Czy lekarze będą przymusowo szczepieni przeciwko odrze?

06 listopada 2018

Temat szczepień jest znów aktualny.

Pojawienie się na Mazowszu ognisk odry wywołało drażliwy temat lekarskich szczepień. Szczepić się przeciwko odrze czy nie? – to obecnie najgorętszy wątek w dyskusjach lekarzy na zamkniętych forach internetowych. – Mój austriacki pracodawca wymagał ode mnie obowiązkowo takich szczepień przy zatrudnieniu, więc w przeciwieństwie do kolegów mam problem z głowy – dzieli się swoim doświadczeniem jedna z lekarek.
Prawda jest taka, że w Polsce od lekarzy nikt szczepień nie wymaga.
A sami lekarze nie bardzo się do tego kwapią. Dobitnie pokazują to co roku dane Krajowego Ośrodka ds. Grypy. W grupie lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia przeciwko grypie szczepi się co roku ok. 3,6 proc. tych osób.
Wybuch zachorowań na odrę spowodował popłoch i zamieszanie. Pojawiły się też głosy, by w końcu uregulować tę sprawę.
– W szpitalach jest duży ruch wokół szczepień przeciwko odrze. Wszyscy się zastanawiają, czy badać przeciwciała, czy się od razu szczepić, czy zrezygnować. Każdy lekarz decyduje o tym samodzielnie – relacjonuje Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.
Jak dodaje, prawdopodobnie spora grupa lekarzy nie jest zaszczepiona. Nawet ci urodzeni po 1975 roku, w którym wprowadzono obowiązek szczepienia przeciwko odrze, często nie są pewni, czy przeszli szczepienie i czy dwiema dawkami. Nikt tego wówczas aż tak rygorystycznie nie pilnował. – Dziś są narażeni, dlatego jestem za tym, by lekarze się zaszczepili – tłumaczy prezes Janicka, która postuluje wprowadzenie kalendarza szczepień dla lekarzy.
Jak przyznaje, lekarze nie są grupą, której łatwo jest coś odgórnie narzucić, dlatego odwołuje się do ich odpowiedzialności. – Zawleczenie przez lekarza choroby na oddział dziecięcy, zakaźny czy OIOM jest ogromnym narażaniem pacjentów. Mówię od lat, że jako profesjonaliści powinniśmy mieć określony zakres wymaganych szczepień. Dziś obowiązkowe jest tylko szczepienie przeciwko żółtaczce typu B. Szpitale rzeczywiście tego pilnują. Badają przeciwciała, wysyłają na doszczepienie. Jednak przydałby się większy zakres, by wyeliminować zagrożenie, bo przecież mamy kontakt z ludźmi, i to chorymi – dodaje.
Bożena Janicka apeluje do władz sanitarnych, aby bezwzględnie rozważyć szczepienia przeciwko odrze dla lekarzy o niskim poziomie przeciwciał oraz tych, którzy nie byli szczepieni lub nie są w stanie tego ustalić.
Jak sama przyznaje, pomysł może nie doczekać się szybkiej realizacji z uwagi na koszty.
– Osoby świadome powinny więc zaszczepić się we własnym zakresie, by potem nie żałować – dodaje.

ID

Komentarze (0)

Dziękujemy, za dodanie komentarza

, aby komentować