Na ważny temat

Nie skreślajmy onkologii dziecięcej

O sieci, porażce edukacyjnej i determinacji z posłanką na Sejm prof. dr hab. med. Alicją Chybicką, kierownikiem Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego w latach 2007-2015, rozmawia Ewa Szarkowska

MT: Jak pani ocenia sytuację w ochronie zdrowia?


Prof. Alicja Chybicka:
Nie jest dobrze. Wprawdzie finansowanie zostało zwiększone zarówno za rządów PO-PSL, jak i PiS, ale to wciąż za mało, bo cały czas rosną koszty. Narzędzia, o których się nam nie śniło, takie jak chociażby robot da Vinci, nowoczesne akceleratory, a także protonoterapie, kosztują więcej. I tak naprawdę środki, które się dokłada do systemu, nie poprawiają sytuacji, nie zmniejszają kolejek i nie zwiększają wyleczalności, bo z trudem wystarczają na nowoczesną diagnostykę i terapię. Największą bolączką jest jednak brak personelu medycznego i nic nie wskazuje na to, żeby to miało się poprawić. Wprawdzie pensje nieco wzrosły, więc można powiedzieć, że coś się robi, ale wzrosły o tak mały odsetek, że – tak jak po dolaniu do wielkiego dzbana jednej kropli – nie widać, by cokolwiek się zmieniło. Aktualny poziom wynagrodzeń w ochronie zdrowia powoduje, że całe grupy studentów medycyny mówią, iż studiują po to, aby wyjechać do pracy za granicą. Pomysł z bonami patriotycznymi, czyli dodatkiem do wynagrodzenia, który w przypadku wyjazdu z Polski trzeba będzie zwracać, młodzi skomentowali śmiechem, tłumacząc, że miesiąc pracy w innym kraju pozwoli im zwrócić go w całości.

Trudno się pogodzić z obecnym postrzeganiem naszego zawodu w Polsce. Jest oczywiste, że należy dobrze zapłacić fachowcowi za naprawę kranu, ale już lekarz może leczyć jak doktor Judym. Ja akurat jestem doktorem Judymem. Całe życie leczyłam i nadal leczę dzieci, nigdy nie dopominając się o pieniądze dla siebie, ale teraz walczę o młode pokolenie, dlatego że ono zarabia nieporównywalnie do zawodów niewymagających tak wysokich kwalifikacji, nie mówiąc już o odpowiedzialności. Wiem, że budżet nie jest z gumy, ale tylko podwojenie, a nawet potrojenie stawek dla lekarzy mogłoby zatrzymać młode pokolenie w Polsce i wtedy, w ciągu paru lat, sytuacja w ochronie zdrowia się poprawi. Zawsze mówiłam, że zdrowie Polaków powinno być priorytetem.


MT: Jaki więc będzie 2019 rok w polskiej ochronie zdrowia?


A.Ch.:
Niestety, to będzie bardzo trudny rok i nie może być inny, bo musiałoby się zdecydowanie zmienić finansowanie ochrony zdrowia. A już wiemy, że tak nie będzie. Na dodatek niektóre działania, które podejmują resort zdrowia i rząd, nie są pociągnięciami, które dadzą poprawę jakości. Myślę tu o pomyśle zmniejszenia liczby lekarskich specjalności. Oznacza to, że jeśli zostaną skreślone onkologia i hematologia dziecięca, to zamiast hematoonkologa dzieci będzie leczył pediatra. Przez osiem lat byłam prezesem Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego i wiem, że większość kolegów nie wie, jak postępować z dzieckiem chorym na nowotwór. Oczywiście to nie jest wiedza tajemna, ale trudna i obszerna. Dlatego uważam, że wszystkie specjalizacje pediatryczne, których jest zaledwie kilka, są bezcenne i powinny pozostać.