Chirurgia plastyczna

Ingerując w wygląd, można pomóc psychice

O rosnącym zainteresowaniu korektą urody z dr. n. med. Rafałem Pabiańczykiem, specjalistą z zakresu chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej, rozmawia Elżbieta Borek

MT: Moda czy obowiązek?


Dr Rafał Pabiańczyk:
Chyba nie nazwałbym tego modą. Dzisiaj dbanie o wygląd, tak jak dieta czy aktywność fizyczna, stało się nieodłączną częścią życia wielu ludzi. A ten, kto dba o siebie, szuka też metod, by zachować dobry wygląd i samopoczucie. Operacja plastyczna to nie tylko naprawianie błędów natury lub pozbywanie się defektów, to także, a może przede wszystkim – leczenie duszy. Może się wydawać, że to tylko zmiana fizyczna: w twarzy, sylwetce, poprawia się kształt i wielkość biustu, ale te zmiany mają olbrzymi wpływ na całego człowieka. Gdy poprawia się samoocena, znikają kompleksy, rośnie pewność siebie.


MT: Kto dziś najczęściej jest pana pacjentem?


R.P.:
Młodzi, szczególnie kobiety, poprawiają najczęściej twarz: usta, oczy, owal, wypełnienie policzków, a także piersi, czasem brzuch, ostatnio coraz częściej pupę. Mój najstarszy pacjent miał 75 lat. Całe życie marzył o małych, przylegających uszach, ale dopiero na starość dojrzał, żeby to zmienić. Jednak pacjenci w starszym wieku wybierają głównie liftingi. I to nie tylko kobiety, ale coraz częściej także mężczyźni. Sądzę, że za jakieś trzy lata będzie po równo.

Zawsze jest to jakiś problem z własnym wyglądem. Nie akceptują jakiejś części siebie, co z kolei powoduje, że nie akceptują siebie w szerszym wymiarze. Mają kompleksy, brakuje im pewności siebie, przez co nie potrafią osiągać sukcesów. Bardzo często widzę, jak po zabiegu przychodzi do mnie na wizytę kontrolną inny człowiek. Pewny siebie, uśmiechnięty. Aż trudno uwierzyć, że ingerując w wygląd, tak bardzo można pomóc psychice. Moja najmłodsza pacjentka miała 16 lat, przyszła z mamą i prawie rok negocjowaliśmy wykonanie zabiegu powiększenia piersi. U tak młodej dziewczyny w okresie dojrzewania nie powinno się powiększać piersi, bo ciało wciąż się rozwija. Ale ona miała płaską klatkę piersiową i potworne kompleksy. Do szkoły nie chciała chodzić, izolowała się od rówieśników, nawet nie była w stanie nawiązać kontaktu wzrokowego z rozmówcą. Ekstremalnie zakompleksiona. Psycholog, psychiatra – nic nie pomagało. Chodziło o ratowanie jej psychiki. Po operacji nastąpiła diametralna zmiana. Dziś dziewczyna studiuje, ma przyjaciół, słowem – jest szczęśliwa. Wciąż utrzymuję z tą rodziną kontakt, bo to był mój wielki sukces. Ten aspekt psychologiczny stanowi bardzo ważny element procesu leczenia.