Dostęp Otwarty

Edukacja

Toruń nadal bardzo nie chce uniwersytetu w Bydgoszczy

Joanna Pluta

Wracamy do sprawy pomysłu utworzenia w Bydgoszczy samodzielnej uczelni medycznej na bazie bydgoskiego Collegium Medicum podlegającego pod toruński Uniwersytet Mikołaja Kopernika. Toruń od początku jest przeciwny temu projektowi, co potęguje istniejący od lat konflikt z Bydgoszczą. Zdaniem polityków, a także naukowców z UMK podział źle wpłynie na kondycję uniwersytetu i jego miejsce w rankingach szkół wyższych. W spór oprócz polityków i lekarzy z Kujawsko-Pomorskiego zaangażowało się ostatnio także Towarzystwo Miłośników Torunia (ToMiTo).

25 kwietnia towarzystwo rozpoczęło akcję zbierania podpisów pod apelem przeciwko podziałowi UMK. Czytamy w nim m.in.: „Pomysł podziału Uniwersytetu Mikołaja Kopernika jest szkodliwy dla uczelni, regionu i polskiej nauki. W 2004 roku Uniwersytet i bydgoska Akademia Medyczna podjęły wspólną decyzję o połączeniu i stworzeniu silnego, ponadregionalnego ośrodka naukowego. Ten plan udało się zrealizować – dziś Uniwersytet Mikołaja Kopernika wraz z Collegium Medicum, jest jedną z najlepszych polskich uczelni. Obniżenie prestiżu jednostek powstałych po podziale UMK, spadek pozycji w ogólnopolskich i światowych rankingach, przynieść mogą konsekwencje trudne do odpracowania w najbliższych latach”.

Zdaniem prof. Krzysztofa Mikulskiego, prezesa towarzystwa, koncepcja utworzenia samodzielnej medycznej uczelni w Bydgoszczy, jaką zainicjował Zbigniew Pawłowicz, w tej chwili poseł, dawniej wieloletni dyrektor bydgoskiego Centrum Onkologii, to wynik ambicji politycznych.

Pawłowicz odpiera zarzuty. – Tego typu wypowiedzi nie są poparte żadnymi faktami. Ambicje polityczne? Ja po prostu próbuję naprawić sytuację, która od lat jest anormalna – mówi były szef Centrum Onkologii. – Nie rozumiem, dlaczego w sprawę angażuje się Towarzystwo Miłośników Torunia. Czy my zabiegamy o jakiś toruński majątek? Nie, zatem niech Toruń zarządza swoim majątkiem, a Bydgoszcz zostawi w spokoju.

Według ToMiTo sprawa jednak nie jest taka prosta. „Obywatelski projekt ustawy o powołaniu uczelni medycznej w Bydgoszczy został stworzony przez osoby nie będące członkami społeczności Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, w tym Collegium Medicum. W takim kształcie pomysł ten całkowicie pomija i lekceważy opinie tej społeczności. Jest to jawne złamanie zapisanej w Konstytucji RP zasady autonomii wyższych uczelni. Podział Uniwersytetu dokonany na podstawie tak wadliwej prawnie ustawy może być niebezpiecznym precedensem zagrażającym wszystkim polskim uczelniom” – brzmi dalsza część apelu. Apelu, który można podpisywać w wielu miejscach Torunia – głównie na wydziałach UMK.

Prezes ToMiTo przy okazji poruszył po raz kolejny sprawę doniesień, jakoby w czasie zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o uczelni medycznej w Bydgoszczy miało się podsuwać pacjentom w Centrum Onkologii ankietę z pytaniem: „Czy chcesz być leczony w Bydgoszczy?”.

Pawłowicz komentuje to krótko: – Ktoś ma tutaj chyba jakieś urojenia.

Co dalej? Jak zapowiada prof. Mikulski, jeśli obywatele (apel jest skierowany nie tylko do mieszkańców Torunia, ale też całego regionu i Polski) odpowiedzą na pismo pozytywnie, za jakiś czas zostanie przedstawione władzom Bydgoszczy i Torunia, a także przedłożone w Sejmie. Przypomnijmy, że w tej chwili nad obywatelskim projektem ustawy pracują sejmowe Komisja Nauki, Edukacji i Młodzieży oraz Komisja Zdrowia.

Przewodniczących obu komisji do odbycia wyjazdowych posiedzeń w Bydgoszczy zaprosił prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski. Oficjalnych odpowiedzi jeszcze nie dostał, ale wiadomo, że Rafał Grupiński, przewodniczący Komisji Nauki, Edukacji i Młodzieży, jest pomysłowi przychylny.

Nad Brdę Bruski zaprosił swego czasu także ministrów – zdrowia Konstantego Radziwiłła oraz nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina. Pierwszy spotkał się już z prezydentem Bydgoszczy. Drugi – od początku marca do tej pory na zaproszenie nie odpowiedział. W Toruniu za to był już kilka razy.