Dostęp Otwarty

Kontrowersje

Mobilizacja wiedzy kontra demonstracja

Iwona Dudzik

Prawo wykonywania zawodu zawiesiła Okręgowa Izba Lekarska w Gdańsku dr. n. med. Jerzemu Jaśkowskiemu, który mimo upomnień sądu lekarskiego publicznie krytykował szczepienia. To pierwszy taki przypadek w Polsce. Czy będzie to znaczącym ostrzeżeniem dla lekarzy, którzy współpracują z ruchami antyszczepionkowymi i zniechęcają rodziców do takiej profilaktyki? Wywoła burzę? Zostanie zignorowane? Zrozumiane?


Filmik na YouTube ma tytuł „Szczepienia”. Dr n. med. Jerzy Jaśkowski, specjalista chirurg z II stopniem specjalizacji, na oko jest co najmniej w sile wieku. Tęgi, z brodą niczym filmowy Gandalf, siedzi w fotelu wyłożonym zwierzęcymi skórami.

„Przemysł usiłuje nam wmówić, że szczepionki uratowały świat. Nie ma żadnego dowodu epidemiologicznego czy naukowego, że szczepionki gdziekolwiek zadziałały” – zaczyna prawie godzinny wykład. „Jakiś nieznany urzędnik nagle wybiera coś, co reszta społeczeństwa, głupi ludek nad Wisłą, musi używać. To nie ma nic wspólnego z medycyną, tylko z biznesem”.

Doktor atakuje

Dr Jaśkowski swobodnie żongluje przykładami eksperymentów przeprowadzonych w latach 70., które mają udowodnić antyszczepionkową tezę. Wylicza: „W Kalkucie osoby szczepione na gruźlicę chorowały częściej niż nieszczepione”. „W USA nie prowadzono szczepień, a gruźlica skończyła się tam szybciej niż w Anglii, gdzie szczepienia wykonywano”. „W szkole w Nowym Jorku po przeprowadzeniu szczepień przeciwko krztuścowi ponad 96 proc. szczepionych zachorowało na tę właśnie chorobę”.

Szczegółów jednak nie podaje. Potwierdzenia tych informacji próżno szukać. Zapytaliśmy ekspertów: dr. n. med. Pawła Grzesiowskiego i prof. dr. hab. med. Włodzimierza Guta z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, ale zaprzeczają, aby istniały badania wymienione przez dr. Jaśkowskiego.

Small_szczeprzymusww001_opt

Ryc. 1. Czerwcowe demonstracje antyszczepionkowe. Siła powtarzania haseł.

– To zbiór przypadkowych informacji, paradoksów zaczerpniętych z portali antyszczepionkowych, pozbawionych założeń i analizy. Eksperyment wymaga eliminacji tzw. szumów, czyli zdarzeń wpływających na analizowany „sygnał” – dodaje prof. Gut.

Small_szczeprzymusww015_opt

Ryc. 2. Antyszczepionkowcy przed Pałacem Prezydenckim.

„Odra jest chorobą, która według podręczników nie wymaga leczenia, tylko odosobnienia. Jaki jest problem położyć dziecko w domu na kilka dni, zamiast narażać na skutki negatywne szczepionki?” – kontynuuje dr Jaśkowski.

I sam sobie odpowiada: „To zaprzeczenie elementarnych wiadomości z immunologii. Dziecko do szóstego miesiąca ma przeciwciała od matki. Jeśli szczepimy, to powodujemy konflikt, wywołujemy chorobę”.

Dr Paweł Grzesiowski z Pediatrycznego Zespołu Ekspertów ds. Programu Szczepień Ochronnych nazywa te wypowiedzi pseudonaukowymi interpretacjami: – Po pierwsze, dzieci nie są szczepione przeciwko odrze po urodzeniu, tylko kiedy skończą rok. Po drugie, prawdą jest, że nie ma leku na odrę, leczy się ją objawowo. A powikłania odry, m.in. stwardniejące zapalenie mózgu, które rozwija się u jednego na kilka tysięcy chorych, są częstsze i cięższe niż powikłania po szczepieniach – wyjaśnia dr Grzesiowski.

O dr. Jaśkowskim zrobiło się głośno po jego antyszczepionowym występie w Polskim Radiu Olsztyn w październiku ub.r. Został wtedy przedstawiony jako specjalista GUMed.

W rzeczywistości dr Jaśkowski pracował w GUMed w Katedrze i Zakładzie Fizyki i Biofizyki jako nauczyciel akademicki począwszy od lat 70. do 2000 roku. Powodem zakończenia współpracy było to, że uczelnia nie przedłużyła z nim umowy. Dopóki swoje antyszczepionkowe poglądy prezentował w niszowych portalach, nikt nie zwracał na to uwagi.

Jednak materiał wyemitowany w Polskim Radiu spotkał się z reakcją rzecznik uczelni dr n. hum. Joanny Śliwińskiej, która w przesłanym do radia sprostowaniu podkreśliła, że głoszone przez dr. Jaśkowskiego opinie „są jego prywatnymi poglądami i w żaden sposób nie mogą być utożsamiane z oficjalnym stanowiskiem placówki”.

Uczelnia się odcina

By zdecydowanie odciąć się od byłego pracownika, którego popularność wyraźnie rosła, w listopadzie 2016 roku rektor GUMed, prof. dr hab. med. Marcin Gruchała, wydał oświadczenie: „Podający się za eksperta dr Jaśkowski nie jest pracownikiem Uczelni i nie należy wiązać jego osoby z gronem specjalistów reprezentujących GUMed (…). Współczesna wiedza medyczna oraz zasady etyki zawodowej nie pozwalają Gdańskiemu Uniwersytetowi Medycznemu na jakiekolwiek wspieranie poglądów osób związanych z tzw. ruchem antyszczepionkowym” – czytamy w piśmie zamieszczonym na stronie internetowej uczelni.

Dr Jaśkowski zapytany o komentarz przez portal Trójmiasto.pl odpowiedział atakiem: „Moje pierwsze prace o szkodliwości szczepień powstały w 1995/1996 roku w biuletynach lekarskich i nie było przez 20 lat żadnej negatywnej reakcji władz uczelni” – ripostował. „Kto nacisnął na rektora i jakie związki z koncernami mają te osoby? Przypominam, że nikt z władz uczelni nie opublikował swoich związków z koncernami, a już trzy lata temu wymóg taki postawiło uprzednie ministerstwo, np. konsultantom (...). Nieodparcie rodzi się pytanie, dlaczego obecne publikacje emeryta nagle wywołują takie poruszenie. Czyżby ktoś tracił dochody?”.

Uczelnia nie podjęła więcej tematu. – Nie będziemy się wdawać w niepotrzebne dyskusje – odpowiada Joanna Śliwińska.

Oświadczenie uczelni nie ostudziło zapału coraz liczniejszej grupy zwolenników dr. Jaśkowskiego. Filmik obejrzało już prawie 90 tys. internautów. Wielu z nich – o czym świadczą komentarze – jest wdzięcznych za oświecenie.