Dostęp Otwarty

Felieton

Nowa odsłona

Prof. dr hab. med. Dariusz Moczulski

Przewodniczący Rady Naukowej „Diabetologii po Dyplomie”

Small moczulski prof pn (9) opt

Prof. dr hab. med. Dariusz Moczulski

 Z zadowoleniem przyjąłem propozycję objęcia funkcji Przewodniczącego Rady Naukowej „Diabetologii po Dyplomie”, której pierwszy numer wydany w nowej formie trzymają Państwo w rękach.

Po prawie trzech latach pracy jako Redaktor Naczelny „Medycyny po Dyplomie” potraktowałem to jako nowe wyzwanie z nadzieją, że wykorzystam swoje dotychczasowe doświadczenie w kształtowaniu ciekawego czasopisma skierowanego do wszystkich lekarzy, którzy zajmują się chorymi na cukrzycę.

Do Rady Programowej zaprosiłem osoby, dla których diabetologia jest życiową pasją. Poprosiłem ich, aby podpowiadali mi, co ciekawego dzieje się w diabetologii, na co warto zwrócić szczególną uwagę i z czym zapoznać czytelników. Chciałem gorąco podziękować Członkom Rady Naukowej za przyjęcie zaproszenia.

Do tej pory na łamach „Diabetologii po Dyplomie” publikowano głównie tłumaczenia artykułów anglojęzycznych. W nowej formie planujemy, aby czasopismo to zawierało ciekawe wywiady, reportaże, felietony, doniesienia ze zjazdów, opisy przypadków i krótkie artykuły poglądowe. Chciałbym, aby autorzy z Polski przekładali wiedzę i doświadczenia ze świata na rodzimy grunt, który niewątpliwie ma swoją specyfikę dotyczącą możliwości diagnostycznych i leczniczych. Zdaję sobie sprawę, że w Polsce są również inne czasopisma dla lekarzy zajmujące się cukrzycą, jednak uważam, że „Diabetologia po Dyplomie” pozostanie ich ciekawym uzupełnieniem. Bazując na bogatym doświadczeniu dziennikarskim wydawnictwa Medical Tribune tworzymy nową formę czasopisma, którego celem jest ułatwienie i umilenie czytelnikom procesu ciągłego kształcenia w diabetologii.

Nasz pierwszy krok to pytanie do Członków Rady Naukowej, co jest największym wyzwaniem diabetologii? Opinie Członków Rady Naukowej staną się podstawą do poszukiwania tematów najbliższych artykułów. Pytanie to zadałem również sobie i spróbuję na nie odpowiedzieć. Leczenie cukrzycy zmieniło się w ciągu ostatnich dekad. Pojawiły się nowe leki, nowe możliwości techniczne podawania insuliny czy pomiaru stężenia glukozy we krwi. Leczenie cukrzycy stało się przez to bardzo ciekawe. Można dobrać indywidualnie dla każdego chorego inny sposób leczenia. Część leków jest jeszcze zbyt droga, aby można je było w pełni wykorzystać u każdego pacjenta, ale mam nadzieję, że w najbliższym czasie nastąpi w tej kwestii poprawa. Cały czas nurtuje mnie jednak pytanie, czy w pełni wykorzystujemy dostępne metody leczenia. Trudno pogodzić się z faktem, że nadal u zbyt wielu osób rozpoznajemy cukrzycę typu 2 dopiero gdy wystąpią u nich objawy cukrzycy, ostry zespół wieńcowy czy udar mózgu. Fakt ten świadczy o tym, że nadal u zbyt wielu osób rozpoznajemy tę chorobę dopiero po kilku latach od jej wystąpienia. Nie funkcjonuje więc dobrze system wczesnego rozpoznania cukrzycy. Marnujemy w ten sposób szansę skutecznego leczenia w pierwszych latach od jej wystąpienia, gdy jest to z reguły łatwe, tanie i skuteczne. Strat tych nie uda się już nadrobić, gdy rozwiną się późne powikłania cukrzycy. Zbyt mało uwagi poświęcamy również zapobieganiu cukrzycy typu 2 u osób zagrożonych jej rozwojem. Wszystkie te osoby powinny być motywowane do zmiany stylu życia i przynajmniej raz w roku badane w celu wczesnego rozpoznania cukrzycy.

Innym istotnym problemem diabetologii jest fakt, że wielu chorych nie potrafimy przekonać do dobrej kontroli i leczenia cukrzycy. Praca z chorym na cukrzycę w znacznym stopniu powinna wykorzystywać doświadczenia z psychologii i pedagogiki. Cukrzyca nie boli, więc sztuką jest zmotywowanie chorego do sumiennego przestrzegania zaleceń związanych z jej leczeniem. Uważam, że zbyt rzadko organizuje się szkolenia prowadzone przez psychologów czy pedagogów dla lekarzy opiekujących się chorymi na cukrzycę. Istnieją sprawdzone metody przekazywania choremu informacji, motywowania go i wspierania, aby leczenie cukrzycy było jak najbardziej skuteczne. Bez takich szkoleń pozostaje lekarzom jedynie kierowanie się własną intuicją. Zbyt często straszy się chorych powikłaniami, co jest motywacją silną, lecz krótkotrwałą. Doświadczenia z wielu obserwacji wskazują, że lepszym sposobem jest w takim przypadku poszukiwanie pozytywnej motywacji. Na łamach „Diabetologii po Dyplomie” chcielibyśmy wesprzeć lekarzy zajmujących się chorymi na cukrzycę ciekawymi artykułami pisanymi przez psychologów i pedagogów. Sam z podziwem patrzę na coraz mniejszą liczbę późnych powikłań cukrzycy szczególnie u chorych, których udało się skutecznie zmotywować i wesprzeć w przeszłości. Z drugiej strony z żalem rozpoznaję późne powikłania cukrzycy u chorych, którym zabrakło głównie motywacji i wsparcia.