Jak się zachować, gdy pacjent nagrywa przebieg wizyty?
Okręgowa Izba Lekarska w Gdańsku udostępniła analizę prawną
Jak się zachować, gdy pacjent nagrywa przebieg wizyty? Na to pytanie odpowiedział adwokat Karol Kolankiewicz w obszernej analizie opublikowanej na stronie internetowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku.
Zaawansowane urządzenia, takie jak smarfony, dyktafony czy ukryte kamery, sprawiły, że lekarze coraz częściej są nagrywani przez pacjentów podczas wizyt. Często nie czują się wtedy komfortowo, ponadto w wielu wypadkach są rejestrowani bez uprzedzenia, a osoby, które włączają nagrywanie, wcześniej zachowują się prowokacyjnie. Zasadne są więc pytania, jak sytuacja wygląda od strony prawnej. Czy takie praktyki pacjentów są legalne oraz jak się zachować, gdy pacjent nagrywa? Co można zrobić, gdy nagranie trafiło do sieci?
Adwokat Karol Kolankiewicz przeanalizował najczęstsze wątpliwości lekarzy. Jak czytamy w wyjaśnieniu prawnika, zdecydowana większość analiz wskazuje, że nagrywanie przez pacjenta przebiegu wizyty stanowi element realizacji szeroko rozumianego prawa pacjenta do informacji – może on więc nagrywać przebieg rozmowy z lekarzem, podobnie jak np. robić notatki. Pacjent nie musi o tym informować.
Natomiast przestępstwem jest podsłuchiwanie, nagrywanie oraz udostępnianie cudzych rozmów.
Czy nagrywanie z ukrycia, bez zgody lekarza, może mieć znaczenie prawne, gdyby ktoś chciał potem użyć nagrania jako dowodu np. w sądzie? To zależy od decyzji sądu. – Sądy i prokuratura nie odrzucają nigdy takiego dowodu z automatu. Zawsze podchodzą do niego z dużą ostrożnością, w tym konfrontują go z innymi dowodami, np. zeznaniami świadków i dokumentami (w tym zapisami w dokumentacji medycznej) – odpowiada mecenas Kolankiewicz.
Co jednak, gdy nagranie zostanie upublicznione? Mecenas Kolankiewicz stwierdza jednoznacznie: – Pacjent działa bezprawnie, gdy umieszcza w internecie bez zgody lekarza nagraną własną rozmowę z lekarzem. Narusza w ten sposób prawo lekarza do własnego wizerunku jako dobra osobistego chronionego przez przepis art. 23 Kodeksu cywilnego – wyjaśnia.
– Pacjent w ww. sposób naruszałby także przepisy art. 81 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, gdyż rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Zgoda osoby na rozpowszechnianie jej wizerunku w internecie lub innych mediach musi zostać udzielona wyraźnie i nie można się jej domyślać. Musi być udzielona wprost oraz w sposób niewątpliwy – dodaje prawnik.
Jeżeli lekarz nie wyraził zgody na rozpowszechnienie swojego wizerunku, to na drodze cywilnej (tzn. musi złożyć pozew do sądu powszechnego) ma prawo domagać się od sprawcy: zaniechania działań, w tym usunięcia filmu bądź nagrania ze strony lub portalu; usunięcia skutków naruszenia, np. w formie przeprosin; zapłaty zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę (w przypadku gdy naruszenie było zawinione). Możliwe jest także zasądzenie określonej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny (również w przypadku gdy naruszenie było zawinione).
Mecenas naświelta także szczegółowo inne aspekty używania urządzeń rejestrujących. Odpowiada m.in., dlaczego włączenie przez pacjenta urządzenia rejestrującego nie uzasadnia przerwania leczenia, a także dlaczego ewentualne nagrywanie wizyty przez lekarza jest ryzykowne.
Analizuje także, jak polskie przepisy regulują kwestię monitoringu pomieszczeń w placówce zdrowia za pomocą urządzeń umożliwiających rejestrację obrazu. Na koniec udziela rady:
– Zawsze warto tak prowadzić każdą rozmowę z każdym pacjentem, jakby nas nagrywał. Proszę pamiętać, że urządzenia do nagrywania każdy z nas ma np. w telefonie, a na rynku są dostępne niedrogie urządzenia (już od 200-300 zł), które wyglądają jak na filmach z Jamesem Bondem, np. są umieszczone w okularach, guziku lub w zegarku – przypomina adwokat.