Dostęp Otwarty

Otolaryngologia

Decydowały milimetry

Urszula Dąbrowska
Konsultacja medyczna: dr Andrzej Sieśkiewicz

– To nie była trudna operacja – mówi o zabiegu usunięcia z czaszki stalowego pręta o centymetrowej średnicy dr n. med. Andrzej Sieśkiewicz z Kliniki Otolaryngologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. – Pokazała natomiast, jak istotna w nagłych wypadkach jest szybka i precyzyjna diagnostyka. Często milimetry decydują o życiu i zdrowiu.

Small 8687

Ryc. 1. Pręt penetrujący do oczodołu po jego dolno-bocznej ścianie (strona prawa) przebijający ścianę dolną i przyśrodkową oraz przegrodę nosa (skan TK – strona lewa).

Pacjenta w stanie dość ciężkim przewieziono śmigłowcem z Ełku do USK. Rano mężczyzna wyszedł na rozmowę w sprawie pracy i w drodze nadział się głową na metalowy pręt wystający z betonowego bloku na budowie (ryc. 1a). Nie pamięta, jak to się stało. Przechodnie zaalarmowali pogotowie. Ratownicy odcięli pręt i przetransportowali pacjenta do szpitala.

– To ważne, że nikt na miejscu nie próbował tego pręta usuwać – podkreśla dr Sieśkiewicz, który przeprowadził operację. – Nie pogłębiło to urazu. Wykonaliśmy diagnostykę obrazową, m.in. angio-TK, żeby stwierdzić, jaki jest stosunek ciała obcego do naczyń i nerwów, co miało pierwszorzędne znaczenie. Endoskopowo zlokalizowaliśmy ciało obce w obrębie oczodołu i jamy nosa. Określiliśmy jego położenie głównie względem nerwu wzrokowego. W badaniu tomografem nie było dobrze widoczne, bo artefakty, jakie daje tak duży metalowy przedmiot, zakłócały obraz i trudno było określić, w jakiej znajduje się odległości od nerwu wzrokowego i od tętnicy szyjnej (ryc. 1b).

Diagnostyka wykazała, że pręt przebił dolny brzeg lewego oczodołu, przeszedł pod gałką oczną, następnie przez przyśrodkową ścianę oczodołu i przegrodę nosowową, penetrując w kierunku tętnicy szyjnej wewnętrznej po stronie przeciwnej.

Podczas zabiegu lekarze usunęli fragmenty połamanych kości oczodołu, a także krwiak z okolicy urazu, a na końcu usunęli pręt tym samym kanałem, którym wszedł w czaszkę, szczególnie uważając na nerwy wzrokowe i gałkę oczną. Operacja trwała godzinę, z czego najwięcej czasu zajęła lokalizacja ciała obcego względem struktur naczyniowo-nerwowych. Pręt jest ciałem septycznym. Rekonstrukcję przeprowadzono więc w kolejnym etapie, po terapii antybiotykami, żeby zminimalizować ryzyko rozwoju zakażenia rany. Po sześciu dniach wykonano drugi etap leczenia operacyjnego – endoskopowo usunięto tkanki martwicze i dokonano rekonstrukcji ścian oczodołu.

Największą satysfakcją dla operujących jest fakt, że pacjent wyszedł z tego wypadku bez szwanku.

– Jego stan określam jako bardzo dobry – mówi dr Andrzej Sieśkiewicz. – Dobrze widzi, nie ma zaburzenia ruchomości gałki ocznej, nie ma dwojenia ani przepukliny oczodołowej. Nawet dwucentymetrowa rana nie jest widoczna, bo schowana jest w worku spojówkowym. A wszystko wyglądało na początku dość makabrycznie.