Dostęp Otwarty

Kraj

Chałupniczo fałszują recepty

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Blisko 700 fałszywych recept wykryli pracownicy pomorskiego oddziału NFZ. To swoisty rekord w skali kraju, choć proceder ten rozwija się również w regionie małopolskim, kujawsko-pomorskim i łódzkim.

Tylko w okresie od grudnia ubiegłego roku do maja tego roku pomorski oddział zidentyfikował 638 fałszywych recept. – Pierwsze realizacje wątpliwych co do autentyczności recept miały miejsce pod koniec 2014 roku – wyjaśnia Mariusz Szymański, rzecznik prasowy pomorskiego NFZ. – W ostatnich miesiącach zjawisko to bardzo mocno przybrało na sile. Według szacunkowych analiz kwota wypłaconej refundacji na Pomorzu na potencjalnie sfałszowane recepty przekroczyła w okresie od listopada 2014 do maja 2015 tego roku 200 tys. zł i rośnie z każdym kolejnym miesiącem. Warto wspomnieć, iż na tych receptach są na ogół leki o wysokiej kwocie refundacji. Fałszywe recepty na trudno dostępne leki realizowane są nie tylko w Trójmieście, ale na całym Pomorzu. Zjawisko nie jest czymś nowym, jednak dotychczas dotyczyło preparatów psychotropowych, przeciwbólowych i hormonów anabolicznych.

Sfałszowaną receptę bardzo trudno wykryć. – Na poziomie apteki jest to niemożliwe – twierdzi Andrzej Denis z Apteki św. Alberta w Gdyni, rzecznik prasowy Okręgowej Izby Aptekarskiej w Gdyni. – Spełniają wszelkie wymogi dotyczące wzoru i wyglądu recepty, numeracji, danych pacjenta, przychodni czy lekarza – zapewnia aptekarz. – Wykrycie fałszywek staje się możliwe dopiero w NFZ, dwa razy w miesiącu, na etapie przekazywania przez apteki informacji o zrealizowanych receptach – potwierdza Mariusz Szymański i dodaje: – O każdej fałszywej recepcie i podrobionych pieczątkach lekarskich informujemy aptekarzy przez tzw. Portal Świadczeniodawcy.

W opinii aptekarzy wyprodukowanie fałszywej recepty jest dziecinnie proste. – Wystarczy zdobyć czysty blankiet recepty i następnie skserować go np. dziesięć razy – tłumaczy Andrzej Denis. Każda z tych recept będzie miała co prawda ten sam numer, ale to bez znaczenia. Tego samego dnia oszust może zrealizować je w różnych aptekach na Pomorzu i nikt mu w tym nie przeszkodzi. – Na dodatek MZ zniosło wymóg stawiania przez lekarza pieczątki na recepcie, przez co jeszcze ten proceder uprościło. W opinii Andrzeja Denisa proceder fałszowania recept nie jest na razie prowadzony na skalę masową, ale raczej chałupniczo i dotyczy leków, które najtrudniej dostać w aptece. – Należą do nich leki przeciwzakrzepowe, wziewne leki przeciwastmatyczne, insuliny oraz preparaty onkologiczne stosowane np. w raku prostaty – wylicza mgr Grażyna Mazurowska, wojewódzki inspektor farmaceutyczny.

Tymczasem resort bagatelizuje problem. Jego zdaniem w porównaniu ze wszystkimi receptami realizowanymi w ciągu roku w polskich aptekach, a jest ich ponad 154 mln – 1937 fałszywych nie stanowi problemu.