Dostęp Otwarty

Zarządzanie

Konsolidacja jako recepta

Danuta Pawlicka

Szpital Wojewódzki w Poznaniu powiększy się o zamiejscowe placówki i nowo wybudowany obiekt. Zarządzający mają nadzieję, że konsolidacja przyniesie korzyści ich budżetowi.

W plany samorządu województwa wielkopolskiego, właściciela szpitala, wpisano istniejące już własne ośrodki, ale także te, które dopiero zostaną wybudowane. Część z nich poszerzy dotychczasowy zakres lecznictwa o nowe kierunki. Taką zmianę wniesie Ośrodek Rehabilitacji dla Dzieci w Kiekrzu pod Poznaniem, który znajdzie się w strukturach poznańskiej lecznicy, oraz zakład opiekuńczo-leczniczy. Ten drugi ze względu na fatalne warunki zostanie zamknięty i przeniesiony do budynku, który powstanie przy głównej, obecnej siedzibie Szpitala Wojewódzkiego.

Wraz z tą inwestycją rozwiąże się wreszcie, jeżeli nie cały, to przynajmniej część kłopotu związanego z brakiem miejsc psychiatrycznych. Dzisiaj chorych wywozi się nawet do innego województwa lub skazuje na długie oczekiwanie na wolne łóżko. W ciągu dwóch lat przybędzie nowoczesny budynek z mniej więcej 150 łóżkami (dwukrotnie więcej niż jest obecnie) dla osób wymagających długoterminowej opieki psychiatrycznej. Zaplanowano, aby pod tym samym dachem przyjmować również pacjentów w ramach dziennej opieki psychiatrycznej i osoby walczące z uzależnieniami. Na tę inwestycję są pieniądze (27 mln zł) i niezbędne pozwolenia, więc jeszcze w tym roku ogłoszony zostanie przetarg na projekt i budowę. Gmach ma być ukończony do 2018 roku.

– Szpital Wojewódzki w Poznaniu przeobrazi się w formalne przedsiębiorstwo, które w swej strukturze będzie miało m.in. zakład leczniczy dla dzieci, dziś mający kłopoty finansowe z powodu niskich wycen rehabilitacji i niedochodową opiekę długoterminową. Taka konsolidacja ma sens, ponieważ pozwoli obniżyć koszty administracyjne i techniczne, zakupy sprzętu, media. Większy szpital ma też większe szanse na większy kontrakt – mówi Leszek Sobieski, dyrektor departamentu zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim.

Bierze się również pod uwagę dołączenie nowego szpitala dziecięcego, któremu po wielu latach przymiarek i działań (także o charakterze aferalnym) przyznano grunt właśnie przy szpitalu wojewódzkim.

Trudno jednak oprzeć się obawie, że taka gigantomania może się odbić niekorzystnie na leczeniu pacjentów. W pierwszym półroczu tego roku szpital wojewódzki w jednym swoim budynku przyjął na leczenie 16 tys. pacjentów. Z „satelitarnymi” ośrodkami i nowymi inwestycjami docelowo może mieć kilka tysięcy więcej chorych. Trudno będzie ogarnąć potrzeby wszystkich chorych.