Dostęp Otwarty

Sonda

NFZ – zburzyć, podzielić czy wzmocnić?

Jerzy Dziekoński

Zenon Wasilewski, ekspert ds. prawa medycznego Business Centre Club

Bez wątpienia NFZ wymaga reform. Po pierwsze, należy zadbać, aby środki, jakimi dysponuje, były wydawane w możliwie najbardziej efektywny sposób, a także aby w sposób właściwy fundusz oddziaływał na realizację programów zdrowotnych leżących w jego gestii. Dzisiaj trudno jest jednoznacznie przesądzać, jaka formuła finansowania świadczeń zdrowotnych powinna zostać zrealizowana. Poza zapowiedziami dotyczącymi zmian zarówno w samym NFZ, jak i sposobie finansowania ochrony zdrowia do dzisiaj nie usłyszeliśmy żadnych konkretów. Myślę, że Ministerstwo Zdrowia w pierwszej kolejności powinno przedstawić mapę drogową zbliżającą polską ochronę zdrowia do osiągnięcia 6-proc. udziału w PKB. Od tego trzeba zacząć, ponieważ świadczeniodawców bardziej interesuje sama wycena świadczeń niż to, kto będzie za świadczenia płacił.

Jakimi środkami w polskiej ochronie zdrowia będziemy dysponowali – to jest najważniejsze pytanie. Dopiero później należy zastanawiać się nad formułą zarządzania w zakresie wydawania wszystkich środków będących do dyspozycji.

Oczywiste jest, że fundusz nie zostanie całkowicie zburzony. Musi być przecież ktoś, kto będzie dysponował środkami przeznaczonymi na zdrowie i będzie je rozdzielał. Nie może być jednak w jednym ręku skupiona funkcja dysponenta środków i kontrolera tak jak obecnie. Zatem jeśli mówilibyśmy o reformach, w pierwszej kolejności należałoby rozdzielić te funkcje.

Dr Adam Kozierkiewicz, ekspert w dziedzinie ochrony zdrowia

NFZ nie może zostać zlikwidowany w takim rozumieniu, jakby został wymazany gumką. Musi przecież ktoś zajmować się dystrybucją 60-70 mld zł. Musi to być kompetentna, a nie przypadkowa instytucja.

Nie mam wątpliwości, że NFZ mógłby funkcjonować lepiej. Jest kilka deficytów, które łatwo dzisiaj zidentyfikować. Jeden z nich dotyczy analizy danych, które NFZ gromadzi. Pracownicy funduszu oraz świadczeniodawcy dokonują dość dużego wysiłku, aby dane zgromadzić, a później niewiele się z nimi dzieje. Nie ma analiz, które mogłyby stanowić podstawę do zmian wiodących do poprawienia funkcjonowania całego systemu. Na przykład osobiście korzystam z danych NFZ przy dokonywaniu porównań skuteczności oraz efektywności ekonomicznej leczenia nowotworów w różnych regionach kraju. Badania porównawcze między województwami pokazują, że przez pryzmat wskaźników pięcioletnich przeżyć i rodzajów stosowanych terapii możemy dostrzec przyczyny różnic i wypracować najlepszą możliwą z ekonomicznego i terapeutycznego punktu widzenia ścieżkę postępowania. Jeżeli widzimy wyraźnie, że w różnych województwach leczenie tej samej choroby przynosi różne efekty, to za wzorzec należy przyjąć rozwiązania lepsze i szukać marginesu do poprawy. Tego rodzaju analizy powinny być przez NFZ szeroko stosowane. A tak nie jest. Kolejna płaszczyzna zaniedbywana przez NFZ dotyczy relacji z pacjentami. Działanie NFZ porównuję z działaniami komercyjnych towarzystw ubezpieczeniowych, które mimo że dość często wymigują się od reparacji szkód, są jednak pomocne. Można przecież zadzwonić do call center i dowiedzieć się, gdzie są np. warsztaty samochodowe zajmujące się bezgotówkową naprawą aut. Tego typu funkcji w NFZ nie ma, a byłaby bardzo zasadna, ponieważ pacjenci czują się w systemie zagubieni. W sensie prawnym mogą skorzystać z usług dowolnych świadczeniodawców, tylko nie wiedzą, którzy świadczeniodawcy oferują dane świadczenia. To powinno zostać poprawione.

Kolejny obszar to ocena jakości świadczeń. Obecnie jakość mierzona jest faktem posiadania akredytacji. Powiedziałbym raczej, że akredytacja daje co najwyżej infrastrukturalny i organizacyjny potencjał do wykonywania dobrej jakości świadczeń, ale nie może być jej miernikiem. Nie ma bowiem monitorowania jakości w ochronie zdrowia. A można wpływać na nią poprzez trzy osie – struktury, procesu i wyniku. Na razie systemowo wpływamy na jakość tylko poprzez oś struktury. I to jest właśnie trzeci deficyt NFZ, na jaki bym wskazał. Podsumowując, NFZ nie analizuje danych, zbyt słabo wspiera pacjentów i nie monitoruje jakości świadczeń. W tych obszarach powinna nastąpić poprawa.

Jeżeli ktoś postanowiłby zlikwidować NFZ, nie wprowadzając żadnych zmian, oznaczałoby to tyle samo, co podłożenie bomby pod system. Skończyłoby się to bardzo źle. Jeśli zatem mówimy o restrukturyzacji, o przekształceniu NFZ w inny podmiot, warto byłoby nie stracić potencjału, który został już wypracowany.

Tomasz Latos (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia

NFZ nie należy ani burzyć, ani dzielić, ani wzmacniać. Trzeba go zastąpić nową instytucją, która będzie zajmowała się dystrybucją środków przeznaczonych na ochronę zdrowia. Pieniądze będą oczywiście przepływały przez budżet państwa i – jak zakładam – stopniowo fundusze te będą zwiększane. Podział środków będzie odbywał się pod nadzorem, oczywiście niebezpośrednim, wojewodów. Powołanie nowej instytucji nie nastąpi w całkowitym oderwaniu od NFZ. Z tego, co dobre, będziemy korzystać. Z pewnością swój udział w tworzeniu nowego podmiotu będą miały kadry obecnego funduszu.
Nie mylmy jednak pojęć, nie będzie to reorganizacja NFZ. Planowane zmiany należy rozumieć dokładnie w taki sposób, jak powiedziałem.

Bartosz Arłukowicz (PO), były minister zdrowia, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia

Jestem przeciwnikiem rewolucyjnych zmian w ochronie zdrowia. Najważniejsze jest dobro pacjenta, a każda zmiana wywracająca obecny system do góry nogami wprowadza chaos. Skutek? Pacjent czuje się zagubiony. Jestem przeciwny rozwiązaniom proponowanym przez ministra Radziwiłła, czyli de facto powrotowi do tego, co było już w przeszłości. Likwidacja NFZ i powrót do budżetowego finansowania systemu ochrony zdrowia nie sprawdziły się i tym bardziej ciężko mi zrozumieć decyzję obecnego ministra zdrowia.

Oczywiście w NFZ, jak w każdej instytucji, potrzebny jest bieżący nadzór. Należy reagować, kiedy wymaga tego sytuacja i kiedy dzieje się coś niepokojącego. Dlatego też wprowadziłem zmiany, które pozwalają ministrowi zdrowia sprawować bezpośredni, realny nadzór nad niezwykle ważną instytucją, jaką jest NFZ.

Brak akceptacji dla likwidacji NFZ nie oznacza natomiast, iż jest to jednostka działająca idealnie. Po to minister zdrowia ma narzędzia, o których wspomniałem wcześniej, aby mógł w zmieniającej się rzeczywistości wprowadzać odpowiednie zmiany.

Sonda została przygotowana przed 5.07.2016 roku

Medium 13455