Anestezjolodzy odchodzą całymi zespołami

29 listopada 2019

Kryzys w szpitalu na Banacha

W Centralnym Szpitalu Klinicznym na Banacha sytuacja jest napięta. W czwartek wypowiedzenia złożyło pięciu anestezjologów z II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Już wcześniej z obsadą był duży kłopot, bo dyżury pełniło tylko sześć osób. Z tego powodu na 23 sale operacyjne działało tylko 9. Pozostali z 53 lekarzy kliniki są zatrudnieni w niepełnym wymiarze albo są rezydentami i nie mogą pracować samodzielnie. 

Jak donosi „Rzeczpospolita”, medycy odchodzą, bo CSK płaci najmniej w Warszawie. Gdy w innych szpitalach stawka anestezjologa średnio wynosi 150 zł za godzinę, doświadczony specjalista na Banacha dostaje 90 zł. 

Jak mówi w rozmowie z podyplomie.pl dr Jerzy Gryglewicz, przewodniczący Regionu Mazowieckiego Związku Zawodowego Anestezjologów, problem braku anestezjologów nie dotyczy wyłącznie warszawskiego szpitala, ale całej Polski. – Co chwila mamy informacje o zaprzestaniu działalności jakiegoś oddziału z powodu braku lekarzy. W dużej mierze dotyczy to oddziałów intensywnej terapii – mówi.

Jak zauważa dr Jerzy Gryglewicz, zmienił się sposób rozwiązywania konfliktów. – O ile kiedyś rozwiązaniem był strajk, to obecnie lekarze po prostu zmieniają pracę, z czym nie mają najmniejszych problemów. Dyrektorzy są pod ścianą. Spotykają się z wypowiedzeniami całych zespołów, których odejście paraliżuje działanie oddziałów, a nawet całych szpitali – mówi.

W ocenie Jerzego Gryglewicza odejście anestezjologów w największym warszawskim szpitalu będzie bardzo dotkliwe dla wszystkich oddziałów zabiegowych – chirurgicznego, ginekologicznego czy ortopedycznego.

Spowoduje to odwoływanie zabiegów, a nawet zagrożenie życia, ponieważ pozostałe szpitale zmagają się z podobnymi problemami pod koniec roku – mówi dr Gryglewicz. – Konieczne są zmiany systemowe, takie jak redukcja liczby szpitali – dodaje.

ID

Komentarze (2)

Dziękujemy, za dodanie komentarza

, aby komentować

pracownik

30.11.2019 16:31

Troche więcej rzetelności w pisaniu wiadomości - a nie powtarzanie niepotwierdzonych wiadomości - zwykle działa kilkanaście sal a nie 9, dyżur pełni w każdej dobie 6 specjalistów na różnych stanowiskach a nie 6 ogóle ( a to robi różnice); z całego zespołu specjalistów tylko 2 osoby nie dyżurują, tylko kilku z zatrudnionych specjalistów jest na części etatu, 90% zatrudnionych osób jest na umowie cywilno-prawnej, każdy rezydent ma pełny etat rezydencki, na szczęście w tym szpitalu (jako autonomicznej jednostce UCK) nie ma ani ginekologii, ani ortopedii.
Prawdziwa niestety jest stawka godzinowa.

0

Gluś

04.12.2019 08:21

Widzę jednak, że związkowość to stan umysłu. Czy to tak trudno zauważyć, że politycy mają nasze środowisko w głębokim poważaniu? Wobec tego poczekajmy aż stawki urosną do wartości przy których politycy postanowią zostać anestezjologami, w tym konkretnym przypadku. Czy ograniczenie liczby szpitali ma mieć według dr Gryglewicza efekt stabilizujący, a może obniżający stawki? Tylko w tym kraju związki grają z politykami nawet się z tym nie kryjąc.

0