Pytania do konsultanta

Gdy na dyżurze psychiatrycznym kończą się polówki

O tym, jak nie pomylić próby samobójczej z rotawirusem oraz o zaburzeniach współczesnych nastolatków z dr hab. med. Barbarą Remberk, kierownikiem Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, krajowym konsultantem w tej dziedzinie, rozmawia Iwona Dudzik

MT: „Coraz więcej dzieci wymaga pomocy psychiatrycznej”, „Rośnie liczba młodzieży podejmującej próby samobójcze” – to cytaty z dramatycznego wystąpienia Rzecznika Praw Dziecka do Ministerstwa Zdrowia. Mamy epidemię chorób psychicznych u dzieci czy może większą wykrywalność?


Dr hab. Barbara Remberk:
„Epidemia” sugeruje, że choroba pojawiła się nagle. Tymczasem zaburzenia psychiczne są po prostu bardzo częste, dotykają prawie jednej piątej dzieci. Ich wykrywalność także jest większa, a to dlatego, że przestajemy te problemy lekceważyć. Na szczęście nie wszystkie z tych 20 proc. dzieci z zaburzeniami wymagają pomocy specjalistów, jest to 9-10 proc.


MT: Jak te dane przedstawiają się na tle innych państw UE?


B.R.:
Szacunki potwierdzają, że w Polsce rozpowszechnienie chorób psychicznych u dzieci jest podobne jak w innych krajach Unii Europejskiej. Jednak brakuje szczegółowych statystyk dotyczących naszego kraju.


MT: Z jakiego powodu?


B.R.:
Najbardziej wiarygodne dane uzyskujemy na podstawie szeroko zakrojonych badań epidemiologicznych, a takich w ostatnich latach nie prowadzono.

Możemy jednak stwierdzić, że częstym schorzeniem u dzieci i młodzieży jest depresja. Uważa się, że choruje na nią 6-8 proc. dzieci, a jedna piąta nastolatków w ciągu swojego życia doświadczyła jej objawów. Jeżeli weźmiemy pod uwagę badania na podstawie samooceny młodzieży – odsetek ten jest jeszcze większy.

Rośnie też liczba tzw. całościowych zaburzeń rozwoju, czyli zaburzeń ze spektrum autyzmu, które dzięki akcjom społecznym i rosnącej świadomości problemu bywają wykrywane wcześniej niż kiedyś.

Innym częstym zaburzeniem jest nadpobudliwość psychoruchowa z deficytem uwagi, która dotyczy kilku procent dzieci.

Bardzo powszechnym zaburzeniem psychicznym są specyficzne trudności szkolne, takie jak dysleksja, dysgrafia i dyskalkulia. Nie wymagają one leczenia psychiatrycznego, lecz odpowiedniej terapii pedagogicznej.


MT: Wzrosła liczba samobójstw dzieci i młodzieży. Które grupy są najbardziej zagrożone?


B.R.:
W 2017 roku zarejestrowano 116 zgonów samobójczych wśród dzieci i młodzieży, a w 2016 – 103. To druga co do częstości przyczyna śmierci nastolatków. Znawcy zagadnienia uważają jednak, że realna liczba jest większa. Dlaczego? Otóż dane mogą być zaniżone, ponieważ obejmują tylko sytuacje, kiedy policja była wezwana na miejsce zdarzenia. A nie zawsze tak się dzieje, np. policja nie jest wzywana, jeśli do zgonu dojdzie w szpitalu – nawet jeżeli ta śmierć jest skutkiem zamachu na życie. Problemem jest to, że nie mamy rzetelnej wiedzy o liczbie prób samobójczych, ponieważ nie są one rejestrowane. Jednym z postulatów zespołu roboczego ds. prewencji samobójstw przy Ministerstwie Zdrowia jest wprowadzenie rejestracji takich zdarzeń.