Po wzroście zgonów niecovidowych resort zapowiada odmrożenie części łóżek

Ochrona zdrowia nie tylko dla pacjentów z koronawirusem

Odmrażanie w najbliższych tygodniach części łóżek w szpitalach standardowych dla pacjentów niecovidowych i przywracanie ochrony zdrowia dla tych pacjentów zapowiedział w poniedziałek rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.
Rzecznik resortu zdrowia był pytany, dlaczego otwierane są nowe szpitale covidowe, skoro nie jest wypełniony pacjentami szpital na Stadionie Narodowym. Adrusiewicz odparł, że szpitale tymczasowe to bufor na ewentualną trzecią falę koronawirusa, która - jak mówił - może nas czekać na przełomie stycznia i lutego. Wyjaśnił, że obecnie w kraju jest ok. 800 łóżek w szpitalach tymczasowych, niektóre z nich w trakcie stopniowego uruchamiania.
Dodał, że w najbliższych tygodniach odmrażana będzie część łóżek w szpitalach standardowych dla pacjentów niecovidowych. - Pamiętajmy, że służbę zdrowia musimy przywracać także dla pacjentów, którzy nie są pacjentami covidowymi - podkreślił Andrusiewicz. Dodał, że chodzi o to, aby nie powrócić do wysokiej liczby zgonów, które wynikały nie tylko z zachorowania na COVID-19.
Przypomnijmy, że według najnowszych danych GUS, w październiku tego roku zmarło w sumie 45,4 tys. Polaków. O 14 tys. więcej niż rok wcześniej. Według specjalistów już od początku pandemii liczba zgonów zwiększała się, choć początkowo nieznacznie. Obecna nadwyżka jest jednak bardzo duża i nie ma mowy o przypadkowości.  
- To może wskazywać, że w początkowym okresie epidemii nasze działania były bardziej skuteczne, a teraz niestety już nie. Z danych, jakimi obecnie dysponujemy, wynika, że do 30 proc. aktualnej nadwyżki zgonów spowodowanych jest covidem. Być może - bo będziemy to w stanie rozstrzygnąć dopiero gdy pojawią się ostateczne dane o przyczynach zgonów - ta nadwyżka wynika bardziej z innych chorób niż COVID-19 – mówił niedawno w wywiadzie w Ineria.pl Bogdan Wojtyniak z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-PZH.
Niestety, dopiero dokładne dane o przyczynach zgonów dadzą odpowiedź na pytanie, którym pacjentom, z jakimi dokładnie schorzeniami ta epidemia najbardziej zaszkodziła.
Jak wyjaśnił podyplomie.pl prof. Andrzej Marszałek, krajowy konsultant w dziedzinie patomorfologii, żeby poznać odpowiedź na to pytanie, trzeba uzbroić się w cierpliwość, ponieważ dane epidemiologiczne są publikowane z mniej więcej 2-letnim opóźnieniem. Dotyczy to wszystkich krajów, w tym często podawanych jako wzór Stanów Zjednoconych.
- Dodatkowo czym innym jest bieżąca statystyka z poszczególnych ośrodków, a czym innym dane globalne, populacyjne, dotyczące całego kraju w danym roku kalendarzowym. Gromadzenie danych z poszczególnych miejsc ich wytworzenia jest pierwszym etapem. Kolejny krok to eliminacja zgłoszeń wielokrotnych tego samego zdarzenia, a na koniec to połączenie baz danych i ich globalna analiza. Cały proces trwa, niezależnie od postępu informatyzacji – mówi prof. Marszałek.

id