Kontrowersje wokół izb porodowych: krok w stronę likwidacji porodówek?
Wiceminister wyjaśnia, jak będą działać „pokoje narodzin”
Awantura o wprowadzane od lutego przez Ministerstwo Zdrowia izby porodowe przeniosła się do Sejmu. Podczas czwartkowych obrad w ogniu krytyki znalazło się rozporządzenie podpisane w zeszłym tygodniu. Przewiduje ono, że odtąd porody mogą odbywać się w specjalnych pomieszczeniach nad SOR-em pod opieką położnej. Opozycja grzmiała, że to zielone światło dla likwidacji oddziałów ginekologiczno-położniczych. Posłanka PiS Urszula Rusecka poinformowała, że od grudnia 2023 roku zlikwidowano 42 oddziały położnicze, mówiła o groźbie depopulacji i dramacie dla kobiet i dla kraju.
Pokoje tylko wyjątkowo?
W odpowiedzi wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski zapewnił, że Polki nie będą rodzić na SOR-ach. - Standardem w Polsce jest nadal poród na oddziale ginekologiczno-położniczym, a nie na SOR. Pokoje narodzin są rozwiązaniem przeznaczonym wyłącznie na sytuacje nagłe - mówił.
Wyjaśnił, że wydzielone i odpowiednio wyposażone „pokoje narodzin” przeznaczone będą na rzadkie i nagłe przypadki, jeśli w szpitalu nie ma położnictwa, natomiast w trakcie transportu kobiety rodzącej sytuacja będzie tego wymagała.
Dodał, że izby porodowe to będą osobne pokoje wyposażone m.in. w KTG, kardiomonitor, stanowisko do resuscytacji noworodka i inkubatory. I będą otwierane tylko po akceptacji konsultantów wojewódzkich i zapewnieniu warunków.
Jest to rozwiązanie dobrowolne i dotyczy wyłącznie tych szpitali, które nie mają oddziału położniczo-ginekologicznego albo których porodówki zostały zamknięte bądź przekształcone w oddziały ginekologii planowej.
Podkreślił, że położne są dobrze przygotowane do opieki. Dodał, że zamykanie porodówek jest konsekwencją sytuacji demograficznej, a decyzje w tej sprawie podejmują same szpitale lub samorządy. Podał przykład oddziału w Suchej Beskidzkiej, gdzie koncentracja zasobów przyniosła korzyści.
Według przedstawiciela resortu, to uporządkowanie sytuacji. Jak przekonywał, obecnie większość kobiety planuje swoje porody, udaje się w z góry ustalone miejsca. Niemniej zdarzają się sytuacje szczególne. Podał przykład porodu, który odbył się na SOR-ze w jednym z poznańskich szpitali. Sytuacja ta dotyczyła pacjentki, która w czasie trwania ciąży nie była u lekarza.
Co zakładają nowe przepisy?
Nowelizacja rozporządzenia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego wprowadza nową usługę medyczną: „opieka nad kobietą w ciąży i kobietą rodzącą realizowana przez położną”, która ma zwiększyć dostępność do opieki położniczej w szpitalach oddalonych o więcej niż 25 km od najbliższego oddziału ginekologiczno-położniczego. Przewidziano zorganizowanie opieki położniczej w placówkach, które choć nie mają odpowiedniego oddziału, dysponują izbą przyjęć lub szpitalnym oddziałem ratunkowym.
Najważniejsze elementy proponowanego rozwiązania to:
• Ocena stanu pacjentki przez położną – ciężarna, która zgłosi się samodzielnie do placówki, zostanie zbadana i oceniony zostanie stopień zaawansowania akcji porodowej.
• Zabezpieczenie transportowe – w przypadku konieczności przewiezienia pacjentki do szpitala z oddziałem położniczym zapewniony zostanie całodobowy transport medyczny z udziałem położnej i ratownika.
• Izba porodowa w placówce – w wydzielonym pomieszczeniu możliwe będzie incydentalne przyjęcie porodu, w sytuacji gdy stan pacjentki uniemożliwia bezpieczny transport. Izba porodowa będzie wyposażona w podstawowy sprzęt monitorujący i resuscytacyjny dla matki i noworodka.
Ministerstwo zaznacza, że projekt nie przewiduje likwidacji oddziałów położniczo-ginekologicznych – decyzje dotyczące zmian w profilach szpitali pozostają w gestii ich właścicieli.
Rozporządzenie ma wejść w życie 31 stycznia 2026 roku.