącego niedbalstwa podczas operowania pacjentki. Sąd Okręgowy uznał, że ubezpieczyciel nie odpowiada za skutki rażącego niedbalstwa lekarza, bo tak przewidziano w umowie ubezpieczenia.
Jak zaznaczył sąd, rażącym niedbalstwem jest takie zachowanie lekarza, które zagraża zdrowiu i życiu pacjenta. Takiego zachowania dopuścił się pozwany lekarz. Z tego powodu odpowiedzialność ubezpieczyciela jest wyłączona. Pozwany lekarz anestezjolog powinien zapłacić powódkom zadośćuczynienie, gdyż naruszył ich dobra osobiste w postaci prawa do życia w rodzinie.
Orzeczenie to zostało zaskarżone przez wszystkie strony procesu. Sądem właściwym dla rozpoznania apelacji był Sąd Apelacyjny w Katowicach. Sąd ten oddalił wszystkie wniesione apelacje. Wyrok jest zatem prawomocny.

ZNACZENIE SKAZUJĄCEGO WYROKU KARNEGO DLA SPRAWY CYWILNEJ
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że sprawie śmierci pacjentki nadano najpierw bieg w ramach postępowania karnego. Sprawę prowadziła więc prokuratura, która skierowała przeciwko lekarzowi akt oskarżenia. Sąd uznał lekarza za winnego popełnienia przestępstwa nieumyślnego spowodowania śmierci (art. 155 Kodeksu karnego) i skazał go na karę dwóch lat pozbawienia wolności, której wykonanie zostało warunkowo zawieszone na okres próby wynoszący cztery lata. Wobec lekarza orzeczono także karę grzywny oraz zakaz wykonywania zawodu lekarza na trzy lata. Lekarz został także zobowiązany do częściowego naprawienia szkody przez zapłatę na rzecz rodziców zmarłej pacjentki kwot po 50 tys. zł.
Skazujący wyrok karny jest jednak często bardzo dobrym początkiem sprawy cywilnej. I tu wracamy do cywilnej sprawy o zapłatę zadośćuczynienia, wytoczonej lekarzowi przez matkę i siostrę zmarłej pacjentki. Rozpoznający sprawę cywilną (wniesione apelacje) Sąd Apelacyjny w Katowicach stanął na stanowisku, że skazanie lekarza za nieumyślne spowodowanie śmierci pacjentki w procesie karnym przesądza o jego odpowiedzialności cywilnoprawnej z tytułu zadośćuczynienia.

Art. 11 Kodeksu postępowania cywilnego
Ustalenia wydanego w postępowaniu karnym prawomocnego wyroku skazującego co do popełnienia przestępstwa wiążą sąd w postępowaniu cywilnym. Jednakże osoba, która nie była oskarżona, może powoływać się w postępowaniu cywilnym na wszelkie okoliczności wyłączające lub ograniczające jej odpowiedzialność cywilną.

Co do wysokości zadośćuczynień – jak wskazał sąd – wymiar świadczenia podlega uznaniu sędziowskiemu. Zdaniem Sądu Apelacyjnego sąd I instancji właściwie ocenił, że krzywda doznana przez powódki uzasadnia przyznanie im wysokich zadośćuczynień. Powódki traumatycznie przeżyły śmierć najbliższej krewnej. Zdarzenie to silnie oddziałuje na ich psychikę i jest ciągle źródłem wielkiego cierpienia. Uzasadnia to przyznanie im znacznej rekompensaty pieniężnej. Poziom zadośćuczynień określonych przez Sąd Okręgowy był odpowiedni, a oczekiwania powódek co do podwyższenia zasądzonych świadczeń Sąd Apelacyjny ocenił jako zbyt wygórowane. Krótko mówiąc, rażące niedbalstwo będzie kosztować w tym wypadku lekarza 150 tys. zł płatnych z własnej kieszeni.