Prawo

Pacjent idzie do sądu – ochrońcie moją dokumentację medyczną!

Żaneta Semprich

W poprzednim numerze opisałam, jak przepisy o dostępie do dokumentacji zastosowała Rzecznik Praw Pacjenta, notabene odwołana 12 grudnia 2016 roku. Wykorzystała je przeciw akcji protestacyjnej, która przez kilka dni utrudniała korzystanie z pomocy lekarskiej. Była to ze strony rzecznik zagrywka pokerowa. Nie trzeba bowiem szczególnie uzasadniać, że kwestia dostępu do dokumentacji miała wówczas dla chorych znaczenie marginalne.

Starałam się unaocznić niektóre skutki niedoceniania przez świadczeniodawców najdrobniejszych szczegółów przepisów o dostępie do dokumentacji. Kontynuuję ten wątek, gdyż takie niedbalstwo może ich wplątać w sytuację bez łatwego wyjścia. Zwłaszcza że przepisami tymi gra kto może; nie tylko rzecznik, ale i pacjenci. Ci ostatni coraz umiejętniej, bezpardonowo i przed sądami.

Za koronny przykład takich stosunkowo nowych praktyk można uznać sprawę rozstrzygniętą 3 marca 2016 roku przez Sąd Apelacyjny w Krakowie (ACa 679/15). Chodziło w niej o udostępnienie dokumentacji medycznej kolejnemu lekarzowi w celach konsultacyjnych. Pacjentka uznała to za naruszenie jej dóbr osobistych.

Bez zadośćuczynienia za bezprawne udostępnienie

PROCES NR 1. Pacjentka XY, w imieniu własnym i swojego małoletniego syna, domagała się przed sądem zobowiązania szpitala do jej przeprosin za „bezprawne udostępnienie nieuprawnionej osobie jej dokumentacji medycznej”, a także zasądzenia na jej rzecz zadośćuczynienia w wysokości 50 tys. zł oraz 25 tys. zł na rzecz małoletniego syna. Argumentowała, iż szpital naruszył ich dobra osobiste i prawo do prywatności. Kim była „osoba trzecia”, do rąk której trafiły akta? Innym lekarzem, powszechnie szanowaną profesor medycyny. A do udostępnienia dokumentacji doszło w szczególnych okolicznościach. Był to już bowiem drugi pozew tej pacjentki przeciw szpitalowi. W pierwszym zarzuciła lekarzom błąd w sztuce. Żądała zadośćuczynienia, odszkodowania, rent dla siebie i syna. W chwili wniesienia kolejnego pozwu postępowanie w pierwszej sprawie trwało.

Szpital przyznał, iż w toku pierwszego procesu wystąpił do prof. A. o wydanie prywatnej opinii dotyczącej hospitalizacji powódki i prowadzenia jej porodu. Zdecydował się na taki krok w celu wzmocnienia argumentacji w sporze, zwłaszcza że pacjentka...

Zgodnie ze zleceniem prof. A. sporządziła opinię, którą szpital doręczył mężowi powódki. Ta, gdy dowiedziała się o udostępnieniu dokumentacji, nie kryła oburzenia. Stąd drugi pozew i żądanie zadośćuczynienia.

Rozpatrując pozew, sąd pierwszej instancji uznał, że powództwo w drugiej sprawie nie zasługuje na uwzględnienie – udostępnienie było konieczne do dochodzenia praw przed sądem. Doszło do przekazania biegłej profesor kart: położniczej, statystycznej...

Pełna wersja artykułu omawia następujące zagadnienia:

Kara umowna – tak, zwrot należności – nie

Wniosek? Pacjent nie zawsze wyprocesuje zadośćuczynienie, nawet jeżeli wykaże, że szpital bezprawnie rozporządził dokumentacją medyczną. Nie zmienia to faktu, że pacjenci [...]

Dwie kwestie wymagające rozważenia

PROCES NR 3. Czy pacjent może żądać wydania oryginału dokumentacji medycznej? Odpowiedź: Tak. 19 kwietnia 2016 roku przesądził to w wyroku [...]